sobota, 15 sierpnia 2015

„Afganistan – relacja BOR-owika” - kolejna odsłona prozy Władysława Zdanowicza

Na tym łez padole nie ma nic za darmo. Podobno nawet na starych, dobrych, znanych mi Bałutach za darmo to już nawet po ryju trudno dostać.
A że chętnie zajrzałbym do kolejnych, jeszcze nie wydanych książek Władysława to nieśmiało Go o to zapytałem.
No i usłyszałem w odpowiedzi - „a recenzja BOR-owika gdzie ?

Więc dzielę się z Wami moimi wrażeniami z tej książki nie tylko dlatego, że chcę się do Władkowej kuchni pisarskiej dostać, ale przede wszystkim dlatego, że sprawiło mi ogromną frajdę, iż onże chce poznać moją opinię na temat swojej twórczości i to jeszcze wyrażoną publicznie.
Książka nie jest tak lekka, łatwa i przyjemna jak Misjonarze z Dywanowa
To lekko fabularyzowany dziennik półrocznej pracy funkcjonariusza Biura Ochrony Rządu w Ambasadzie RP w Kabulu.
Głównym bohaterem jest „Młody” – świeżo po kursie w Raduczu, gdzie szkoli się funkcjonariuszy tej elitarnej służby.
Jest doskonałym strzelcem, sprawnym fizycznie, ale bez praktyki w ochronie najważniejszych osób w państwie, bo i, przepraszam – skąd ma ją mieć?
Jednak z racji braków kadrowych oraz biernego oporu bardziej doświadczonych „Borowików” wobec wyjazdu na mało prestiżową, ale za to niebezpieczną placówkę jaką jest ambasada w stolicy Afganistanu wyjeżdża razem z dwoma doświadczonymi, lecz podpadniętymi kolegami chronić budynek Ambasady. Do nich ma dołączyć dwóch funkcjonariuszy będących już w placówce w Kabulu.
Ważną informacją, jest to, co podkreśliłem – zostają wysłani jako ochrona budynku Ambasady i niczego więcej, bo pięcioosobowy zespół jest i tak z praktycznego punktu widzenia zbyt szczupły do wykonywania tylko tego zadania - zwłaszcza, że ochrona takiego obiektu musi być całodobowa.
Jednakże przed wyjazdem usłyszeli rozkaz przełożonego, że jego osobiście nie obchodzi jak to zrobią, ale ambasador musi być z nich zadowolony, więc on także musi mieć właściwą ochronę.

Historia dzieję się pomiędzy lipcem 2007 a styczniem 2008.
W tym czasie ma miejsce bardzo wiele wydarzeń, zarówno w Polsce jak i w Afganistanie, mających niebagatelny wpływ na rozwój sytuacji.
Jest to czas weryfikacji, co w praktyce oznacza likwidację polskiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego (sławetna „dekomunizacja” WSI), tragedia w Nangar Khel oraz zwycięstwo Donalda Tuska i PO w wyborach parlamentarnych.
Dlatego władzę w SKW czyli w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego sprawuje „Harcerz” czyli Pan Kapitan, po trzytygodniowym kursie oficerskim. Jak to możliwe i skąd taka ksywa ?
Ano możliwe, bo każda rewolucja potrzebuje ofiar i w związku z tym ze służby wylatują doświadczeni oficerowie operacyjni, ponieważ są "skażeni” służbą bądź szkoleniami w strukturach które swą historią sięgają czasów PRL i niesłusznego sojuszu z ZSRR.
Dla Wielkiego Dekomunizatora nie ma znaczenia, że np. taka Wielka Brytania nie ujawniła danych wywiadowczych od czasów… Wojny Stuletniej (tak samo zresztą jak i Francja za ten sam okres) a Amerykanie przejęli Organizację Gehlena tylko po to, ażeby uzyskać przewagę wywiadowczą nad Blokiem Wschodnim.
Ksywę szef placówki w Kabulu zawdzięcza przynależności do..... Dowiecie się podczas lektury, ale na pewno nie ma właściwych kwalifikacji, aby zapewnić osłonę kontrwywiadowczą Polskiego Kontyngentu Wojskowego oraz dostarczać informacji wywiadowczych z Afganistanu i Pakistanu.
Zlikwidowane zostały firmy, będące przykrywkami dla działań wojskowego wywiadu.
Polska Armia w Afganistanie została ślepa i głucha.
Żeby było jeszcze ciekawiej, „Borowiki” śpią w..… piwnicy, w pomieszczeniu oddzielonym cienką ścianą od antycznego generatora, który zapewniać ma prąd na wypadek awarii sieci miejskiej.
Pewnie sami się domyślacie jak wysokiej jakości są linie energetyczne w Kabulu i jak często trzeba korzystać z własnego zasilania.
Dodatkowo – siedziba Ambasady znajduje się wśród lokalnych budynków, nie otaczają jej inne ambasady czy jednostki wojsk sojuszniczych, które mogłyby ich wspierać.
Pan Ambasador otrzymał mieszkania na najwyższym piętrze, doskonale widocznym z ulicy.
Koszt RPG w Afganistanie to około 50 $, a RPG jest w stanie obsłużyć większość dzieci w tym kraju.
Żeby było jeszcze bardziej egzotycznie i ciekawie, okazuje się, że „Borowiki” mają płacone przez MSW diety, więc nie należy się im żadne wsparcie logistyczne w zakupie jedzenia, a nawet zwykłej… woda do picia.
Ale, ale..... przecież mają chronić Ambasadę i nie powinni jej za często opuszczać. Nie ma wystarczająco licznej grupy, żeby chronić ludzi.
Co absolutnie nie przeszkadza nikomu z dyplomatów życzyć sobie ochrony w drodze na zakupy, wypraw do bazy w Bagram czy na..... siłownię.
„Borowiki” nie mają dostępu do lekarza, lekarstw, ciepłych a właściwie to żadnych posiłków, jeśli sami sobie tego nie zorganizują. Tylko prywatne układy oraz uprzejmość żołnierzy polskich i amerykańskich sprawiają, że są w stanie jakkolwiek funkcjonować.
Przeczytajcie, a zrozumiecie, co zdarzyło się Nangar Khel, czy naprawdę tam nie było terrorystów, czy testy amunicji na poligonie w Polsce miały sens, kiedy „nieco” inaczej pociski moździerzowe zachowują się na wysokości 2000 m.n.p.m
I dlaczego po pierwszym wyjeździe na placówkę straciliśmy na rzecz Black Waters doskonale zapowiadającego się operatora służb, wyszkolonego za ciężkie pieniądze.
Nie będzie to budująca lektura, szczególnie w momencie potencjalnej szansy powrotu IV RP.

Jednak ta książka ma jeden zasadniczy walor, otóż wielu z nas oglądając transmisje telewizyjne wyrobiło sobie zupełnie fałszywy obraz pracy „Borowików”. Obecność polityków sugeruje garnitury, francuskie wykwintne jedzenie, akcje w stylu Bonda 007, a tu mamy po raz pierwszy pokazaną ich pracę bez telewizyjnej otoczki. Uczestniczymy w wielogodzinnej służbie bez możliwości skorzystania z ubikacji, widzimy upierdliwych polityków, którzy utracili kontakt ze swoimi wyborcami i ponurą rzeczywistość pracy z "matołkami"***
Czytając „Afganistan – relacja BOR-owika” trudno się dziwić, że wielu dyplomatów zasłużyło na takie miano, bo jak inaczej nazwać kogoś, kto mimo wyraźnych instrukcji swoim zachowaniem niemalże doprowadza do rozruchów na bazarze. Aż wierzyć się nie chcę, że tacy ludzie reprezentują powagę Rzeczypospolitej za jej granicami.
Zapomniałem o najważniejszym, otóż szanowny Autor jest… tu można wpisać mocne słowo które się automatycznie nasuwa. Otóż, na samym początku spotykamy w epilogu szer. Rovera wraz z Gecco i później cały czas oczekujemy, kiedy się znowu pojawią… No, właśnie…

Książkę w wersji papierowej i elektronicznej możecie kupić tutaj

*** w rozmowach między sobą tak określają dyplomatów bohaterowie tej powieści. 


czwartek, 13 sierpnia 2015

Madawi Al-Rasheed Historia Arabii Saudyjskiej

Przeczytałam, a właściwie to raczej dobrnęłam wreszcie do końca chyba jedynej wydanej po polsku monografii poświęconej Arabii Saudyjskiej. Lektura jest równie pasjonująca jak czytanie książki telefonicznej Nowego Jorku. Doskonale sprawdzi się w sytuacjach, kiedy będziecie mieć kłopoty ze snem.
Być może jest to częściowo wina tłumaczenia, ale z pewnością akademicki styl pisania prof. Madawi Al.- Rasheed, nie pozostał bez wpływu na poziom senności czytelników.
Mimo tych wad publikacja stanowi obszerne kompendium wiedzy o stosunkach społeczno-gospodarczych, politycznych i religijnych na Półwyspie Arabskim oraz o procesie formowania się współczesnego Królestwa Arabii Saudyjskiej.
Monografia obejmuje okres od czasów pierwszego emiratu saudyjsko – wahhabickiego (1744 rok) poprzez wojny w Zatoce Perskiej, do zamachów z 11 września i czasów nam współczesnych. Autorka dokładnie przedstawia również zmiany jakie zaszły w obyczajowości plemion w kolejnych dekadach po odkryciu ropy naftowej.
Nie jestem jednak w pełni przekonana o obiektywizmie prof. Madawi Al- Rasheed, która jest wnuczką ostatniego księcia Emiratu Ha'il - Mohammeda bin Talal al-Rasheed pozbawionego władzy przez Abd al-Aziz ibn Abd ar-Rahman ibn Fajsal Al Su’uda – twórcę państwa saudyjskiego.
Mimo wszystko, jest to pozycja warta przeczytania, bo.....  innej, ciekawiej napisanej historii Arabii Saudyjskiej póki co na polskim rynku nie ma.

sobota, 8 sierpnia 2015

Konkurs rozstrzygnięty :)



Wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie serdecznie dziękujemy.
Ze względu na bardzo dużą ilość odpowiedzi zdecydowaliśmy się przyznać dwie dodatkowe nagrody - niespodzianki



Książki 
„Łzy Księżniczki" 
otrzymują 
Aleksandra S.
Krystyna S.
Barbara B.
Małgorzata O
Saril

Nagrody niespodzianki za dociekliwość i poczucie humoru pojadą do:
 Anna S.
 Maja B

Wszystkich zwycięzców poinformujemy o wygranej drogą mailową. 
Nagrody zostaną wysłane przez Wydawnictwo "ZNAK"

Prawidłowe odpowiedzi na pytania konkursowe:
1.       Czy muzułmanom wolno jeść wieprzowinę ?
Odpowiedź – Tak, ale jedynie w  sytuacjach wyjątkowych np.  w przypadku zagrożenia śmiercią głodową. 
Uczeni muzułmańscy powołują się w tym przypadku na werset Koranu, który mówi, że „Bóg nie nakłada na duszę niczego więcej nad jej możliwości” (2,286) oraz, że „nie będzie miał grzechu ten »kto został do tego zmuszony«” (2,173).

2.       Kto jest naczelnym przywódcą wszystkich Beduinów ?
Odpowiedź – Beduini to plemiona arabskich nomadów zamieszkujące Bliski Wschód i Afrykę Północną. Mimo, że na dzień dzisiejszy tylko nieliczne z nich kultywują koczowniczy lub półkoczowniczy tryb życia, to nadal bardzo silna jest tożsamość plemienna. Plemiona bardzo często tworzyły „kabila” – konfederacje plemion, ale nigdy nie  wybrały wspólnego przywódcy wszystkich Beduinów.

3.       Arabia Saudyjska zwróciła się do Polski z prośbą o udostępnienie pamiętników jednego z Polaków. Kto jest autorem tych pamiętników ?
Odpowiedź – Autorem znajdującego się w zasobach Biblioteki Narodowej w Warszawie manuskryptu Sur les chevaux orientaux et provenants des races orientales” jest hrabia  Wacław Seweryn Rzewuski, (znany też jako Emir Tadż al-Fahr lub Emir Abd al-Niszan). Wacław Rzewuski podróżował po Bliskim Wschodzie w latach 1818-1820, od swoich beduińskich przyjaciół otrzymał tytuł emira. Rzewuski jest także autorem map Półwyspu Arabskiego. Niewiele wiadomo o śmierci Rzewuskiego, który podczas potyczki pod Daszowem (Powstanie Listopadowe) zaginął bez wieści 14 maja 1831 roku. Krążą legendy, że kilka lat później widziano go w Arabii, gdzie nosił imię Hadajat
Jego postać pięknie, jednak niezupełnie zgodnie z prawdą, opisał w poemacie „Duma o WacławieRzewuskim” Juliusz Słowacki 

4.       Arabia Saudyjska posiada bogate złoża żelaza, jak wysokie jest wydobycie ?
Odpowiedź – W Arabii Saudyjskiej nie wydobywa się rudy żelaza

5.       Jaki kolor mają środki publicznej komunikacji miejskiej w Arabii Saudyjskiej ?
Odpowiedź – Na dzień dzisiejszy w Arabii Saudyjskiej nie ma publicznej komunikacji miejskiej, metro budowane w Rijadzie będzie gotowe dopiero za kilka lat.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Średnia ilość godzin w ciągu tygodnia poświęcona na czytanie

Pierwsza lokata jest dla mnie sporym zaskoczeniem, podobnie jak to, że w Arabii Saudyjskiej czyta się więcej niż w Polsce



Kraj
Ilość godzin w tygodniu poświęconych na czytanie
Kraj
Ilość godzin w tygodniu poświęconych na czytanie
Indie
10 godzin 42 minuty
Indonezja
6 godzin
Tajlandia
9 godzin 24 minuty
Argentyna
Turcja
5 godzin 54 minuty
Chiny
8 godzin
Hiszpania
Kanada
5 godzin 48 minut
Filipiny
7 godzin  36 minut
Niemcy
5 godzin 42 minuty
Egipt
7 godzin 30 minut
USA
5 godzin 42 minuty
Czechy
7 godzin 24 minuty
Włochy
5 godzin 36 minut
Rosja
7 godzin 6 minut
Meksyk
5 godzin 30 minut
Szwecja
Francja
6 godzin 54 minuty
Wielka Brytania
5 godzin 18 minut
Arabia Saudyjska
Węgry
6 godzin 48 minut
Brazylia
5 godzin 12 minut
Hongkong
6 godzin 42 minut
Tajwan
5 godzin
Polska
6 godzin 30 minut
Japonia
4 godziny  6 minut
Wenezuela
6 godzin 24 minuty
Korea
3 godziny 6 minuty
Australia
Republika Południowej Afryki
6 godzin 18 minut




źródło
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...