wtorek, 31 maja 2016

Pies wojny - Simon Mann

Znacie ten cytat?
„Wśród krwawych czynów wszelka skona litość
I duch Cezara, na zemstę łakomy,
Wróci gorący z samego dna piekła,
Monarszym głosem zagrzmi po tej ziemi,
Wszystkie psy wojny puszczając ze smyczy:
Wojna bez końca i bez miłosierdzia!
Aż zapach śmierci ogarnie powietrze
Z trupów, o pogrzeb daremno żebrzących!”
Tak, to „Juliusz Cezar" Wiliama Shakespeare”a.
Motto powieści “Psy wojny” Fredericka Forsytha i…”Psa wojny” Simona Manna.
Podobieństwa nie ograniczają się jedynie do zamiłowania obydwu tych brytyjskich gentlemanów do twórczości Wiliama Shakespeare”a oraz do tytułów ich publikacji:-D
Obie te książki opowiadają o dwóch różnych akcjach najemników (w języku politycznie poprawnym - prywatnych kontraktorów) w….. tym samym kraju.
Frederick Forsyth pisał o Republice Zangaro, która jest państwem fikcyjnym, ale opowiadał prawdziwą historię zamachu stanu w Gwinei Równikowej.
Takiego samego zadania podjął się kilkadziesiąt lat później brytyjski oficer i gentleman Simon Mann.
Jednak tu zaczynają się pojawiać zasadnicze różnice.
Frederick Forsyth jest jedynie podejrzewany o wspieranie i finansowanie tego zamachu stanu.
Simon Mann nie jest podejrzany – był organizatorem próby obalenia prezydenta Gwinei Równikowej od strony militarnej oraz (co również Mu udowodniono) osobą współfinansującą ową próbę zmiany władzy.
Autor „Psa wojny” jest postacią nietuzinkową. Potomek długiej linii brytyjskich wojowników zarówno do strony ojca jak i matki. Ojciec walczył na frontach II Wojny Światowej, dziadowie brali udział w I Wojnie Światowej, a dziadek od strony matki miał stopień brygadiera.
Simon Mann również kontynuował rodzinne tradycje służąc w Gwardii Szkockiej, a później w elitarnych oddziałach SAS m.in. w Iraku.
Po odejściu do cywila podjął pracę w firmie wydobywającą ropę naftową w Angoli.
Jednak życie nie pozwoliło Mu prowadzić spokojnego i dostatniego życia naftowego magnata.               
Pomimo przeprowadzonych w Angoli legalnych, uczciwych i w pełni demokratycznych wyborów powszechnych, przebiegających pod nadzorem ONZ, przegrani nie uznali ich wyników.
A że byli to ludzie wywodzący się ze wspieranej przez długie lata przez CIA UNITA (The National Union for the Total Independence of Angola), którzy posłuchali swoich mentorów o nie ujawnianiu całego potencjału militarnego..…  rozpoczęła się w Angoli kolejna wojna domowa.
Wojna, której demokratycznie wybrany rząd wywodzący się z…  komunistycznej partyzantki MPLA (The People's Movement for the Liberation of Angola) nie mógł wygrać, bo zastosował się do zaleceń ONZ i rozbroił swoje oddziały mając utworzyć wspólną armię z byłych partyzantów obu zwaśnionych stron.
UNITA ukryła 3000 najlepiej wyszkolonych i wyposażonych bojowników przed niezbyt bystrym wzrokiem kontrolerów ONZ i zagroziła szybom naftowym.
Z dnia na dzień Simon Mann został bezrobotnym, bo koncesje na wydobycie ropy pochodziły od rządu, który miał szanse na przetrwanie, takie same jak bałwan w piekle.
Dlaczego? Ano dlatego, że Angolczycy nie mieli wystarczającej ilości pieniędzy na wypłacenie odpraw byłym partyzantom, którzy w takiej sytuacji nie chcieli nawet słyszeć o ponownym wstąpieniu w szeregi czegokolwiek, co nosi logo MPLA.
W tej sytuacji strona rządowa była w stanie wystawić ok. 1000…  kiepsko uzbrojonych i zupełnie zielonych nastolatków.
Bezrobocie w wyniku przewrotu wojskowego? Tego Simon znieść nie mógł i zadał rządowi angolskiemu proste pytanie: „co zrobicie, jak wygram dla Was tę wojnę?
Obietnice były dość sute, więc Simon wykorzystał swoją wiedzę i kontakty.
Mann nie podał w książce zbyt wielu szczegółów w jaki sposób i dlaczego stał się wcześniej cichym udziałowcem południowoafrykańskiej firmy zatrudniającej byłych żołnierzy najlepszych formacji z RPA i Rodezji, ale skoro nie napisał, to dociekać nie będziemy, bo i po co ? :-D
Udało mu się wygrać tę batalię, jednak ilość wielce intrygujących, pozakulisowych działań na pewno zaskoczy Was niezmiernie.
Otóż jedna z pobocznych historyjek przedstawia się następująco: do zakończenia walk Simon potrzebuje jednego gadżetu – bomb paliwowo – powietrznych produkcji ZSRR (spółki w upadłości) bo to już rok 1993. Próbuje je kupić w miarę legalnie, bo na zlecenie rządu Angoli, który był przecież w zupełnie nieodległej przeszłości protegowanym KGB i GRU.
Problem jest jeden – Angola ma ogromne długi wobec Rosjan i ci nie są specjalnie chętni do pomocy po raz kolejny. Mann próbuje zdobyć owe bomby, jednak ktoś stara się mu to za wszelką cenę uniemożliwić. Kto? Oficjalnie – rosyjska mafia. Nieoficjalnie – CIA, która opłaca mafiosów.
Do transakcji dochodzi dopiero wtedy, kiedy Simon użyje swojej sekretnej broni – zaprzyjaźnionego Generała Armii Czerwonej, którego niepomiernie wkurza mieszanie się Amerykanów w rosyjskie interesy i to w dodatku w samej Moskwie.
Kolejnym krajem, gdzie Mann zmuszony jest użyć swoich niezwykłych talentów jest Sierra Leone.
Tym razem chodzi o koncesje na wydobycie złota i diamentów.
Tu także legalny rząd ma problemy z ze zbrojną opozycją, więc Simon po raz kolejny zbiera „orkiestrę”.
Wszystkie trzy operacje wojskowe – dwie udane, w celu obrony legalnych władz i jedna nieudana, która doprowadziła do uwięzienia Simona Manna w miejscu o straszliwej sławie – więzieniu o zaostrzonym rygorze - Chikurubi w byłej Rodezji są opisane wręcz fenomenalnie.
Ilość powiązań międzynarodowych, oficjalnych rządowych agencji (w tym oczywiście wywiadów połowy świata), agend ONZ i osób nazywanych w książce „chłopcami od baryłki” ukaże Wam jak świat w którym żyjemy wygląda od kuchni.
Świat, który wydawać by się mogło opiera się na jakiś jasnych, uczciwych relacjach, bo przecież dba o to „najlepsza demokracja świata” , bo najważniejsze jest życie ludzkie, humanitaryzm i inne bzdurne „-izmy” tak uwielbiane przez pięknoduchów.
Owszem, Simon Mann zaznaczył, że pewne fakty, nazwiska czy miejsca są zmienione w Jego opowieści ze względów prawnych.
Jednak „Psy wojny" Forsytha w konfrontacji z „Psem wojny" Manna to historyjka „ku pokrzepieniu serc” dla naiwnych.

Simon Mann (w środku) podczas pobytu w więzieniu w Harare
http://platon24.pl/ksiazki/pies-wojny-60029/
http://platon24.pl

środa, 25 maja 2016

Taniec ze smokami tom II - Georg R.R Martin

Czy pisałem już, że.... "nadchodzi zima" ?
To dalej niestrudzenie nadchodzi :-)
W związku z tym, że Jon Snow poważnie traktuje słowa przysięgi Nocnej Straży decyduje się na ruch, który był niewyobrażalny przez jakieś drobne... 1000 lat z hakiem.
Doprowadza do porozumienia z dzikimi i proponuje im przejście na drugą stronę Muru, aby wspólnie walczyć z Innymi. 
Czy powiedzie się ta operacja, czy dzicy ludzie dotrzymają słowa danego w ich imieniu przez Tormunda Zabójcę Olbrzyma ? Czy też, jak Mance Rayder złamią porozumienie ?
Król Stannis udaje się z wojskami w celu ostatecznej rozprawy z lordem Boltonem i jego bękarcim synem.
Nie wie jednak, że ślub Bękarta Boltona z dziedziczką Rodu Starków, który ma odbyć się w Winterfell jest prowokacją mającą skłonić go do zaatakowania tej twierdzy.
Nie wie również tego, że w jego szeregach znajduje się zdrajca, który razem ze swoimi stronnikami ma znienacka uderzyć na tyły armii Baratheona podczas bitwy z Boltonami.
Jednak i w zamku są ludzie niezbyt życzliwi Boltonom. Czy uda im się przekonać Theona Sprzedawczyka do porzucenia roli Fetora i pomoc w uwolnieniu rzekomej lady Stark ?
Gryf, razem z kolejnym pretendentem do tronu Siedmiu Królestw Aegonem Targaryen znanym jako Młody Gryf (w rzeczywistości "bratankiem Daenerys"), ocalonym z rzezi Smoczych Królów odbija z rąk krewnych rodową siedzibę.
Zamierza podjąć walkę o odzyskanie Żelaznego Tronu dla swojego podopiecznego, czyli ilość potencjalnych władców Siedmiu Królestw wzbogaci się o kolejnego, z całkiem sensownymi roszczeniami, kandydata do władzy.
Daenerys, aby ocalić swoich poddanych zgadza się małżeństwo z jednym z lokalnych wielmożów Hizdrahem zo Loraqiem.
Podczas imprezy poślubnej na ponownie otwartej arenie do walk niewolników ktoś próbuję otruć....  no właśnie kogo? Nowego króla ? Smoczą Królową ?
Na szczęście dla Daenerys pojawia się wybawienie w postaci dawno nie widzianego....  a tego Wam nie zdradzę.
Tyrion Lannister zostaje sprzedany w niewolę.
Razem z Grosik - karlicą, która z bratem występowała w Westeros, jeżdżąc na Pięknej Świni parodiuje turniej rycerski.
Czy Krasnal znajdzie wyjście z tej upokarzającej sytuacji?
Cersei, uwięziona prze Wielkiego Septona, aby wrócić do gry musi podjąć ważką decyzję.
Czy przyzna się do rozpustnego tryby życia i odbędzie pokutę, czy czekać będzie pod strażą na powrót bliźniaczego brata, który, jak ma nadzieję, uwolni ją z rąk prześladowców?
Arya w dalszym ciągu doskonali swoje umiejętności w świątyni Boga o Wielu Twarzach.
Czy nabyta wiedza i umiejętności pomogą dokonać zemsty?
To i jeszcze dużo, dużo więcej -  w drugim tomie "Tańca ze smokami" :-D

http://platon24.pl/ksiazki/taniec-ze-smokami-czesc-2-piesn-lodu-i-ognia-tom-5-okladka-filmowa-102583/

http://platon24.pl/ksiazki/taniec-ze-smokami-czesc-2-piesn-lodu-i-ognia-tom-5-okladka-filmowa-102583/
http://platon24.pl

poniedziałek, 23 maja 2016

Afganistan. Odpowiedzieć ogniem - Grzegorz Kaliciak

"Afganistan. Odpowiedzieć ogniem" - to druga książka autorstwa Pana Pułkownika Grzegorza Kaliciaka, który jest znany jako dowódca obrony City Hall w irackiej Karbali.
Jako zawodowy oficer i "misjonarz" dodaje do swoich irackich wspomnień opis służby w szeregach 17. Brygady Zmechanizowanej podczas IX zmiany w Afganistanie.
Otrzymujemy dzięki temu porównanie obu tych misji zarówno pod względem przygotowania polskich żołnierzy, zmian w sprzęcie, mentalności dowódców wysokiego szczebla jak i współpracy z innymi armiami NATO (głównie Amerykanami).
Autor przedstawia też to, co Jego zdaniem, w polskiej armii zmieniło się na plus, a co zmianom nie uległo. O kwestiach negatywnych, które w dalszym ciągu są armijnymi bolączkami jako lojalny oficer w czynnej służbie nie wspomina wcale lub robi to w sposób bardzo zawoalowany :-D
Opisuje poszczególne akcje polskich żołnierzy w Afganistanie, standard życia w bazach oraz współpracę z lokalnymi służbami takimi jak afgańska armia, wywiad, czy policja.
Ukazuje także wpływ wyjazdów na misję na żołnierzy i ich rodziny.
"Na pierwszej misji zarabiasz na mieszkanie, na drugiej - na samochód, a na trzeciej -  na rozwód".
Styl relacji pozostał niezmienny - dość suchy, raczej raport niż esej czy powieść mająca uwieść swym przekazem kolejne pokolenia wojowników z orłem na hełmach. 
Do czasu IX zmiany w Afganistanie 17. Brygada Zmechanizowana szczyciła się tym, że nie straciła ani jednego żołnierza podczas misji.  A jest to jedna z głównych "eksportowych" jednostek Wojska Polskiego.
Podczas IX zmiany w Afganistanie poległo 4 polskich "misjonarzy" Jarosław Maćkowiak, Paweł Poświat, Szymon Sitarczuk i Rafał Nowakowski.  Pułkownik Kaliciak dokładnie opisuje szczegóły akcji, w których zginęli.
Obala też mit, że w Afganistanie chodzi o pieniądze, surowce naturalne czy inne kwestie biznesowe.
Według Autora, jedynym państwem, które jest w stanie zmienić Afganistan i ma do tego wystarczające siły, środki, determinację oraz cierpliwość, a dodatkowo, co nie jest bez znaczenia. graniczy bezpośrednią z Afganistanem są Chiny.
Pozycja warta przeczytania, gdyż niewiele jest książek opisujących wydarzenia w Afganistanie w sposób prosty, bez patosu, zadęcia i egzaltacji.
Zarówno pierwsza książka Pułkownika Grzegorza Kaliciaka "Karbala. Raport z obrony City Hall"
jak i "Afganistan.  Odpowiedzieć ogniem"  są dostępne  tutaj







niedziela, 22 maja 2016

Taniec ze smokami tom I - Georg R.R Martin

Nadchodzi zima. Tak po prawdzie, to nadchodzi od pierwszego tomu sagi "Gra o tron" i jakoś nadejść nie może, ale są jej już pierwsze objawy.
Jednak nie wszystkich nadchodząca zima (a właściwie jej konsekwencje)  przeraża.
Walką z dzikim ludźmi i Innymi zajmują się tylko Jon Snow, obecnie lord -  dowódca Nocnej Straży i  król Stannis.
Generalnie królów na Północy jest niczym pcheł w lisiej skórze w Siedmiu Królestwach, jednak tylko brat zamordowanego króla Roberta pamięta o obowiązkach, jakie nakłada się na władcę Północy czyli obronę Muru.
Pozostali zajęci są walkami pomiędzy sobą.
Osobą, której zima nie zajmuje zbyt mocno, ze względu na nieco pustynny klimat jest Daenerys  Targaryen zwana Królową Smoków.
Po śmierci męża musi stawić czoła wyzwaniom, na które nie była przygotowana.
Dokładając do tego upór w walce z niewolnictwem, które jest źródłem bogactwa na  Południu ma niełatwe życie, ale i o powrocie na tron Północy nie zapomina :-) Pojawia się kolejny pretendent do tronu -  też z rodu Smoka.
Krasnal Lannister, bo zabójstwie ojca poszukuje zemsty na rodzeństwie i wykalkulował sobie, że połączenie sił ze Smoczą Królową pomoże mu s pełnieniu zamierzeń.
Zostaje schwytany przez wiernego (?) rycerza Daenerys i podróżuje w nieco mniej komfortowych warunkach do celu. Jednak  - najważniejsze że żywy i we właściwym kierunku.
Poza tym -  wiele krwawych bitew, zdrad, gry "luster i mgły" czyli George R.R Martin w jak zwykle doskonałej formie :)

http://platon24.pl/ksiazki/taniec-ze-smokami-czesc-1-piesn-lodu-i-ognia-tom-5-okladka-filmowa-102581/

http://platon24.pl/ksiazki/taniec-ze-smokami-czesc-1-piesn-lodu-i-ognia-tom-5-okladka-filmowa-102581/
http://platon24.pl

sobota, 21 maja 2016

"Ostatnia walka" Jana Zumbacha

Kim był Jan Zumbach?
To pytanie dla sporej części ludzi brzmi jakby retorycznie.
Wiadomo, wojenny bohater, dowódca legendarnego Dywizjonu 303.
Ok,  ale co więcej?
Czy ci, którzy z wielką dumą zakładają koszulki z logo Dywizjonu 303 w celu promowania własnego bogoojczyźnianego patriotyzmu wiedzą cokolwiek na temat swojego idola?
Że nigdy nie był polskim obywatelem, ale obywatelem szwajcarskim od urodzenia ?
Że pierwszą panienkę "zapylił" w majątku swoich rodziców w wieku lat 17 ?
Że do polskiej Armii trafił tylko dlatego, że nikt nie wpadł na to, iż de iure jest obcokrajowcem (a tacy nie mogli służyć w Wojsku Polskim) i sfałszował zgodę Matki na ochotniczy zaciąg do wojska?
Że w czasie wolnym od służby pił gorzałkę oraz zamiast przesiadywać w świątyniach lub na mszach polowych wolał zdecydowanie towarzystwo niewiast wszetecznych ?
A co robił po wojnie ? Usiadł cichutko w kąciku pławiąc się w wojennej sławie?
To nie ten temperament :-D Był współwłaścicielem niewielkiej linii lotniczej, dorabiającej przemytem dóbr wszelakich, właścicielem restauracji oraz dyskoteki na Avenue des Champs-Élysées.
A w międzyczasie....  najemnikiem i to dwukrotnie. Raz jako dowódca Sił Powietrznych Katangi później przeniósł do Biafry.
Dlatego jest to cenne źródło wiedzy o Człowieku, który był prawdziwym bohaterem - wojownikiem w walce o Polskę, prowadzonej zarówno w Ojczyźnie w 1939 roku, a następnie we Francji i Wielkiej Brytanii.
Tylko "nieco" odbiega od przykruchtowego wizerunku polskich żołnierzy przedstawianych przez obecnych "genetycznych patriotów"
Dodatkowo dla tych, którzy wierzą w jakieś sojusznicze zobowiązania - pokazane jest jak byli potraktowani przez Brytyjczyków wczorajsi bohaterowie, wysławiani w mediach , przyciągający najpiękniejsze panie, którym w czasie wojny stawiano może nie pomniki ale przynajmniej galony whisky.
Zgodnie z zasadą Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odjeść.
I to im szybciej tym lepiej.
Jest to autobiografia, w której nie znajdziecie ani grama pozłoty własnej osoby, nadętego bohaterstwa czy państwotwórczego bełkotu.
Jest to opowieść o wyjątkowo zakręconym kolesiu, który idzie przez życie własną drogą i najważniejsze są dla Niego tylko trzy rzeczy: latanie, panienki i...  latanie :-D
Aha, gorzałka też może być :-D

Za drzwiami pałacu - Cay Garcia

Cay jest zmęczona niestabilną sytuacją życiową i pracą dla agencji pracy tymczasowej.
Republika Południowej Afryki jest przepięknym krajem, ale obarczonym ogromnym bezrobociem, dlatego uzyskanie stabilnego, dobrze płatnego stanowiska jest dość trudne.
Nasza bohaterka postanawia więc zainwestować w swoją przyszłość i podejmuje decyzję o zapisaniu się do Szkoły Kamerdynerów, po ukończeniu której ma szansę pracować dla sławnych i bogatych tego świata.  
Szkołę kończy z wyróżnieniem i z zapartym tchem oczekuję na swój pierwszy etat w nowym zawodzie.
W końcu pojawia się oferta zatrudnienia na stanowisku osobistej asystentki księżniczki z królewskiego rodu Saudów w Rijadzie.
Czy poradzi sobie w „beżowym świecie”, jak będą układać się relacje z Jej Wysokością, jak wygląda życie nocne Rijadu oraz czy znajdzie wspólny język ze swoją współlokatorką Moną?
To musicie sami przeczytać.
Cześć faktów i pewne opinie są nieco podkoloryzowane jak np. nazywanie Rijadu „świętym miastem” na wjazd do którego trzeba mieć specjalne pozwolenie od pracodawcy oraz to, że ktoś z obcokrajowców uczestniczył jako obserwator wykonywania kary śmierci. To ostatnie nie jest zupełnie niemożliwe, ale bardzo trudne, bo saudyjska Policja bardzo dokładnie sprawdza, czy tam obcokrajowców nie ma.
I na pewno  nie mogło się odbyć w przedstawiony przez Autorkę sposób .
Jednak większość opisów jest zgodna z rzeczywistością i dlatego, książka będzie bardzo ciekawą lekturą, zwłaszcza dla osób, które interesują się życiem „wyższych sfer” w ich naturalnym środowisku.



środa, 18 maja 2016

Moje wypieki desery - Dorota Świątkowska - recenzja

Blog Doroty Świątkowskiej znam od wielu, wielu lat. Zna go zresztą chyba większość osób, którym choć raz wpadł do głowy pomysł, aby przygotować coś słodkiego. Tworzone z pasją i ogromnym kulinarnym talentem przepisy, a do tego przepiękne, wysmakowane zdjęcia zdecydowanie wyróżniają Dorotkę na tle polskiej blogosfery kulinarnej.
Dlatego tak ogromną radość sprawiła mi wydana przez Nią książka - "Moje wypieki i desery".
Początkowo miała być prezentem urodzinowym dla naszej koleżanki, ale.... musieliśmy dokupić drugi egzemplarz (link do książki w księgarni internetowej platon24.pl )
Nie jest to nowość na rynku księgarskim (ukazała się w 2013 roku), jednak moim zdaniem każdy, niezależnie od stopnia wtajemniczenia w arkana sztuki cukierniczej, powinien ją mieć w swojej biblioteczce.
"Moje wypieki i desery" to pozycja mocno wyróżniająca się na tle innych publikacji wydanych przez blogerów kulinarnych. Nie będzie chyba nadużyciem z mojej strony jeśli określę ja mianem doskonałej. Korzystałam z przepisów Doroty wielokrotnie i nigdy dotychczas nie zdarzyła się sytuacja, aby którykolwiek z nich nie spełnił naszych oczekiwań. Mogę więc z czystym sumieniem napisać, że są to przepisy sprawdzone i to nie tylko przeze mnie.
A jest w czym wybierać - Dorota zadbała, aby każdy znalazł coś odpowiedniego dla siebie.
Są więc przepisy na:
- babeczki i muffinki,
- ciasteczka (tutaj za kilka dni znajdziecie przepis na marcepanowe ciasteczka),
- tarty i ciasta kruche,
- bezy,
- ciasta drożdżowe,
- serniki,
- torty,
- desery (w tym także lody i sorbety)
- od sasa do lasa oraz
- króciutkie przepisy specjalne m.in. na lukier, kruszonkę czy masę krówkową.
Wielu z nich nie znajdziecie jednak na blogu Doroty. Wszystkie zostały zilustrowane smakowitymi zdjęciami, po których nabierzecie ochoty, aby już, teraz i natychmiast wypróbować zawartą w książce recepturę :)
Z przygotowaniem prezentowanych w książce "Moje wypieki i desery" słodkości nie będą miały problemów nawet, te osoby, które dopiero uczą się gotować. Wszystko jest dokładnie, krok po kroku wyjaśnione i przejrzyście opisane - od najprostszych ciasteczek po wykwintne torty. Autorka podała nawet takie szczegóły jak wymiary foremek, które będą odpowiednie do ilości podanych w przepisie produktów. Nie zapomniała też o przelicznikach kuchennych.
Wykorzystywane składniki są ogólnie dostępne w większości sklepów spożywczych, nie będziecie więc musieli szukać w sklepach internetowych nasion wiśni wonnej (tzw. mahlab) czy sproszkowanej fasoli tonka, natomiast twarda, solidna oprawa gwarantuje, że książka będzie służyła wiele lat, pomimo intensywnej eksploatacji.
Do czego Was serdecznie zachęcam :)

http://platon24.pl/ksiazki/moje-wypieki-i-desery-67272/


http://platon24.pl/ksiazki/moje-wypieki-i-desery-67272/
http://platon24.pl/0/?products[author_uid]=25922

wtorek, 17 maja 2016

Ciasta drożdżowe słodkie i wytrawne - Tadeusz Barowicz,

Wiele osób uważa, że ciasta drożdżowe to najwyższy poziom sztuki kulinarnej. Ja również przez długi czas bardzo bałam się ciast drożdżowych, więc... ich nie piekłam, trwając w bezpodstawnym, jak się okazało, przekonaniu, że "i tak mi się nie uda". Dopiero kilka lat temu upiekłam swoją pierwszą "drożdżówkę" i..... wyszła bardzo smaczna. Później, już w Arabii Saudyjskiej nauczyłam się przygotowywać fatayer, chleb pita i chlebki naan
I pokochałam wszystko co drożdżowe. Nie ważne, że zawierają gluten, nieważne kalorie, smak i zapach drożdżowych wypieków skutecznie tłumi wszelkie wyrzuty sumienia :)
Tym większą radość sprawiła mi książka Tadeusza Barowicza "Ciasta drożdżowe słodkie iwytrawne" - pozycja typu "must have" każdego miłośnika drożdżowych specjałów.
Pięknie ilustrowana, napisana z autentyczną pasją książka wprowadzi nas w tajniki drożdżowych wypieków, zarówno tych słodkich, jak i wytrawnych. Zawarte na pierwszych stronach wskazówki i porady (m.in. jak przygotować ciasto drożdżowe w jednym, a jak w dwóch etapach oraz jak przyrządzić drożdżowe ciasta smażone) pomogą przygotować ciasto idealne, pachnące, z pięknie wypieczoną skórką.
Niezwykle cenne w moim odczuciu informacje zawiera zatytułowanym "Garść porad" - sama nigdy nie wpadłabym na pomysł, że aby ciasto drożdżowe się nie przypalało należy na dno formy lub blachy wsypać trochę soli. Przydatny jest ten przelicznik podstawowych produktów, unikniemy dzięki temu ciągłego ważenia, co bywa dość kłopotliwe, kiedy musimy odważyć niewielką ilość, któregoś ze składników tj. sól czy cukier waniliowy.
Precyzyjnie podane przepisy nie pozostawiają miejsca na domysły i pomyłki, które mogłyby się zakończyć kulinarną klęską. A wybór proponowanych receptur jest bardzo bogaty - od wszelkiego rodzaju babek, brioszek, bułeczek, chałek i mazurków przez rolady, różne warianty pączków i ciast przekładanych, po chleby, pizze, rogaliki, paszteciki i pierogi, a nawet placki z ziemniaków i zapiekanki. W sumie niemal 200 przepisów na drożdżowe smakołyki.
Na dzień dzisiejszy wypróbowałam już przepisy na paszteciki z pikantnym nadzieniem (choć nie byłabym sobą, gdybym nie wprowadziła drobnych zmian), focaccię i babkę rumową. Wszystkie smakowały wyśmienicie, więc książka nie ma szans na odpoczynek na półce :)
Przepisy na paszteciki z pikantnym nadzieniem wg receptury z książki Tadeusza Barowicza"Ciasta drożdżowe słodkie i wytrawne" oraz z moimi modyfikacjami znajdziecie tutaj :)
Polecam, są wyjątkowo smaczne :)

http://platon24.pl/ksiazki/ciasta-drozdzowe-slodkie-i-wytrawne-97782/

http://platon24.pl/ksiazki/ciasta-drozdzowe-slodkie-i-wytrawne-97782/
http://platon24.pl/ksiazki/ciasta-drozdzowe-slodkie-i-wytrawne-97782/

czwartek, 12 maja 2016

Fotografia kulinarna dla blogerów - Matt Armendariz

Moja przyjaźń z aparatem fotograficznym zaczęła się kilka lat temu. Od tego czasu jakiś Nikon zawsze towarzyszył nam w podróżach i tułaczce po świecie. I nie miało znaczenia, że mój "podręczny" bagaż znacznie przekraczał limity wagowe wszelkich linii lotniczych, choć zawierał jedynie sprzęt fotograficzny. Aparat stał się moim przyjacielem i nieodłącznym towarzyszem doli i niedoli.
Podczas pobytu w Arabii Saudyjskiej zaczęliśmy prowadzić blogi - jeden dotyczący codziennego życia Polaków w krajach  Zatoki Perskiej ("W pustyni bez puszczy czyli Arabia Saudyjska i Oman oczami Polaka"), drugi - zatytułowany "Kulinaria - potrawy z różnych stron świata", aby mieć zawsze "pod ręką" nasze ulubione przepisy.
I wtedy pojawił się problem - oboje dobrze radzimy sobie w fotografii reporterskiej, ale zdjęcia jedzenia to już nieco inny rodzaj fotografii.
Moje początki fotografii kulinarnej były.....
Nie, nie były trudne. Były najzwyczajniej w świecie nieudane. Kiedy dziś patrzę na swoje pierwsze zdjęcia potraw, często zastanawiam się, jak mogłam takie "coś" opublikować. Z czasem było coraz lepiej, ale zawsze czegoś tym zdjęciom brakowało.
Nadal się jednak uczę i w tym wypadku wydana nakładem Wydawnictwa Helion "Fotografia kulinarna dla blogerów" autorstwa Matta Armendariza stanowi dla mnie nieocenioną pomoc.
Napisany prostym,  zrozumiałym nawet dla laika językiem, poradnik jak fotografować jedzenie, pozwolił mi uniknąć wielu błędów (taką mam przynajmniej nadzieję) i poprawił mój warsztat fotografa. Nauczyłam się też, jak domowym sposobem, niezależnie od kraju zamieszkania i przy niewielkim nakładzie finansowym stworzyć interesujące rekwizyty do zdjęć czy modyfikatory światła, choćby wykorzystując do tego m.in. latarkę i piłeczkę pingpongową. Dowiedziałam się także  jak za pomocą folii rozproszyć światło lub doświetlić zdjęcie i wreszcie (co było dla mnie bardzo ważne) - w jaki sposób kadrować zdjęcia potraw.
Przykład ? 
Proszę bardzo - ponieważ nie mam drewnianego stołu z desek, więc w jednym ze sklepów ogólnobudowlanych kupiłam za 5 złotych.....  podest tarasowy, który na moich zdjęciach pełni rolę stołu.

Odnośnie sprzętu fotograficznego - w pełni zgadzam się też z tezą  Matta Armendariza
"korzystaj z tego co masz" Te słowa to poniekąd parafraza znanego chyba każdemu fotografowi zdania Chase Jarvisa  "The best camera is the one that’s with you", które stanowi zarazem  motto. naszej strony internetowej (tutaj link)
Z ciekawości zrobiłam zdjęcie tej samej potrawy korzystając z trzech różnych aparatów (dwie lustrzanki i kompakt) oraz telefonu komórkowego. Po drobnych poprawkach zdjęcia z aparatów fotograficznych nie różniły się od siebie zbyt mocno. Najgorzej wypadło zdjęcie z telefonu, ale choć nie nadaje się raczej do druku to na potrzeby bloga mogłabym je wykorzystać.
Bardzo dużą zaletę poradnika "Fotografia kulinarna dla blogerów" stanowią opatrzone komentarzami Matta Armendariza zdjęcia i grafiki, na podstawie których autor w przystępny sposób wyjaśnia m.in. jak wielką rolę w fotografii kulinarnej odgrywają aranżacja, kadr i światło oraz jak powinien być ustawiony aparat względem jego głównego źródła. Jednym słowem, co zrobić, aby światło stało się Twoim przyjacielem.
Tym co jest moim zdaniem niezmiernie ważne dla nas blogerów kulinarnych, to fakt, że wszystkie fotografowane potrawy można ze smakiem skonsumować :)
Mimo, iż pierwsze przygody z fotografią mam już dawno za sobą, a na naszym koncie pojawiły się też drobne sukcesy (nasze zdjęcie znalazło się m.in. na okładce wydanej niedawno książki) to "Fotografia kulinarna dla blogerów" okazała się dla mnie nieocenioną pomocą w przygotowywaniu zdjęć na potrzeby bloga i naszej strony internetowej.
Zresztą zobaczcie sami :)
Tutaj link do naszych zdjęć kulinarnych

http://platon24.pl/ksiazki/fotografia-kulinarna-dla-blogerow-72517/

http://platon24.pl/ksiazki/fotografia-kulinarna-dla-blogerow-72517/
http://platon24.pl


poniedziałek, 9 maja 2016

Za drzwiami pałacu - Cay Garcia

Jest nam niezmiernie miło pochwalić się naszym PT Czytaczom i Lubiaczom, że
11 maja nakładem wydawnictwa Znak Literanova ukaże się książka 
"Za drzwiami pałacu"

Na okładce książki zostało umieszczone wykonane przez nas zdjęcie :)

Już za kilka dni zapraszamy na kolejny blogowy konkurs książkowy, w którym nagrodą będzie opowieść Cay Garcia - osobistej asystentki saudyjskiej księżniczki, o tym jak wygląda życie "Za drzwiami pałacu"
Konkurs zostanie ogłoszony na naszym blogu "To czytają Saudyjskie Wielbłądy" oraz na naszych stronach na Facebooku.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...