poniedziałek, 22 maja 2017

Czarny manuskrypt - Krzysztof Bochus



Początek lat 30-tych XX wieku, Prusy Zachodnie. Miłe miasteczko Marienwerder, spokojne i senne, znajdujące się nieco na uboczu „wielkiego świata” i przemian zachodzących w Republice Weimarskiej staje się sceną makabrycznego morderstwa księdza z parafii Świętego Marka Ewangelisty.
Prowincjonalni policjanci nie mieliby zbyt dużych szans na znalezienie sprawców lub sprawcy, ale na ich szczęście do rodzinnego miasta wrócił, w dość tajemniczych okolicznościach, znakomity śledczy z Danzig - radca Christian Abell wraz ze swoim nieodłącznym wachmistrzem Kukulką. Tego samego dna, kiedy zamordowano księdza Platzecka pobity prawie na śmierć został 17- letni syn znanego kupca Gustawa Bohna. Lokalny komisarz policji von Bock, który Ablla nie znosi jak morowej zarazy, po raz pierwszy cieszy się z faktu, że ma komu przekazać sprawę, która może kosztować go karierę. Okazuje się, że ksiądz Platzeck nie był wzorem i ideałem wikarego. Miejskie plotki łączą go z osobą żony naczelnika poczty, niejakiego Osta, wyjątkowego brutala i prymitywa, mocno powiązanego z lokalnym oddziałem NSDAP. Ost miał zarówno motyw, jak i możliwości ukarania zalotnika żony przy wsparciu towarzyszy ze Sturmabteilung Marienwerder.
Ta dość interesująca dla radcy Ablla hipoteza śledcza po kilku dniach legnie w gruzach. W domu znanej w mieście damy lekkich obyczajów zamordowany zostaje drugi ksiądz z tej samej parafii. Ost nie miał żadnego powodu aby zabijać księdza Albrechta Webera, a w dodatku nie miał do tego sposobności, jego alibi mogło poświadczyć pokaźne stadko wiarygodnych świadków. Radca Abell zaczyna interesować się faktem, że obaj księża są z tej samej parafii, w której żelazną ręką rządzi proboszcz Hoeness, człowiek znany w mieście, mający wpływowych przyjaciół w Partii Centrum a także wielki popularyzator tradycji i sukcesów Zakonu Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie organizujący patriotyczne capstrzyki w remontowanym zamku w Malborku.
To wyjątkowo niebezpieczny przeciwnik, który nie ma zamiaru w jakikolwiek sposób współpracować ze śledczymi, uważając że jest zbyt znamienitą postacią, aby zniżać się do wyjaśniania czegokolwiek.
Oczywiście, radca Abell nie jest człowiekiem, który ustąpi przed taką personą, skoro potrafił aresztować szefa lokalnego NSDAP, jeżeli jego odpowiedzi podczas śledztwa były fałszywe. To już w tym czasie był ryzykowny ruch, gdyż narodowi socjaliści rośli w siłę a pamięć o wrogach mieli znakomitą.
Kto stoi za zabójstwami księży? Czy to ta sama lub te same osoby, które prawie zakatowały młodego Bohna? Czym jest „czarny manuskrypt” i dlaczego aby utrzymać jego treść w tajemnicy muszą ginąć ci, którzy wiedzą za dużo lub za dużo mówią?

Książka świetnie napisana, akcja wartka, a czasy i miejsce – bardzo ciekawe. Mieszkałem w Marienwerder czyli po naszemu Kwidzynie jakiś czas i bardzo polubiłem  miasto, w którym zostawiłem grono znajomych i jednego bardzo zaprzyjaźnionego pisarza :-)
Dlatego opowieść o czasach, które uwielbiam (dwudziestolecie to druga, po antycznym Rzymie epoka, którą darzę niezwykłym sentymentem) i miejscach, które namiętnie eksplorowałem, a także wciągająca intryga,  to znakomita recepta na miłe spędzenie czasu.
Uważam, że wykreowane przez Krzysztofa Bochusa postacie mają ogromny potencjał i z całą pewnością przeczytałbym z nie mniejszą przyjemnością kolejny tom przygód radcy Ablla i wachmistrza Kukulki.
Dlatego – panie Krzysztofie proszę nie spoczywać na laurach i napisać  ciąg dalszy przygód naszych bohaterów np. w Danzig czy Zoppot po wielkim powrocie Christiana do pierwszej ligi policyjnej.
A może wachmistrz Kukulka będzie zmuszony przypomnieć się swojemu „Waffenbruder” ze szpitala wojskowego, aby ocalić swojego zwierzchnika i przyjaciela przed problemami ze strony partyjnych towarzyszy? 

 Tytuł: Czarny manuskrypt
Autor: Krzysztof Bochus
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: marzec 2017
Liczba stron: 384

poniedziałek, 15 maja 2017

Polacos. Chajka płynie do Kostaryki - Anna Pamuła

Polska w latach 30-tych ubiegłego wieku nie była miejscem łatwym do życia. Mimo tytanicznej pracy, jaką wykonali nasi przodkowie sklejając w jedną całość trzy kawałki Ojczyzny, w których przez 123 lata obwiązywały dwa różne języki, trzy systemy prawne, skarbowe, miary czy wagi 
nadal wszechobecne było poczucie niepewności granic. Kraj był skrajnie zdewastowany i  rozszabrowany przez wędrujące tam i z powrotem armie – często głodne i zdemoralizowane. Dodatkowo Polska była silnie zróżnicowana etniczne. Aktualnie mamy ogromny komfort homogeniczności – Polacy stanowią w Polsce  97,09% populacji, a tylko 1,55% obywateli deklaruje się jako osoby innej narodowości. Dla porównania – jako etniczni Polacy w 1931 roku deklarowało się tylko niecałe 69% mieszkańców Polski.
Bieda, rozwarstwianie społecznie, bardzo zróżnicowany poziom wykształcenia (u progu niepodległości sytuacja w szkolnictwie powszechnym była zróżnicowana w zależności od regionu) sprzyjały konfliktom. 

Jesteśmy wyjątkowo dziwną nacją, skoro nawet teraz potrafiliśmy podzielić się na dwa wzajemnie nienawidzące się plemiona. Do tego, aby się zwalczać i znajdować „w siódmym niebie nienawiści” jak śpiewa Janusz Panasewicz z „Lady Pank” nie potrzebujemy Żydów, Niemców czy Ukraińców. Nasi przodkowie mieli pod tym względem jeszcze większy „komfort”,  wszystkie wymienione nacje żyły w granicach II RP.  
Dlatego z ogromnym zainteresowaniem przeczytałem reportaż Anny Pamuły, która podjęła się prześledzenia losów diaspory polskich Żydów w Kostaryce, kraju nawet teraz dość egzotycznym i tak naprawdę mało znanym.  
Co skłoniło ich do wyjazdu z Polski jeszcze przez wybuchem II Wojny Światowej? Jak się tam odnaleźli, czy odnieśli sukcesy i jakie są ich wspomnienia wobec „starego kraju”? 

Na pierwsze pytania odpowiedzi są takie, jakich udziela, udzielało, a pewnie i udzielać będzie w przyszłości wielu Polaków. Wyruszyli w poszukiwaniu lepszego życia w Ameryce, ale że ta wymarzona Ameryka była dla części z nich niedostępna, a jedynym krajem dającym jakieś perspektywy była Kostaryka – to tam się osiedlili. Potomkowie „Polacos” w znacznej części zrobili kariery zarówno w nauce, biznesie, jak i w polityce. Jednak o Polsce, szczególnie ci, którzy z niej wyjechali ponad 70 lat temu, mają jak najgorszą opinię. Za antysemityzm, nienawiść itp. Szczerze mówiąc w takich sytuacjach zaczyna się we mnie budzić radykalny patriota, mimo, że zgadzam się z diagnozą Marszałka Piłsudskiego, że„Polacy to wspaniały Naród, tylko ludzie qrvy” 

Pewne pytania, które zadają bohaterowie tej opowieści, są w mojej opinii bardzo tendencyjne np. dlaczego poszczególni Polacy, jakich spotkali na swojej drodze życiowej zrobili im taką czy inną krzywdę. Było i o przedwojennych antysemitach, wojennych szmalcownikach i innych upiorach przeszłości. W takich sytuacjach ja też zaczynam stawić pytania: czy tylko Polacy byli w latach 30-tych antysemitami? Nie chodzi mi bynajmniej o niemiecką III Rzeszę, ale o cudowną Francję, gdzie w przeciwieństwie do Polski za pomoc Żydom nie trafiało się pod ścianę, a jedynie narażało na areszt lub grzywnę. Jednak francuskich „Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata” jakoś zbyt wielu na tablicach w Yad Vashem nie widać.  W Stanach Zjednoczonych antysemityzm też miał się znakomicie. 
Co zrobili Amerykanie i amerykańscy Żydzi z raportem Jana Karskiego „The Mass Extermination of Jews in German Occupied Poland” z 1942 roku?
Kto pomagał NKWD polować na przedstawicieli polskiej inteligencji na terenach zagarniętych przez ZSRR w 1939 roku? Kim byli powojenni oprawcy tacy jak Mieczysław Mietkowski (Mojżesz Bobrowicki), Salomon Morel, Roman Romkowski (Natan Grynszpan-Kikiel), Józef Różański (Goldberg)  czy dyrektor Departamentu V MBP Julia Brystiger?
Dlaczego Żydzi łatwiej wybaczyli Niemcom (zdarzają się przenosiny z Izraela do Niemiec na podstawie pochodzenia dziadków czy pradziadków) i raczej nie usłyszymy za dużo o antysemickich ekscesach w USA w latach 30-tych.
Odpowiedź na pytanie, dlaczego to Polska i Polacy robią za „czarnego luda” jest w tym przypadku dość prosta. To wyrzuty sumienia, że sami przeżyli, a nie uratowali członków swoich rodzin. Łatwiej przecież jest znaleźć winnych gdzie indziej. 

Czy nam się to podoba czy nie,  jesteśmy ze sobą zżyci i ponad 500 lat wspólnej historii nie da się wymazać. W Polsce Chajka mogła być Chajką, a w Kostaryce już zmieniła się w Oliwię. Dlaczego? Tam zdecydowanie szybciej następowała asymilacja, do której w Polsce ani nie zmuszano, ani nawet nie zachęcano. I może dlatego tyle w nas wzajemnych żali i pretensji? Wiadomo, że im bardziej kogoś kochaliśmy, tym silniejsza może być nienawiść. W stosunku do ludzi obojętnych jesteśmy bardziej tolerancyjni,  bo niewiele nas obchodzą. Mam nadzieję, że przyjdzie w końcu taki czas, kiedy zapomnimy i szczerze wybaczymy sobie przeszłość i wzajemne urazy, a wykorzystamy dla wspólnego dobra to, co nas przez kilkaset lat łączyło.

Tytuł: Polacos. Chajka płynie do Kostaryki

Autor:
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania drugiego: kwiecień 2017
Liczba stron: 208

niedziela, 14 maja 2017

Mehmed Zdobywca - Nedim Gürsel

Książka napisana dość nietypowo, także tytuł może dla wielu czytelników okazać się mylący. Dlaczego tak uważam?
Otóż z reguły w przypadku powieści historycznych (a to właśnie sugeruje moim zdaniem tytuł) zarówno akcja, jak i występujące w książce postacie, są przypisane do danej epoki.
Nadim Gursel wprowadził pewną innowację, która jednym bardzo się spodoba, innym – pewnie nieco mniej.
Owszem jest to fabularyzowana opowieść o życiu sułtana Mehmeda i jego czasach, przeplatana jednak odniesieniami do teraźniejszości w której była pisana, Nedim Gürsel nawiązuje bowiem do lat 90 XX w.
Narratorem jest alter ego Autora – pochodzącego z Francji, nauczyciela akademickiego o tureckich korzeniach, który wprowadza czytelnika nie tylko w świat Mehmeda Zdobywcy, ale też opowiada o swoich „twórczych cierpieniach”, o tym, jak zdobywał materiały i co działo się w jego życiu prywatnym.
Mocno denerwującą manierą jest zamieszczanie na początku każdego rozdziału o czasach sułtana Mehmeda „streszczenia” w postaci krótkiej notki opartej na historycznym dokumencie. W odbiorze czytelnika tworzy to sytuację mniej więcej taką, jakby autor kryminału na początku rozdziału o np. sławnym detektywie pisał tak :
”Detektyw Nowak podjął trop po zabójstwie znanego polityka Kowalskiego. Okazało się, że Kowalski miał kontakty z chińskimi służbami specjalnymi i triadami. Aby zapobiec wyciekowi informacji o polskim programie podboju Saturna, egzekucji za pomocą niewykrywalnej trucizny produkcji tajwańskiej dokonał agent polskiego kontrwywiadu Stanisław Kmar znany w środowisku służb jako „Problem Solver”.
Nie wiem jak Wam, ale mnie taka wstawka skutecznie zniechęca do czytania całego rozdziału, bo jak się skończy, to już wiem, a mogę tylko podziwiać „lapidarność stylu” Autora.
Dlatego przyjąłem pewną technikę czytania: całkowicie pomijałem wprowadzenia do rozdziałów oraz fragmenty dotyczące współczesności, bo „cierpienia młodego Wertera” mnie mało interesują, kiedy czytam książkę o Mehmedzie Zdobywcy.
I przy przyjęciu tej metody książka okazała się bardzo interesująca, znalazłem mnóstwo cennych  informacji  o Mehmedzie II, zarówno jako władcy, jak i człowieku. Trzeba przy tym pamiętać, że był on jednym z głównych twórców potęgi  Imperium Osmańskiego.
Nedim Gürsel w sposób niezwykle barwny i zarazem realistyczny opisał również funkcjonowanie dworu pod rządami kata Bizancjum, jak nazywano Mehmeda Zdobywcę. Dworskie intrygi, walka o władzę czy kolejne etapy kształtowania się imperium, to fascynująca historia, która zainteresuje niemal każdego czytelnika. 
Choćby z tego względu, książka jest warta przeczytania.


Tytuł: Mehmed Zdobywca
Tytuł oryginału: Boğazkesen: Fatih'in Romanı
Autor: Nedim Gürsel
Tłumaczenie: Piotr Kawulok
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: kwiecień 2017
Liczba stron: 308




piątek, 5 maja 2017

Fighterzy. Najlepsi polscy wojownicy od Zawiszy Czarnego do komandosów z Iraku - Marcin Szymaniak

Dwanaście życiorysów, różne epoki i odmienne charaktery.
Bohaterów książki Marcina Szymaniaka łączy jedna cecha – byli prawdziwymi wojownikami.
I to bynajmniej nie takimi, jakich oglądacie w produkcjach Hollywoodu, którzy jedną kulą zabijają pięciu wrogów, a opancerzony helikopter zestrzeliwują z łuku (to moja ulubiona scena z „Rambo”).
Ci ludzie walczyli z przeciwnikami, którzy nie mieli wad wzroku i równie dobrze władali bronią. Tylko krócej, niż nasi bohaterowie.  
Poznacie zarówno postacie mało znane (jak np. Jakub z Kobylan, który nie dość, że był srogim rycerzem, to jeszcze rogów przyprawić samemu królowi Jagielle potrafił) albo bardzo rozpoznawalne, takie jak Zawisza Czarny, który współczesnym lustratorom mógłby się wydawać zdrajcą Ojczyzny i człowiekiem dwulicowym.
Na kartach książki spotkacie prawdziwego pana Skrzetuskiego, którego od jego słynnego alter ego z „Trylogii” różni prawie wszystko, oprócz umiejętności bojowych. Dziwkarz był to zawołany, a jeżeli chodzi o chlanie to samego pana Zagłobę mógłby przyprawić o kompleksy.
W służbie innych narodów, zapomniani w Ojczyźnie –  tacy również pojawią się w "Fighterach" Marcina Szymaniaka. Wśród nich najskuteczniejszy dywersant II Wojny Światowej -  uwielbiany przez Greków, wykorzystany przez Brytyjczyków Jerzy Iwanow- Szajnowicz, który ze względu na pochodzenie (polsko-rosyjskie z dodatkiem greckiego po ojczymie ) do polskiej armii na Zachodzie nie został przyjęty. To właśnie o nim jest film z 1971 roku „Agent nr 1” z Karolem Strasburgerem, który wtedy jeszcze nie opowiadał żenujących dowcipów, tylko był szalenie przystojnym facetem i niezłym aktorem.
Przeczytacie także o dwóch oficerach armii napoleońskiej – tym, który jako pierwszy dotarł na sam szczyt Somosierry i drugim, który z Cesarzem Francuzów bijał  Mameluków w Egipcie i to jako cesarski adiutant.
Życiorysy prawdziwych ludzi – z ich wadami, słabościami i problemami.
Jedynym żyjącym bohaterem jest płk. Grzegorz „Kali” Kaliciak, który jak doskonale wiecie dowodził obroną City Hall w Karbali.
I tu też nie będzie przesłodzonej biografii. Tylko prawdziwa, tak samo jak życiorys największego asa myśliwskiego – twórcy „Cyrku Skalskiego” gen. Stanisława Skalskiego.

Napisana mocnym, męskim językiem, z lekka fabularyzowana, świetna książka dla tych, którzy chcą poczuć dumę z potęgi polskiego oręża i znamienitych polskich wojowników, a nie potrzebują do tego patetycznych, nudnych do wyrzygania przemówień różnych notabli lub „genetycznych patriotów” , spowitych wszechogarniającym dymem z kadzidła.

Tytuł: Fighterzy. Najlepsi polscy wojownicy od Zawiszy Czarnego do komandosów z Iraku


Autorzy:
Wydawnictwo: Znak Horyzont  
Data wydania: kwiecień 2017
Liczba stron: 320

  
Polecamy na prezent 😀


środa, 3 maja 2017

Abchazja - Wojciech Górecki

"Abchazja" to trzecia, po „Toaście za przodków” i „Planecie Kaukazksiążka podsumowująca podróże Autora po krajach Kaukazu.
Opowieść niczym wąż Uroboros, zamyka pętlę czasu. Wojciech Górecki swoją przygodę, trwającą niemal dwadzieścia lat, rozpoczynał jako świeżo opierzony reporter wojenny właśnie w Abchazji,  jednym z trzech parapaństw, które powstały po rozpadzie ZSRR i do tej pory, nie są uznawane na świecie. Oprócz Abchazji, międzynarodowego uznania nie doczekały się Osetia Południowa i Naddniestrze.
Wojciech Górecki opisuje cała historię konfliktu gruzińsko – abchaskiego, praktycznie od samych jego początków. I stara się, jak zresztą większość świata, którą ta sytuacja cokolwiek obchodzi, znaleźć odpowiedź na pytanie ”czego, do cholery chcą Abchazi???” - naród liczący sobie zaledwie 100,000 obywateli. 
Dzięki geniuszowi zła czyli Józefowi Wissarionowiczowi Stalinowi, który swoich kaukaskich ziomków znał i rozumiał jak mało kto, Abchazi zostali pozbawieni pewnej samodzielności w ramach ZSRR i przyłączeni (jako Abchaska Socjalistyczna Republika Radziecka) do Gruzińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Nastąpiła „gruzinizacja” Abchazów, którzy, mimo, że nieliczni, nie odróżniają się mentalnością od innych mieszkańców Kaukazu i są do swojej tożsamości narodowej niezmiernie przyzwiązani
Rozpad Związku Radzieckiego dał nadzieję, na „sprawiedliwe” z punktu widzenia Suchumi rozwiązanie i osiągnięcie niepodległości. Tylko, że ani Rosja, ani nikt przy zdrowych zmysłach na Zachodzie do czegoś takiego dopuścić nie mógł. Bo nie jest problemem powstanie 15 państw po tym, jak skończyła się formuła ZSRR, ale kolejne państwa, co drugą dolinę i co trzeci pagórek to już lekka przesada. I pewnie Abchazi zgodziliby się autonomię, ale jak to bywa w pojedynku dużego z małym – duży może więcej. Doprowadziło to do konfliktu zbrojnego pomiędzy Gruzinami i Abchazami. Wojna bez sensu, bez korzyści dla nikogo, poza nielicznymi cwaniakami, którzy przy każdej wojnie się pożywią.
Tu Wojciech Górecki pokazał w świetny sposób po raz kolejny „kaukaską chorobę” – każda z zamieszkujących tam nacji ma zasadniczo trzy cechy - jest najbardziej starożytna, najbardziej wspaniałomyślna i gościnna oraz oczywiście najbardziej ze wszystkich poszkodowana.
Mądrzy ludzie po obu stronach konfliktu starali się znaleźć rozwiązanie, bo jak tu dzielić państwo, w którym na 240,000 obywateli mieszka jak już pisałem wcześniej tylko 100,000 Abchazów, z czego spora z nich część.... nie mówi po abchasku.
I stało się tak jak w starym dowcipie z „dziennika radzieckiego partyzanta”: 
Poniedziałek – wyparliśmy Niemców z lasu. 
Wtorek – Niemcy nas wyparli z lasu. 
Środa - wyparliśmy Niemców z lasu. 
Czwartek - Niemcy nas wyparli z lasu. 
Piątek – przyszedł gajowy i wygonił wszystkich.
Takim kaukaskim, niezawodnym gajowym jest Federacja Rosyjska. Abchazja po konfliktach z Gruzinami „stowarzyszyła” się z Rosją. Tylko czy ofiary, zniszczenia i nienawiść, która, jak to na Kaukazie, trwać będzie przez kolejne wieki były tego warte? Czy aż tak źle byłoby z Gruzinami, z którymi i tak żyją po sąsiedzku od wieków? Na to pytanie muszą sobie odpowiedzieć sami zainteresowani, bo Gruzini też mają swoje za uszami w tym konflikcie. A Rosjanie, jak już zapewnili sobie nadzór nad kluczowo położonym miejscem na Kaukazie przestaną się przejmować problemami narodu, którego liczebność w ujęciu rosyjskim jest taka, że może nie komitet blokowy, ale już rada osiedla w Moskwie, Samarze czy Petersburgu reprezentuje znacznie większą populację.

 Tytuł: Abchazja


Autor:
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania drugiego: kwiecień 2017
Liczba stron: 184



poniedziałek, 1 maja 2017

Stosik siódmy czyli majowe lektury

Nowy miesiąc i nowy stosik książek do przeczytania :)
Będzie historycznie, będzie reportażowo, będzie ciekawie.
A co Wy zamierzacie przeczytać w maju ?

Kategoria: literatura faktu

Afronauci. Z Zambii na księżyc  - Bartek Sabela
Wydawnictwo: Czarne

 „Spójrz na to drzewo. Ponieważ je widzę, mogę do niego dojść. Tak samo jest z Księżycem” – zwykł mawiać Edward Mukuka Nkoloso. Ponoć wieczorami można go było zobaczyć, jak stoi sam na wzgórzu Chingwele Hill, niczym średniowieczny astronom, który właśnie doszedł do krańców świata i nieśmiało wystawia głowę poza niebiańskie sklepienie. Ludzie mówią, że czasami unosił włócznię i celował ostrzem w srebrny glob. A potem brał zamach i z całych sił ciskał nią w Księżyc.

Pod koniec 1964 roku do Zambii zaczęli zjeżdżać amerykańscy dziennikarze. Jednak nie po to, by pisać o nowym afrykańskim państwie. Szukali pewnego człowieka, który rzucił wyzwanie światowym mocarstwom i uparcie twierdził, że to Zambijczyk, a nie Amerykanin czy Rosjanin będzie pierwszym człowiekiem na Księżycu. Oto historia zambijskiej Narodowej Akademii Nauki, Badań Kosmicznych i Filozofii oraz szaleńczego marzenia o wolności i podboju kosmosu.

Polacos. Chajka płynie do Kostaryki  - Anna Pamuła
Wydawnictwo: Czarne

Abraham i Mojżesz przybywają do Kostaryki w 1931 roku z kolumbijskiego więzienia, do którego trafili za nielegalne przekroczenie granicy. Przed głodem uratuje ich rosyjski samowar, jedyny wartościowy przedmiot przywieziony z Polski.
Rok wcześniej na statku Orinoco do Kostaryki przypływa czterech dwudziestolatków z Kałuszyna: Mendel, Josek, Jankiel i Jutko. W Ameryce Centralnej zakładają fabrykę swetrów, ale szybko przerzucają się na kostiumy kąpielowe, bo nie przewidzieli, że w Ameryce będzie gorąco.
W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Kostaryce osiedla się ponad pół tysiąca polskich Żydów. Obecnie wspólnota ta liczy dwa i pół tysiąca osób. Polaco to dla Kostarykańczyków wciąż Żyd lub handlarz, bo większość imigrantów trudniła się handlem obwoźnym.
Anna Pamuła zamieszkała w Kostaryce i przez rok słuchała opowieści polskich Żydów, którzy opuścili Polskę osiemdziesiąt lat temu. Odwiedziła też Polskę, Francję i Izrael, by znaleźć ślady ich przodków i zrozumieć, dlaczego musieli emigrować za ocean.

Szpiedzy Mossadu i tajne wojny Izraela - Yossi Melman, Daniel Raviv
Wydawnictwo: Czarne

Pasjonująco napisana i znakomicie udokumentowana historia najsłynniejszej agencji wywiadowczej świata. Są tu opisy najbardziej spektakularnych akcji inspirowanych przez izraelski wywiad, m.in. operacji Piorun – odbicia pasażerów porwanego samolotu Air France z Izraelczykami na pokładzie w Entebbe w Ugandzie w 1976 roku; czy operacji Opera – zbombardowania irackiego reaktora atomowego w Tammuzie w 1981 roku. Autorzy nie stronią od spraw kontrowersyjnych i wyciągają na światło dzienne dyskusyjne działania Mossadu, takie jak funkcjonowanie Kidonu, „Mosadu w Mosadzie”, elitarnego oddziału wyspecjalizowanego w politycznych zabójstwach, który jest oskarżany o zamordowanie czterech irańskich fizyków pracujących nad programem nuklearnym Teheranu. W książce pojawia się też wątek polski: to historia przekazania ambasadzie Izraela sławnego referatu Chruszczowa na XX zjeździe WKPB, wówczas jeszcze tajnego, przez polskiego dziennikarza żydowskiego pochodzenia Wiktora Szpilmana-Grajewskiego, który romansował z sekretarką Edwarda Ochaba, Łucją Baranowską.

 Abchazja - Wojciech Górecki
Wydawnictwo: Czarne

Abchazja ma swoje terytorium, granice i obywateli. Prezydenta, premiera, parlament i armię. Centralna Komisja Wyborcza organizuje wybory, poczta emituje znaczki. Trzydziestoletni helikopter Abchaskich Linii Lotniczych wozi pasażerów z Suchumi do wysokogórskiego Pschu, a obywateli informują agencja Apsnypress, telewizja, radio, gazety, internet.

Wojciech Górecki jest jedną z nielicznych osób, które miały okazję obserwować, jak w ciągu dwudziestu lat rodzi się, rozwija i chyli ku upadkowi abchaskie parapaństwo o spornych granicach i niejasnym statusie. Polska nie uznaje Abchazji, uważając ją za część Gruzji. Tego samego zdania jest reszta świata – z wyjątkiem Rosji, Nikaragui, Wenezueli, Nauru, Vanuatu i Tuvalu. Uznanie Abchazji i coraz liczniejszych państw o podobnej genealogii zrodziłoby dziesiątki nowych konfliktów i wywróciło do góry nogami międzynarodowy ład…
Abchazja zamyka kaukaski tryptyk Wojciecha Góreckiego, rozpoczęty Planetą Kaukaz i Toastem za przodków.

Tuaregowie i caterpillary 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Praca przy budowie wielkiego rurociągu naftowego w Nigerii to nie tylko morderczy wysiłek, ale także egzotyczna przygoda.
Witold Michałowski opowiada o swojej pracy, o spotkaniach, przyjaźniach i konfliktach z ludźmi, o dramatycznych nieraz perypetiach.













Fighterzy. Najlepsi polscy wojownicy od Zawiszy Czarnego do komandosów z Iraku  - Marcin Szymaniak
Wydawnictwo: Znak Horyzont

To nie jest książka o filmowych herosach. To opowieść o prawdziwych polskich wojownikach. Żołnierzach z krwi i kości. Stanęli do walki z przeciwnikami równymi sobie. I okazali się lepsi.

Pierwszy polski komandos, zdobywca Smoleńska.
Ciężarna kosynierka gromiąca Kozaków.
Polski as pancerny w tankietce.
Człowiek-ryba, najlepszy dywersant II wojny światowej.
Komandos znad Wisły versus Armia Mahdiego.
… i wielu innych fighterów.

Marcin Szymaniak, publicysta „Focusa Historia”, odtwarza kluczowe momenty w życiu biało-czerwonych wojowników. Poczujesz zapach prochu i smród palonych ciał. Usłyszysz wybuchy pocisków i świst szabel. Zobaczysz strach w oczach wrogów. Staniesz ramię w ramię z najlepszymi polskimi fighterami i dowiesz się, czemu właśnie oni trafili na karty tej książki.

Kategoria: polityka


Pseudostabilizacja.  Problemy współczesnej polityki USA na Bliskim Wschodzie - Patrycja Sasnal
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
 
Książka podejmuje zagadnienie polityki USA wobec Bliskiego Wschodu, a więc dotyka jednego z najciekawszych rozdziałów historii najnowszej. Głównym założeniem publikacji jest wyjaśnienie motywów i sposobów realizacji polityki zagranicznej i bezpieczeństwa amerykańskiego supermocarstwa wobec krajów arabskich.
Studium dostarcza przykładów „polityki pseudostabilizacji” w konflikcie arabsko-izraelskim oraz w stosunkach USA z władzami palestyńskimi, Izraelem, Egiptem, Jordanią, Syrią, Libanem, Bahrajnem i Arabią Saudyjską. Autorka wyjaśnia, dlaczego społeczeństwa i państwa Bliskiego Wchodu nie mogą wejść na drogę modernizacji według wzoru wyznaczanego od kilkuset lat przez Zachód. Tłumaczy procesy zachodzące w świecie arabskim takie jak wojny, terroryzm, czy nieudane próby budowania demokracji, jednocześnie analizując wpływ polityki USA na sytuację w regionie.

 Kategoria: powieść historyczna

Mehmed Zdobywca  - Nedim Gürsel
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

1453 rok, Mehmed II zdobywa Konstantynopol, kończąc trwającą dziesiątki lat walkę o stolicę Bizancjum. Mityczne miasto łączące Azję i Europę, Wschód i Zachód padło u jego stóp.
Współczesny pisarz, który zaszył się w starej osmańskiej rezydencji naprzeciw twierdzy wzniesionej nad Bosforem przez sułtana zdobywcę, mobilizuje cały swój talent prozatorski, by na stronach swojej powieści ożywić barwną postać władcy „czującego w sercu boskie natchnienie”, aczkolwiek niezbyt świętego oraz czas, w jakim żył i wychwycić każdy z przejawów wpływu upadku Konstantynopola na naszą współczesność. Jednakże tu w życie „kronikarza” Mehmeda II Zdobywcy wkracza pewna młoda kobieta i ten romansowy wątek zakłóca jego pracę.
Rozlewna, odmalowana z wielką dbałością o szczegół, epicka i liryczna zarazem, historyczna i współczesna powieść Nedima Gürsela jest najpiękniejszym oknem na Turcję dawną i dzisiejszą, a przede wszystkim na Stambuł, miasto o wielkiej historii i niezwykłej urodzie.

Zapomniany Legion  - Ben Kane 
Cykl: Kroniki Zapomnianego Legionu (tom 1) Wydawnictwo: Znak Horyzont

Trzech mężczyzn
Tarkwiniusz, etruski wojownik i wróżbita. Brennus Gall, jeden z najbardziej przerażających rzymskich gladiatorów. I Romulus, chłopiec-niewolnik, sprzedany do szkoły gladiatorów, ale marzący o zemście za los swój i siostry bliźniaczki, Fabioli.

Jedna kobieta
Fabiola, sprzedana do domu publicznego jako trzynastolatka. Kochana przez jednego z najpotężniejszych ludzi Rzymskiej Republiki. Pełna nienawiści do nieznanego ojca, który zgwałcił jej matkę.

Niewolnicy Rzymu
Ich losy są splecione ze sobą w fascynującej odysei. Zaczyna się ona w przesiąkniętym korupcją i przemocą Rzymie, ale kończy dużo dalej, na granicy znanego świata, gdzie obszarpane pozostałości rzymskiej armii – Zapomniany Legion – będą się zmagać z przytłaczającymi przeciwnościami, gdzie trzej mężczyźni staną oko w oko ze swoim przeznaczeniem.


Srebrny Orzeł - Ben Kane Cykl: Kroniki Zapomnianego Legionu (tom 2)
Wydawnictwo: Znak Horyzont

Zapomniany legion
Na rubieżach znanego świata walczyli z okrutnymi przeciwnościami losu – i przegrali. 10 000 legionistów to wszystko, co pozostało z potężnej niegdyś rzymskiej armii.

Schwytani
Gal Brennus, etruski wróżbita Tarkwiniusz i Romulus, syn rzymskiego arystokraty z nieprawego łoża, uwięzieni przez Partów, nie przestają marzyć o odzyskaniu wolności. Łączy ich wspólny los i nienawiść do Rzymu. Nie wiedzą, że z brutalnej walki, która ich czeka, z życiem ujdzie tylko dwóch z nich.

Ścigana
Tymczasem Fabiola, siostra bliźniaczka Romulusa, wplątuje się w zabójczą sieć intryg rzymskiej polityki. Tropiona przez łowców niewolników próbuje uciec w nadziei, że odnajdzie swojego kochanka Brutusa. Jedynego człowieka, który może zapewnić jej bezpieczeństwo. Ale Brutus u boku Cezara w dalekiej Galii sam walczy o życie, rozpaczliwie próbując stłumić powstanie charyzmatycznego wodza Wercyngetoryksa.

Srebrny orzeł
Druga część błyskotliwej trylogii Bena Kane’a zanurza bohaterów w tyglu wojny i terroru, podczas gdy dla Cezara i Republiki Rzymskiej nieuchronnie nadchodzi dzień sądu.

Kategoria: kryminał
 
Czarny manuskrypt - Krzysztof Bochus 
Wydawnictwo: Muza

Mroczny kryminał rozgrywający się w fascynujących latach 30. na niemieckim Pomorzu. Miastem Marienwerder (Kwidzyn) wstrząsają krwawe morderstwa, których ofiarą padają księża z parafii sąsiadującej z katedrą i zamkiem krzyżackim. Tropy wiodą także do zamku w Marienburgu (Malborku). Autor kreuje niezwykły świat, zaludniony przez fałszywych chrześcijan, piękne kobiety z przeszłości, samobójców, fanatycznych nacjonalistów i członków tajemnego bractwa, rojącego o odbudowie wielkiej Rzeszy. Akcja schodzi – dosłownie i w przenośni – do podziemi, ukrytych korytarzy i krypt krzyżackich zamczysk, w których zatrzymał się czas.

Prowadzący dochodzenie radca kryminalny Christian Abell, zmierzyć się musi nie tylko z wyrachowanym mordercą, ale także z własną przeszłością, wiążącą go z rodzinnym miastem. Pełne napięcia śledztwo się komplikuje. Nic nie jest oczywiste, kolejne hipotezy to drogi donikąd. Nobliwe miasteczko okazuje się swoistym kretowiskiem pełnym zaskakujących, skrzętnie skrywanych tajemnic. Celem mordercy staje się sam Abell.

Ale stawka jest o wiele większa niż tylko życie policjanta. Rozwiązanie zagadki wymaga sięgnięcia daleko w przeszłość, która ciągle wpływa na los współczesnych…

Kategoria: poradniki

W słoiku. Przetwory przez cały rok - Kasia Marciniewicz

Wydawnictwo: Publicat

 Książka napisana przez autorkę bloga ChilliBite.pl!

"W tej książce otwieram przed Czytelnikami drzwiczki kredensu wypełnionego samymi smakołykami – na półkach m.in. granola, mieszanki własnych przypraw, ulubione dressingi do sałat, słodkie kremy do grzanek i flaszka najlepszego ajerkoniaku. Snuję też opowieści o przepastnej spiżarni, w której stoją słoje z konfiturami, kiszonkami, marynatami i przetworami mięsnymi. Według przedstawionych tu przepisów zrobisz domowe suszonki, wyborne buliony, pesto różnych smaków i wiele innych przetworów.

Wyciągnij z szuflady drewnianą łyżkę, ciemną od mieszania powideł, a z szafki szeroki gar z grubym dnem. Przygotujmy razem coś pysznego!"




Bagdad. Miasto pokoju, miasto krwi - Justin Marozzi

Justin Marozzi wiedzie czytelnika do miasta z baśni „tysiąca i jednej nocy”, przesyconego bogactwem, także duchowym i intelektualnym – Bagdadu.
Powstały ponad 1300 lat temu, stał się stolicą nowych władców islamu – Abbasydów, którzy w bardzo sprytny sposób pozbyli się potężnych Umajjadów z Damaszku.
Drugi kalif z rodu Abbasydów,  Al-Mansur postanowił stworzyć miasto, które przyćmi wszystkie pozostałe. Długo poszukiwał właściwej lokalizacji, dzięki mądrym doradcom i własnemu osądowi założył je pomiędzy rzekami Tygrys i Eufrat, a jego ród rządził Bagdadem niepodzielnie przez pięćset lat.
Wspaniałość i potęga Bagdadu wynikały z jego doskonałej lokalizacji oraz zdolnych, choć czasami dość osobliwych władców. Niektórzy byli  nieprawdopodobnie skąpi, inni – rozrzutni ponad wszelkie granice. Otaczali się jednak ludźmi, którzy potrafili wspierać władców światłą radą oraz zarządzać tak skomplikowanym tworem, jakim jest potężne państwo.
Mimo tego, że Bagdad zwany jest „Miastem Pokoju” (Madinat as-Salam) w swej historii nierzadko stawał się areną walk, także bratobójczych i to w sensie dosłownym gdyż do konfliktów o to, kto będzie kalifem dochodziło pomiędzy rodzonymi braćmi.
To tutaj powstała jedna z najbardziej znanych historii w dziejach świata - "Tysiąc i jedna noc z Szeherezadą", której jednym z prominentnych bohaterów, oprócz Ali Baby, Sindbada Żeglarza czy Aladyna był kalif Harun ar –Raszid, jeden z największych bon-vivantów w całej historii ludzkości.
To właśnie w Bagdadzie, ówczesnej stolica islamu,  padło następujące zdanie:
 „..Jeśli zapytać duchownych o dowód słuszności ich religii, unoszą się, wpadają w gniew i przelewają krew tych, którzy zadają to pytanie. Zabraniają racjonalnej spekulacji i próbują zabić adwersarzy. Dlatego prawda jest tak dokładnie uciszana i ukrywana….”
Słowa te w IX w wieku wypowiedział genialny medyk, Ar-Razi, w świecie zachodnim znany jako Rhazes. W tej samej stolicy wino lało się strumieniami, a poezja erotyczna znajdowała rozlicznych mecenasów. Ale to również miejsce, w którym jak w żadnym innym, dosłownego znaczenia nabierało przysłowie „o łasce pańskiej, co na pstrym koniu jeździ”.  Dzisiejszy faworyt mógł stać się jutrzejszym bezgłowym trupem, gdy kamaryla dworska skutecznie sączyła jad obmowy do ucha władcy.
Zniszczone dwukrotnie przez Tamerlana, było również (i pozostaje do dna dzisiejszego) areną walk pomiędzy sunnitami a szyitami.
Jest to również miejsce, na którego przykładzie różne ludy powinny  sobie uświadomić, jak niebezpieczne jest ściąganie obcych, jako sił zbrojnych, mających wspierać tron. O ile Szwajcarzy, jako najemnicy robili swoje i wyjeżdżali, tak Turcy zarówno tu, jak i w Egipcie czy szeroko rozumianym Bliskim Wschodzie raczej przyjmowali podejście zgoła odmienne.
Niestety, tej nauki nie przyswoili sobie np. Niemcy lub Holendrzy i pewnego dnia mocno się zdziwią, o ile już się nie zaczęli dziwić.
Zmienne były losy tego miasta. Okupacja turecka i brytyjska, a w czasach współczesnych  trwające ponad 30 lat rządy Saddama Husseina, doprowadziły do znacznego upadku prestiżu Bagdadu jako stolicy nauki, poezji czy kultury. O ataku wojsk sojuszniczych i ich dzisiejszych konsekwencjach nawet nie wspomnę..
Jednak w dalszym ciągu jest w nim coś niesamowitego. Pozostaje mieć nadzieję, że obecne problemy stolicy Iraku przeminą, tak jak przemijały w dziejach wielokrotnie. Bagdadczycy potrafili odbudować swoje miasto i utrzymać jego specyficzną tożsamość po najeździe Timura Chromego, więc i po rządach Paula Bremera będą potrafili się podnieść. Może nie za rok czy 10 lat, ale się podniosą, bo czas na Bliskim Wschodzie płynie wszak inaczej.
I Bagdad znowu stanie się jednym z najważniejszych miast świata.

Tytuł: Miasto pokoju, miasto krwi
Tytuł oryginału: Baghdad: City of Peace, City of Blood
Autor: Justin Marozzi
Wydawnictwo: Czarne
Tłumacz: Hanna Jankowska
Data wydania polskiego: kwiecień 2017
Liczba stron: 536



Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła - Nicole Young

Niedawno pojawiło się w księgarniach drugie wydanie książki Nicole S. Young „Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła”. To niewątpliwie doskonała wiadomość nie tylko dla blogerów kulinarnych, ale także dla pozostałych miłośników fotografii, szczególnie tych, którzy zajmują się szeroko rozumianą fotografią produktową.
Napisany przystępnym językiem podręcznik jest adresowany zarówno do osób rozpoczynających swoją przygodę z fotografią kulinarną, jak i tych nieco bardziej zaawansowanych.
W kolejnych rozdziałach autorka prezentuje najważniejsze zagadnienia począwszy od podstaw fotografii i sprzętu fotograficznego, poprzez dobór i rozmieszczenie źródeł światła, stylizację i rekwizyty, kadrowanie i kompozycję, po kreowanie wizerunku w Internecie i dość dokładnie omówioną postprodukcję.

Bardzo pomocne są zamieszczone przy każdym zdjęciu parametry ustawień aparatu oraz informacje o tym, jakim aparatem i jakim obiektywem zostało wykonane zdjęcie.
Jednak największą, moim zdaniem, zaletą "Fotografii kulinarnej" są schematy rozmieszczenia oświetlenia i fotografowanych obiektów względem aparatu. Chociaż nie każdy z nas ma dostęp do profesjonalnego studia lub choćby możliwość rozstawienia softboxów, które jednak trochę miejsca zajmują, że o kosztach ich zakupu nie wspomnę, to blendę i dyfuzor bez problemu możemy wykorzystać w domowych warunkach, aby poprawić wygląd naszych zdjęć.
W ostatnim rozdziale na przykładzie kilku sesji zdjęciowych, Nicole Young krok po kroku wyjaśnia kolejne etapy powstania prezentowanych fotografii - od przygotowania poszczególnych uwiecznionych na zdjęciu elementów na postprodukcji kończąc. Nie mniej ciekawe są uwagi dotyczące stylizacji i kompozycji. Przykładowe zdjęcia zaprezentowane w podręczniku nie tylko cieszą oczy swoim perfekcyjnym wyglądem, ale zostały również zostały szczegółowo omówione.

Fotografia kulinarna nie jest najprostszą dziedziną, o czym przekonałam się na własnej skórze prowadząc bloga "To gotują Saudyjskie Wielbłądy". Dlatego wszelkie porady zawarte w książce Nicole Young są dla mnie niezwykle cenne, choć nie każdą z nich mogę wykorzystać fotografując w warunkach domowych potrawy, które są przeznaczone do jedzenia. Należy też pamiętać, że nawet bardzo uważne przestudiowanie ksiązki Nicole Young nie uczyni z nas mistrzów fotografii, lepsze zdjęcia możemy uzyskać tylko dzięki wielu godzinom prób i nauce na własnych błędach.


Blogerów kulinarnych może zainteresować także wydana w 2014 roku nakładem wydawnictwa Helion książka Matta Armendariza -  "Fotografia kulinarna dla blogerów" (klik do recenzji).
A tutaj link do naszych zdjęć kulinarnych -  Pustynny blog - z aparatem w kuchni i po świecie 
Ciekawa jestem co o nich myślicie, więc wszelkie uwagi mile widziane :)

Tytuł: Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła
Tytuł oryginału: Food Photography: From Snapshots to Great Shots

Autor: Nicole Young
Tłumaczenie: Marek Kania
Wydawnictwo: Helion
Data wydania:  2017
Liczba stron: 262

Książka jest dostępna m.on. w księgarni internetowej Platon24.pl

https://platon24.pl/ksiazki/hardkorowi-bibliotekarze-z-timbuktu-116688/

niedziela, 30 kwietnia 2017

Plac zabaw - Lars Kepler

"Plac zabaw" - to najnowsza powieść duetu pisarskiego rodem ze Szwecji – Alexandry Coelho Ahnodoril i Alexandra Ahnodoril.
Mroczna historia przeżyć szwedzkiej oficer Jasmin Pascal - Anderson, która podczas natowskiej misji w Kosowie zostaje ciężko ranna i zapada w śmierć kliniczną.
W tym stanie trafia do miejsca, będącego „punktem przesiadkowym” do „lepszego świata” (jak próbują nam wmówić rożnego typu kapłani i inni magowie specjalizujący się w życiu pozagrobowym od tysiącleci). Jest nim port, w którym dusze przechodzą przez wagę (czyli nic innego jak Sąd Ozyrysa z mitologii egipskiej) a później są przewożone łodziami przez rzekę do destynacji zgodnej z wyrokiem sądu. Religii i mitologii uwzględniających ten rytuał jest całkiem sporo – to zarówno mitologie grecko-rzymska, chińska, staroskandynawska jak i część kultów afrykańskich. Sam port jest w pewnym sensie odpowiednikiem Limbo, zaczerpniętego z mitologii chrześcijańskiej. Tutaj jednak przebywają ludzie, których los się jeszcze waży, czyli ci, którzy znajdują się w stanie śmierci klinicznej.
Biurokracja, wzorowana na tradycji cesarstwa chińskiego z X wieku połączona z obecną biurokracją komunistyczną, zajmuje się wydawaniem wiz, które umożliwiają powrót do świata żywych.
Jednak można taką wizę utracić, przegrać lub sprzedać na czarnym rynku. Rabunkiem i wyłudzeniami wiz zajmują się chińskie Triady, które zamożnym duszom dzięki tym dokumentom zapewniają powrót do świata żywych.

Wspomnienia pobytu w porcie nie stawiają Jasmin w najlepszym świetle po wybudzeniu. Historia ta traktowana jest przez otoczenie jako efekt zespołu stresu pourazowego, bo nie tylko była ranna, ale utraciła w boju dwójkę podwładnych. Jednak jej upór w opowiadaniu o swoich przeżyciach doprowadził do skierowania głównej bohaterki na zamknięty oddział psychiatryczny.
Po zakończeniu leczenia Jasmin wiąże się ze swoim byłym podwładnym, a efektem ich związku jest syn – Dante.
Mija kilka lat. Podczas podróży samochodowej Jasmin, jej matka i Dante ulegają wypadkowi.
Jasmin powraca do portu. Spotyka tam niezwykle sympatycznego młodego człowieka, władającego chińskim i szwedzkim, który podejmuje się roli jej tłumacza i przewodnika.
Dzięki pomocy Tinga bez większych problemów powraca do świata żywych. Odzyskuje przytomność w szpitalu. Wie, że jej matka nie żyje, gdyż widziała ją wchodzącą na pokład statku. Dante żyje, ale ma bardzo poważne urazy. Operacja udaje się częściowo. Do zamknięcia aorty niezbędne będzie chwilowe zatrzymanie akcji serca. Jasmin wie, że kilkuletni chłopiec nie ma szans w porcie.
Przy pomocy siostry – lekarki wprowadza się w stan śmierci klinicznej i wyrusza Dantemu na pomoc. Jest już za późno. Dante przegrał swoją wizę. Jedyną drogą powrotu, zgodnie z wyrokiem Trybunału Ludowego jest przebycie „placu zabaw”. To miejsce, w którym wszelka zabawa się kończy, a żeby przetrwać trzeba podjąć walkę. Bez reguł, bez zasad, bez wsparcia ludzi mających pojęcia o walce Jasmin musi stawić czoła zbirom z Triady.

Tytuł: Plac zabaw
Tytuł oryginału: Playground
Autor: Lars Kepler
Wydawnictwo: Czarne
Tłumacz: Marta Rey-Radlińska
Data wydania polskiego: kwiecień 2017
Liczba stron: 416




Kuchnia roślinna dla każdego - Eryk Wałkowicz

Większość Czytelników naszego bloga zdążyła już się zapewne przyzwyczaić, że książki poświęcone kuchni roślinnej interesują mnie tylko w takim przypadku, jeżeli zawarte w nich przepisy da się dostosować do gustu mięsożerców.
Czym więc sobie zasłużyła książka Eryka Wałkowicza, aby znaleźć zaszczytne miejsce w naszej biblioteczce ?
Otóż nie tylko tym, że wiele z tych przepisów jestem w stanie zmodyfikować zgodnie z naszymi upodobaniami, ale przede wszystkim ilością zawartych w tej publikacji porad i prostotą prezentowanych receptur.
Mimo, że szlify kulinarne zdobyliśmy oboje już jakiś czas temu, a ilość fanów naszego bloga kulinarnego To gotują Saudyjskie Wielbłądy systematycznie rośnie, to uważam, że wiedzy nigdy nie jest za dużo, a jeśli już zamierzam ją pogłębiać, to chcę się uczyć od najlepszych. To także było jednym z powodów, aby sięgnąć po "Kuchnię roślinną dla każdego". Eryk Wałkowicz jest dietetykiem, więc zakładam, że zawarte w publikacji informacje nie będą wyssane z palca, ale poparte rzetelną wiedzą i doświadczeniem.



Dla mnie najcenniejsze okazały się receptury mieszanek przyprawowych oraz przepisy na sosy i napoje. Strzałem w dziesiątkę były też krążki cebulowe w płatkach owsianych (w naszej wersji przygotowane na ostro w panierce z bułki tartej i usmażone na oleju). Nie sprawdził się natomiast biszkopt bez jajek i nie jest to bynajmniej wina Autora - my po prostu zdecydowanie preferujemy klasyczny wariant.
Natomiast w opinii mojej koleżanki, która mięso jadła ostatnio kilka lat temu, a obecnie ogranicza wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego, weganie będą tą książką zachwyceni. I to zarówno ci, którzy kuchnię roślinną stosują od dawna, jak i początkujący zwolennicy tej diety.
Duże pochwały należą się Autorowi za "ludzkie podejście" do czytelników. Ci, którzy zdecydują się skorzystać z zawartych w książce przepisów nie będą musieli spędzać w Internecie długich godzin na poszukiwaniu niezbędnych składników. Praktycznie wszystko można kupić w najbliższym markecie nie wydając przy tym fortuny. Receptury są proste i.... bardzo proste, Eryk wyszedł w tym przypadku z założenia, że prostota jest kluczem do sukcesu i nie pomylił się. Kolejnym atutem są zamieszczone przy większości przepisów ikonografiki, informujące między innymi o tym, że dana potrawa jest dania bogate w żelazo lub wapń, że nie zawiera glutenu, ile czasu potrzebujemy na przygotowanie. Całość uzupełniają pełne artyzmu, wysmakowane zdjęcia i wysoka jakość wydania.
I tyle ma Wam do powiedzenia na temat książki Eryka Wałkowicza zadeklarowany mięsożerca, resztę musicie ocenić sami.

Tytuł: Kuchnia roślinna dla każdego
Autor:
Wydawnictwo:  Znak
Data wydania: marzec 2017
Liczba stron: 240


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...