10/21/2017 11:50:00 AM

Niewyjaśnione spiski naszych czasów (tom I) - Jonathan Vankin, John Whalen

Niewyjaśnione spiski naszych czasów (tom I) -  Jonathan Vankin, John Whalen
Strefa 52, tajne eksperymenty CIA, lądowanie Obcych, niewyjaśnione okoliczności śmierci znanych osobistości - Jana Pawła I, Johna Lennona, Merlin Monroe czy Jima Morrisona, prawdziwe powody Wojny w Zatoce i wiele innych budzą ogromne emocje.
A że rządy mają zwyczaj dość oszczędnego gospodarowania prawdą, w takich sytuacjach do wyjaśnienia owych faktów przystępują miłośnicy „spiskowej teorii dziejów”.
Część z ich ustaleń ma niejaki sens, czasami pod ich wpływem instytucjom rządowym „wraca pamięć” odnośnie okoliczności pewnych zdarzeń.
Ale równie często są to wieści wyssane z palca różnego typu konfabulatorów oraz fałszywki rozpowszechniane przez służby specjalne.
Co do tego, że nie wszystkie wydarzenia wyglądają tak, jak chcą nam je przedstawić media, to pewnie nikt nie ma wątpliwości.
Służby również nie lubią, kiedy opinia publiczna patrzy im na ręce. Dlatego uważam, że warto przeczytać ową książkę, nie tylko ze względu na to, że ujawniane są w niej niewygodne fakty dotyczące np. stosunków amerykańsko- irackich przed atakiem wojsk irackich na Kuwejt, czy zmasowanego ataku na sektę Koresha. .Ciekawe są również inne wymienione w książce wątki, co do prawdziwości których można mieć pewne wątpliwości.
 Ale przecież spora część ludzi wierzy w to, że Noe na swoja Arkę zapakował po parze z każdego gatunku zwierząt. Pomijam fakt ich ilości, ale podziwiam technologiczny aspekt owego przedsięwzięcia, ponieważ w obecnych czasach technologia nie daje szans na zbudowanie statku o takiej wyporności i sztywności kadłuba. 
A tam udało się, niczym Polakom robiącym coś „we dwóch ze szwagrem"

 Tytuł: Niewyjaśnione spiski naszych czasów (tom I)
Autor:  

Wydawnictwo: Amber
Data wydania: marzec 2017

Książka jest dostępna w księgarni internetowej platon24.pl

9/19/2017 06:31:00 PM

Martwy błękit - Krzysztof Bochus

Martwy błękit -  Krzysztof Bochus
Radca Abell po zakończonym sukcesem dochodzeniu w rodzinnym Marienwerder powraca do Danzig. Jest rok 1933, a Christian w dalszym ciągu nie jest się w stanie przekonać do nowej władzy i idola Niemców- Adolfa Hitlera. To nie wpływa dobrze na jego karierę, ale póki co gdańskie Kripo nie może sobie poradzić bez dochodzeniowo- śledczych umiejętności pana radcy. Szczególnie, kiedy sprawa jest skomplikowana, a lokalna prasa i miejskie władze żądają natychmiastowych wyników.

Obecnie ból głowy szefów gdańskiej policji kryminalnej wywołuje samobójstwo znamienitego i bardzo zamożnego Saula Rottenberga. Na razie Ustawy norymberskie to jeszcze pieśń przyszłości - zostaną uchwalone przez niemiecki Reichstag 15 września 1935 roku, ale atmosfera wobec zamożnych Żydów już się zagęszcza. List pożegnalny, jaki zostawił Rottenberg ma wskazywać, że odebrał sobie życie w związku z gigantyczną aferą łapówkarską i przyznaje się w nim do sprawstwa kierowniczego.
Jednak pewne elementy listu wskazują, że Saul mógł go napisać pod presją. Zarządzona przez Christiana szczegółowa sekcja zwłok wykazała, że przed śmiercią Rottenberg wypił stężony kwas, a kąt pod jakim trzymana była lufa Parabellum ewidentnie wskazuje, że odwiedził go „seryjny samobójca”.
To prowadzi do poszukiwań osoby lub osób, które tego „samobójstwa” były sprawcami. A jest ich całkiem pokaźna kolekcja. Nienawidzący brata za odejście od ortodoksyjnego judaizmu Salomon lub czarna owca rodziny – Chaim, który był winny wujowi ogromne sumy pieniędzy.  Jakieś tajemnicze osoby o wojskowym sznycie, które nie boją się porwać i próbować zamordować radcę policji. Z kim mogą być powiązane?

Żeby nie było za łatwo – zaginęła kolekcja arcydzieł malarskich o praktycznie nieocenionej wartości.
Saul Rottenberg nie zgłosił jej kradzieży. Z wielkiej kolekcji w gabinecie pana domu pozostał tylko jeden obraz. Saul był kabalistą, znanym ze swoich zainteresowań oraz z pewnych sukcesów w tym obszarze. Czy obraz jest zaszyfrowaną wiadomością, dzięki której można odnaleźć kolekcję ? Czy tylko tym osobom, które podejrzewa radca Abell mogło zależeć na śmierci Rottenberga? Czy kilkukrotne zamachy na życie Christiana to zemsta religijnych Żydów za zajmowanie się sprawami, które interesować policji kryminalnej nie powinny? A może jest jeszcze inny gracz?

Jeżeli lubicie serial „ Na kłopoty…Bednarski” z genialnym w tytułowej roli Stefanem Friedmannem i czasy dwudziestolecia międzywojennego to jest to książka dla Was.
Tym, co cechuje książki Krzysztofa Bochusa jest ogromna dbałość o szczegóły, znakomita znajomość epoki i bardzo zawikłany, ale logiczny wątek kryminalny. W książkach Bochusa i nie wyskakuje żaden „diabeł z pudełka”, bez którego rozwikłanie zagadki jest niemożliwe. Autor nie stosuje „brudnych sztuczek” w których osoba kluczowa do ustalenia okoliczności zbrodni pojawia się na 3 ostatnich stronach i cały nasz wysiłek, aby odkryć sprawcę idzie na marne.
Cały czas wszystkie karty leżą na stole :-)
A i tak do samego końca nie jesteście pewni ani kto zabił, ani dlaczego i co spotka inne postacie oprócz głównego bohatera.

Przeczytałem oba tomy i niecierpliwie oczekuję kolejnego bo świat radcy Christiana Abella jest bardzo interesujący choć niewątpliwie mroczny i pełen niebezpieczeństw.

 Tytuł: Martwy błękit
Autor: Krzysztof Bochus
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: wrzesień 2017
Liczba stron: 448


9/13/2017 10:30:00 PM

Twierdza Europa - J.E. Kaufmann

Twierdza Europa -  J.E. Kaufmann
Bardzo ciekawe i rzetelne źródło informacji o fortyfikacjach, jakie pozostały po okresie I Wojny Światowej oraz ich losach w latach późniejszych
Potężne konstrukcje, z których część to arcydzieła inżynierii wojskowej, kosztujące wiele wysiłku, pochłaniające nieprawdopodobne ilości stali, zbrojonego betonu, czasu oraz posiadające liczne obsady i… całkowicie nieprzydatne na nowoczesnym polu walki, jakim były fronty II Wojny Światowej.
Sławetna Linia Maginota, została, tak jak i za pierwszym razem ominięta przez wojska niemieckie.  Twierdza Holandia upadła po czterech dnach walk, kiedy do gry weszły jednostki powietrzno-desantowe.
Najbardziej jaskrawym przejawem tego, że systemy bunkrów oraz  stałych, niezmiernie wyrafinowanych umocnień zdadzą się psu na budę był atak na Fort Eben-Emael w Belgii. Całość niemieckich sił desantowych to 453 strzelców spadochronowych. Grupa Fallschirmjäger „Granite” pod dowództwem oberleutnanta Rudolfa Witziga składała się z 85 ludzi. Potężne umocnienia fortu obsadzone były przez ponad tysiącosobową załogę. Dzięki sprawnej i brawurowej akcji niemieckich komandosów cała obrona belgijska padła w dwa dni.
Niewiele lepiej spisały się pod koniec wojny niemieckie umocnienia – Wał Atlantycki czy Wał Pomorski nie zatrzymały ani inwazji aliantów zachodnich, ani na Wschodzie sił radzieckich i polskich.
Może wspomniane fortyfikacje nie były warte swojej ceny, ale stanowią arcyciekawe obiekty historyczne, warte zwiedzenia oraz poznania tego jak powstawały, jak są skonstruowane i jakie były ich wojenne losy.

Tytuł: Twierdza Europa
Autor: 

Wydawnictwo: Rebis
Data wydania maj 2017

 

9/08/2017 09:52:00 AM

Przystanek śmierć - Tomasz Konatkowski

Przystanek śmierć - Tomasz Konatkowski
To pierwsza odsłona przygód komisarza Adama Nowaka z Komendy Stołecznej Policji.
Jak przystało na policjanta, Adam Nowak ma typową historię osobistą – jeszcze przed czterdziestką dorobił się rozwodu i braku złudzeń co do innych przedstawicieli własnego gatunku z niewiadomych przyczyn nazywanego „homo sapiens”. Złudzeń pozbawia go również jego ukochany klub – Polonia Warszawa. Warszawiak z wyboru, choć nie „słoik” tylko z podwarszawskiego Radzymina. Nie narzeka na swoje miasto, jak mają to w zwyczaju przybysze z azjatyckiej części Polski, ale stara się je jak najlepiej poznać i zrozumieć.
Adam musi rozwiązać zagadkę tajemniczych morderstw w okolicach pętli (po naszemu „krańcówek” – kto z Łodzi, to zrozumie :-D).
Giną ludzie słabi: emeryt, dwóch pijaczków, dziewczyna z prowincji pracująca w banku.
Żadnego motywu, żadnych powiązań, a same techniki morderstw – różne.
Jednak coś mówi komisarzowi Nowakowi, że zbrodnie są powiązane i w Warszawie pojawił się seryjny morderca.
Adam nie ma do dyspozycji zaplecza technicznego rodem z  „Kości” czy „CSI: Kryminalne zagadki Miami" tylko swoich kolegów z Komendy oraz profilera na pół etatu, bo Ania do policyjnej pensji musi dorabiać na uczelni.
Poza naciskami ze strony prasy i przełożonych więcej wsparcia nie przewiduje się.
Śledztwo prowadzi nas w rejony Warszawy, których nawet Warszawiacy młodsi wiekiem nie znają, a „element napływowy” w znacznej części nawet nie szuka, bo i po co ?
Pewnie niektórych (tak jak na przykład mnie) książka zachęca do odwiedzenia miejsc, o których pisał Autor. Mimo, że mieszkam pod Warszawą, nie mam aż tak daleko, żeby sobie w jakiś słoneczny dzień nie pozwiedzać. 
Kryminał, jak na kryminał przystało, czyta się przyjemne, a warszawskie smaczki są bardzo miłym dodatkiem do lektury.

Tytuł: Przystanek śmierć
Autor: 

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2016

Książka jest dostępna w księgarni internetowej platon24.pl

9/05/2017 10:08:00 AM

Czajnikowy Dobra herbata - Rafał Przybylok

Czajnikowy Dobra herbata - Rafał Przybylok
Czy dla przeciętnego konsumenta herbaty, który pije ją średnio raz dziennie, książka o herbacie może być interesująca ?
Jak się niedawno przekonałam - może.Książka Rafała Przybyloka trafiła w nasze ręce zupełnie przypadkowo. W księgarni internetowej Platon24.pl szukałam dodatkowego prezentu dla koleżanki, dla której dzień bez kilku filiżanek herbaty, to dzień stracony. Herbatę kupiłam już wcześniej wybierając mix doskonałych herbat Richmont z zestawem do zaparzania (możecie go obejrzeć na stronie sklepu Richmont).
Uzupełnienie prezentu o książkę uznałam za świetny pomysł i pewnie książka powędrowałaby do Agnieszki, gdyby nie zaczął jej przeglądać Paweł.
Po dość pobieżnym jeszcze zapoznaniu się z publikacją, stwierdził, żebym zamówiła drugą, bo on chce "Dobrą herbatę" przeczytać. I w ten oto sposób nasza biblioteczka wzbogaciła się o kolejny poradnik kulinarny.

Publikacja Rafała Przybyloka, znawcy i konesera herbat, ma kilka niepodważalnych zalet. Autor wprowadza nas w magiczny świat napoju, którym od wieków delektują się ludzie w różnych zakątkach świata, przybliżając nam jego historię, sposoby uprawy krzewów herbacianych i metody produkcji suszu.
Na kartach książki przeczytamy m.in. opisy poszczególnych rodzajów i gatunków herbaty oraz poznamy sposoby jej parzenia. Dowiemy się jakie akcesoria mogą być przydatne do sporządzania herbaty oraz jak prawidłowo powinniśmy przechowywać susz herbaciany, aby nie tracił aromatu i cennych właściwości.
Całość uzupełniają legendy i ciekawostki dotyczące tego "napoju bogów".
O ile Paweł czytając książkę, skoncentrował się przede wszystkim na informacjach dotyczących historii herbaty i sposobach parzenia poszczególnych jej rodzajów, to dla mnie najbardziej interesujący okazał się ostatni rozdział zatytułowany "Herbaciane rozmaitości".
To właśnie w nim autor zamieścił przepisy zawierające w swoim składzie herbatę. Nie zabrakło też informacji o wykorzystaniu herbaty w kosmetyce i medycynie. Dla mnie sporym zaskoczeniem była informacja, że już 3000 lat temu medycyna chińska zalecała korzystanie z poduszek wypchanych suchą herbatą, jako metody ułatwiającej zasypianie.

Jak pisałam na wstępie nie jestem wybitnym znawcą herbat, choć z niemal każdego wyjazdu przywozimy do Polski herbaty charakterystyczne dla poszczególnych regionów świata. Kiedy nasze zapasy się kończą, uzupełniamy je w sklepach internetowych Kuchnie Świata lub Richmont.
Teraz dzięki książce Rafała, będę mogła wybierać herbaty bogatsza o wiedzę na temat ich historii i pochodzenia.

Moimi faworytami wśród herbat od dawna pozostają:
- Green Tea Mao Feng (Hamasa Shoten)
- i idealna na jesienne i zimowe wieczory Spicy Cinnamon (Richmont)

A Wy jakie herbaty lubicie ?







Tytuł: Czajnikowy Dobra herbata
Autor: 

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: maj 2017

Książka jest dostępna w księgarni internetowej platon24.pl

 


9/04/2017 10:59:00 AM

Pozaziemska technologia starożytności - Hartwig Hausdorf

Pozaziemska technologia starożytności - Hartwig Hausdorf
Nie tylko sławny szwajcarski pisarz i publicysta Erich von Däniken opisuje niezwykłe artefakty, których istnienie trudno jest wyjaśnić inaczej, niż wpływem cywilizacji pozaziemskich.
Można by jeszcze uznać, że są to pozostałości ziemskiej cywilizacji, która z jakichś powodów zniknęła, albo nastąpił gigantyczny regres technologiczny pod wpływem kataklizmu np. zatonięcia Atlantydy.
I pewnie spora część z Was wzruszy ramionami, że znowu jakieś bzdury o kosmitach stanowią źródło zarobkowania kolejnego cwaniaka.
Tylko, że na poparcie swoich słów, ci ludzie mają materialne dowody.

Jestem jeszcze w stanie jakoś przyjąć argumenty, mówiące, że formacje skalne w Czarnej Afryce, do złudzenia przypominające współczesne reaktory nuklearne, są wynikiem skomplikowanych procesów geologicznych, gdyż mają jakieś.... dwa miliardy lat.
Ale co zrobić z ważącymi po kilka ton kolumnami ze stopów, w których wykorzystano żelazo o takim stopniu czystości, że w czasach nam współczesnych możemy wyprodukować tylko jego śladowe ilości korzystając ze znakomicie wyposażonych laboratoriów ?
A co z inkaskimi świątyniami, których przy obecnej technologii nie dałoby się wybudować z taką precyzją? Skąd się wzięły wpływy staroegipskie w Australii?

Co ciekawe – ludzie, a właściwie ich miliardy, wierzą w rzeczy, na które dowodów materialnych nie ma i w niczym im to nie przeszkadza.
Gadające płonące krzaki, bogowie o niebieskiej skórze i głowie słonia? OK, nie ma sprawy.
Kolumna z ultra czystej stali, która stoi w Delhi? Nie, to na pewno produkt ludzki, a technologia dymarek, które wtedy były szczytem możliwości gatunku ludzkiego, lub miękkie piły z miedzi w Ameryce Południowej są wystarczającym wyjaśnieniem.

Może jednak nie warto całkowicie odrzucać wyjaśnień o cywilizacji pozaziemskiej lub chociaż przyjąć taką hipotezę (tak zrobili Chińczycy, którzy odkryli obiekt zwany górą Baigong).
Albo przynajmniej uznać, że cywilizacja ziemska zatoczyła koło i wracamy powoli do zdobyczy technologicznych, które nasi praprzodkowie odkryli przed tysiącami lat?
I może warto się poważnie zastanowić dlaczego tak rozwinięta technika nie uchroniła ich przed upadkiem ?
A może była jego powodem?

Tytuł: Pozaziemska technologia starożytności
Autor: 

Wydawnictwo: Amber
Data wydania: kwiecień2017

Książka jest dostępna w księgarni internetowej platon24.pl


9/03/2017 10:05:00 AM

Stacja centralna - Lavie Tidhar

Stacja centralna - Lavie Tidhar
Na ziemi, gdzie od niepamiętnych czasów pojawiali się prorocy i kolejni bogowie, nawet w erze lotów międzyplanetarnych, zasiedlania nowych planet oraz pojawienia się ras obcych i nowych organizmów pochodzenia.... informatycznego, zmieniło się niewiele lub zgoła nic.
Żydzi i Arabowie wojują po staremu, zmieniają się tylko narzędzia walki – coraz doskonalsze i bardziej skuteczne. Pozostałościami owych konfliktów są różne rodzaje broni od pseudogenu „nosferatu” umożliwiającego wysysanie wspomnień po bioroboty bojowe. Problemem jest to, że zapomniane zabawki militarystów, jak owe cyborgi nie chcą odejść na śmietnik historii. Starają się, podobnie jak ludzie, przeżyć. Choć nawet nie pamiętają kim byli zanim zginęli jako ludzie – ba – nie pamiętają po której stronie walczyli i w jakiej wojnie.
To dość smutny świat, ale marzenia, dążenia i takie wartości jak miłość i przyjaźń na szczęście mają się nieźle.I choć obiektami uczuć mogą być choćby cybernetyczne organizmy czy wampiry danych – każdy potrzebuje bliskości drugiego człowieka lub istoty, nie ważne jak bardzo odległej od wzorca człowieczeństwa.
Miłości potrzebują również dzieci nowej ery pochodzące z probówek, mające fragmenty zhakowanych genów znanych firm i oczy z designem światowych marek również wykradzione przez hakerów.
Tu nie ma zbyt wielu rzeczy niemożliwych  - pamięć dziejów rodziny, która ma być darem seniora rodu może być jednocześnie przekleństwem, tak, jak biorobot będący kapłanem i rytualnym mohelem (czyli osobą dokonującą rytualnego obrzezania) czy stara ciotka w 80% zrobotyzowana.
Może to niezbyt optymistyczna lektura, ale jeżeli te wartości, które stanowią o człowieczeństwie przetrwają, to  nie będzie to przyszłość taka całkiem najgorsza.

 Tytuł: Stacja centralna

Autor:  Lavie Tidhar
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania polskiego: lipiec 2017
Liczba stron: 320

9/02/2017 09:54:00 AM

Wojna Ashley. Nieznana historia wojskowej jednostki specjalnej złożonej z kobiet - Gayle Tzemach Lemmon

Wojna Ashley. Nieznana historia wojskowej jednostki specjalnej złożonej z kobiet - Gayle Tzemach Lemmon
Wojna w Afganistanie, którą prowadzą siły koalicji niczym się nie różni, od wcześniejszych (pierwsza wojna afgańska wybuchła w pierwszej połowie XIX w.) toczonych na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci, na tym terenie przez Europejczyków.
Szanse na wygrane są, tradycyjnie już, marne, bo Afganistan zamieszkują ludy nawykłe jedynie do wojowania (na zajmowanie się czymś innym nie mają ani czasu, ani ochoty), a pieniądze pochodzą albo od hojnych sponsorów, albo z jedynej gałęzi gospodarki, jaka tam kiedykolwiek (a na pewno w czasach nowożytnych) prężnie funkcjonowała czyli produkcji i eksportu narkotyków.
Sposobem na zmianę tego stanu rzeczy była inicjatywa najwyższego rangą amerykańskiego „specjalsa” czterogwiazdkowego admirała Erica Thora Olsona.
Młotem tego amerykańskiego Thora, który miał skruszyć afgańską rebelię były oddziały kobiece.
Przez Talibów traktowane jako”trzecia płeć”, ale przez Afgańczyków nie wojujących akceptowane, jako osoby mające kontakt z Afgankami i nie naruszające jednocześnie ich „poczucia honoru” czymkolwiek miałoby ono być.
Autorka skoncentrowała się na postaci Ashley White, jednej z pierwszych wojowniczek należących do Cultural Support Teams czyli Zespołów Wsparcia Kulturowego.
Nie były to jednak oddziały zajmujące się kursami kroju i szycia, poznawaniem afgańskiej kultury czy prowadzeniem pogadanek dla świeżo przybyłych rekrutów o zasadach panujących w tym kraju.
One pracowały razem z elitarnymi oddziałami U.S. Army podczas akcji bojowych jako wsparcie.
To one nie budząc dodatkowej wrogości „lokalsów” przeszukiwały pomieszczenia dla kobiet w celu wykrycia Talibów i potwierdzały płeć „wędrownych namiotów” (bo tak mniej więcej wygląda strój kobiecy w Afganistanie), sprawdzając czy jakiś „honorowy bojownik” nie przebrał się za kobietę.

To książka o trudnej służbie, ale również o amerykańskiej wojskowej biurokracji, która stała na drodze do stworzenia oddziałów CST. Okazuje się bowiem, że w kraju, którego „demokracja” jest „najlepsza na świecie”, a prawa kobiet do równouprawnienia są niemalże religią,  kobiety w mundurach.... nie mogły służyć w jednostkach bojowych na linii frontu, ani nawet znajdować się na okrętach czy w samolotach podczas misji.
Oczywiście powiewanie „stars and stripes” ma miejsce na co drugiej stronie książki w formie dość nachalnej,  nie mniej jednak "Wojna Ashley" to kawał solidnej literatury wojennej dotyczącej  nieznanej strony konfliktu na lini Afganistan- NATO,  który toczy się już, bagatela, 16 rok.
Ale jak to mawiają Afgańczycy od czasu wojen z Brytyjczykami w połowie XIX wieku - „wy macie zegarki, a my mamy czas".

Tytuł: Wojna Ashley. Nieznana historia wojskowej jednostki specjalnej złożonej z kobiet
Autor: 

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: kwiecień 2017

Książka jest aktualnie dostępna w księgarni internetowej platon24.pl




8/31/2017 11:08:00 AM

Gen. Ukryta historia - Siddhartha Mukherjee

Gen. Ukryta historia - Siddhartha Mukherjee
Siddhartha Mukherjee, pochodzący z New Delhi amerykański lekarz, naukowiec i pisarz w jednej osobie w swojej bardzo ciekawie i co najważniejsze, napisanej zrozumiałym dla laika językiem, książce przybliża historię genetyki. Powodowany jest wątkiem osobistym – w jego rodzinie, w męskiej części populacji często występującą chorobą jest schizofrenia. Cierpieli na nią jego wujowie i kuzyni. Z obawy o zdrowie swojego ojca, ale również własnych dzieci, zainteresował się chorobami genetycznymi. Jako onkolog i hematolog bardzo często styka się z najpotężniejszym wrogiem ludzkości (poza nią samą oczywiście) – chorobą nowotworową. Jest to również choroba genetyczna.
Rozpoczynając od prac czeskiego mnicha Gregora Johanna Mendla, poprzez prace wielu wybitnych biologów, chemików, biofizyków i ekspertów różnych specjalności dochodzi do współczesnej wiedzy na temat inżynierii genetycznej.
Genetyka, jak każda z nauk, może służyć celom dobrym, jak i zbrodniczym. „Guns don't kill people. People kill people” (To ludzie zabijają ludzi, nie pistolety), podobnie rzecz się ma z wykorzystaniem osiągnięć tej dziedziny nauki.
Najbardziej znanym, i bardzo często wymienianym w wyjątkowo negatywnym kontekście pojęciem będących wynikiem badań nad genami jest eugenika.
Sformułowanie, jakie utworzył Francis Galton miało pierwotnie znaczenie „doboru nienaturalnego” potencjalnych rodziców.  Czyli, podobnie jak w przypadku krzyżowania psów czy bydła rogatego, chodziło o dobór osobników dysponujących pożądanymi cechami, aby zalety, pochodzące od obojga protoplastów, przeniosły się na ich potomstwo.
Jednak eugenika została wkrótce podzielona na eugenikę pozytywna i negatywną.
Negatywna zajęła się eliminacją możliwości rozprzestrzeniania się złych genów poprzez usunięcie z ich puli tych, które zostały uszkodzone. Odbywało się to na różne sposoby – od przymusowej sterylizacji nosicieli takowych, rozwiązania dość popularnego w USA w latach 30 XX w., po ich fizyczną eksterminację w III Rzeszy.
Lata 30 ubiegłego stulecia przyniosły również próbę rozwiązania innego pytania z interesującego Autora obszaru nauki. Otóż, co ma większy wpływ na jakość potomstwa? Sama czystość genotypu, czy może środowisko, w jakim dany organizm dorasta. Każda z tych metod znalazła swoich wyznawców. O czystość rasową, czyli dbałość o jak najlepszy materiał genetyczny dbali naukowcy, a często pseudonaukowcy w hitlerowskich Niemczech. Natomiast miłośnikiem tworzenia „nowego człowieka” poprzez wychowanie i warunki środowiskowe był ZSRR. Tam,  poprzez obozy reedukacyjne Głównego Zarządu Poprawczych Obozów Pracy, szerzej znane jako gułagi, miano „naprawić” wszystkich tych, którym nie po drodze było z władzą ludową.
Jak wiecie z historii, oba te eksperymenty doprowadziły do eksterminacji ludzi na skalę produkcyjną i nie przyniosły spodziewanych efektów.
Dalsza historia, już powojenna, jest równie zajmująca i wskazuje zarówno na ogromne korzyści, jakie niesie za sobą rozwój inżynierii genetycznej, jak i równie wielkie zagrożenia.
Jednym słowem – pozycja warta przeczytania. Ja z niecierpliwością czekam na kolejną pozycję Siddhartha Mukherjee „Cesarz wszech chorób. Biografia raka” i mam nadzieję, że dość szybko pojawi się na polskim rynku wydawniczym, jej kolejne wydanie.


Tytuł: Gen. Ukryta historia
Autor: 

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: maj2017








Książka jest dostępna w księgarni internetowej platon24.pl

8/29/2017 10:20:00 AM

Hummusy i pasty - Konrad Budzyk

Hummusy i pasty - Konrad Budzyk
Hummus i wszelkiego rodzaju pasty warzywne...... mogłoby się wydawać, że nie ma nic prostszego, jak wrzucić warzywa do robota i zmiksować.
Łatwo, szybko i bez wysiłku otrzymamy smaczny dodatek do pieczywa lub doskonały dip.
Ale.... jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.
Czasami brak nam pomysłu, innym razem niewielka szczypta jakiejś przypraw czyni mdłą i mało wyrazistą pastę rewelacyjnym i wyjątkowo smacznym smarowidłem.
Nie mniejszy wpływ na smak hummusu i wegetariańskich past, mają sposób gotowania strączków i konsystencja potrawy. Przekonałam się o tym wielokrotnie przygotowując tradycyjny arabski hummus (tutaj klik po przepis).

Mając do dyspozycji robot kuchenny Kohersen MyCook o ogromnej mocy 1600W  czyli taki, który jest w stanie zmielić, zmiksować i poszatkować dosłownie wszystko, z dużym zaciekawieniem  sięgnęłam po książkę Konrada Budzyka. "Hummusy i pasty".
Szukałam przede wszystkim inspiracji i nie zawiodłam się. 76 receptur, także na pasty z dodatkiem tofu, bobu czy kaszy gryczanej to całkiem pokaźna porcja pomysłów.
Konrad nie zapomniał też podać wielu cennych wskazówek dotyczących gotowania roślin strączkowych, ich przechowywania i najczęściej stosowanych do nich przypraw.
Pasztet z białych warzyw i sos słodko - kwaśny, które zrobiłam w ubiegłym tygodniu na podstawie tej książki okazały się strzałem w dziesiątkę.
Na swoją kolej czekają już następne smakowite dodatki do kanapek - serek z nerkowców, pesto z jarmużu i pasta słonecznikowa -  dla nas to zupełnie nowe i ciekawe receptury, które zamierzam w najbliższym czasie wypróbować.

Osobny dział Konrad poświęcił hummusom i ich rożnym wariantom. O ile jednak proponowane  przepisy zapowiadają się wyjątkowo smacznie i z wielu z nich skorzystam, to nie zgodzę się na nazywanie hummusem. np. pasty z grochu, soi czy jakiejkolwiek fasoli z dodatkiem tahini.
Nie istnieje coś takiego jak hummus bez ciecierzycy, choćby dlatego że słowo hummus (حُمُّص ) to po arabsku ciecierzyca, o czym zresztą Konrad wspomina na wstępie.
Pomimo tej - dla mnie dość istotnej uwagi - książkę i przedstawione w niej pomysły na zdrowe i wartościowe pasty warzywne oceniam niezwykle wysoko i szczerze polecam.
Te przepisy, które dotychczas wypróbowałam okazały się świetnym sposobem na urozmaicenie naszych posiłków.

Na osobną pochwalę zasługują też szata graficzna i bardzo czytelny układ publikacji.
Każdy, dosłownie każdy, przepis został wzbogacony o doskonałe zdjęcie autorstwa Anny Grudzińskiej - Sarny i przedstawiony na osobnej stronie. Uzupełnienie przepisów stanowią tabela wartości odżywczych (duże ułatwienie dla osób dbających o linię), a niekiedy także uwagi i wskazówki autora.
Moim zdaniem książka powinna znaleźć się w biblioteczce każdego, kto ceni sobie zdrowe i smaczne dodatki do kanapek i nie tylko :)

Tytuł: Hummusy i pasty
Autor:
Wydawnictwo:  Znak Literanova
Data wydania: sierpień 2017
Liczba stron: 208










8/10/2017 01:38:00 PM

Dziewięć żywotów. Na tropie świętości we współczesnych Indiach - William Dalrymple

Dziewięć żywotów. Na tropie świętości we współczesnych Indiach - William Dalrymple
Kolejna książka jednego z moich ulubionych autorów, tym razem dotyczy zmian zachodzących na subkontynencie indyjskim.
W swoich podróżach przybliża nam różne, często bardzo egzotyczne z naszego punktu widzenia, wyznania religijne panujące w jednym z najdynamiczniej rozwijających się krajów. W ocenach analityków wywiadu amerykańskiego Indie gospodarczo wyprzedzą Stany Zjednoczone do roku 2050. To wbrew pozorom wcale nie jest odległa perspektywa, także zmiany zachodzące w społeczeństwie są bardzo gwałtowne.
Dzięki swojej podróżniczej pasji, ciekawości innych kultur oraz otwartości William Dalrymple jest znakomitym przewodnikiem po tym szalenie intrygującym i niesamowicie interesującym kraju.
Wraz z nim dotrzemy do wyznawców najprzeróżniejszych religii, poznamy ich system wartości oraz sposób docierania do ich wersji Absolutu.
Dźinijska wędrowna mniszka, tancerze, w których wcielają się hinduscy bogowie, wyznawczyni Jellammy zobowiązana do świadczenia usług seksualnych, czy mnich buddyjski, który w obronie swojego kraju i wiary złamał śluby i został partyzantem walczącym z chińskimi żołnierzami podczas aneksji Tybetu bądź suficcy mędrcy, których sposób wyznawania Allacha budzi wrogość i nienawiść wahhabickich współwyznawców -to tylko niektórzy z dziewięciu bohaterów tej opowieści.
Ogromna różnorodność tradycji, wyznań czasami łączy się i przenika w przedziwny sposób.
Warto przeczytać te historie, poznać odchodzący świat tradycji oralnych, których największym wrogiem jest.... edukacja i scholaryzacja. Okazuje się bowiem, że umiejętność czytania do tego stopnia upośledza zdolność zapamiętywania długich tekstów, że zanika grupa osób, która jest w stanie zapamiętać całe monumentalne święte opowieści.
Zrozumienie tego, czym jest duchowość Indii tylko poprzez słuchanie osób opowiadających historie swojego życia, jest w moim pojęciu zdecydowanie lepszą drogą niż czytanie bardzo mądrych naukowych publikacji na ten temat, pisanych najczęściej przez ludzi, którzy rzadko mają kontakt z kimś spoza swojego miłego akademickiego środowiska.

 Tytuł: Dziewięć żywotów. Na tropie świętości we współczesnych Indiach
Autor: 

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania czwartego: sierpień 2017








Książka jest dostępna w księgarni internetowej platon24.pl

7/29/2017 10:26:00 AM

Ulubione rzeczy - Sharon Bolton

Ulubione rzeczy - Sharon Bolton
Każdy, albo prawie każdy ma swojego ulubionego bohatera historycznego. W moim przypadku jest to cesarz Wespazjan. Jednak w przypadku naszej bohaterki – Lacey Flint jest on bardziej, jakby to powiedzieć, .... wyszukany. Jest nim bowiem „Sprośny Kubuś” szerzej znany pod innym pseudonimem – Kuba Rozpruwacz. Dziecięca fascynacja sławetnym wiktoriańskim mordercą kobiet nie jest jedynym dziwactwem panny Flint – młodej policjantki pracującej w Policji Metropolitalnej w Londynie. Z jakiś powodów, których możemy się domyślać, (a fakty, przedstawiane przez Autorkę w odniesieniu do historii sprzed lat dziesięciu i jedenastu utwierdzają czytelników w tych domysłach) ma ona problem z budowaniem relacji z mężczyznami . Kiedy ma ochotę na seks, po prostu udaje się do dzielnicy Camden i tam w jednym z licznych klubów poznaje partnera na jedną noc.
Jak się okazuje, miłośnikiem Kuby Rozpruwacza jest nie tylko Lacey. Pojawia się osobnik, który korzystając z opisów zbrodni popełnionych przez tajemniczego i nigdy nie ujętego mordercę z końca XIX w. powiela jego zbrodnie. Ofiarami jednak nie są, tak jak w przypadku oryginału, londyńskie prostytutki, ale szacowne niewiasty z wyższych sfer.
Niejasna przeszłość funkcjonariusz Flint budzi podejrzenia doświadczonego oficera śledczego Marka Joesbury. Pierwsza z ofiar, znaleziona w nietypowej dla siebie dzielnicy zmarła na rękach Lacey. Niby nic, to się zdarza, ale powiązania z historią Kuby Rozpruwacza i rozmaitych wersji kim naprawdę był zmuszają do myślenia. Co ciekawe, nowe wcielenie wiktoriańskiego mordercy stara się być w kontakcie z Flint. Informacje, jakich udziela po kolejnych zabójstwach zawsze mają jakiś związek z młodą policjantką.

Fakty, ujawniane z historii życia Flint takie podejrzenia mogą utwierdzać. Z sytuacji, kiedy Flint „rozmawia sama ze sobą” możemy wywnioskować, że na temat zarówno sprawcy, jak i powodów, jakimi kieruje się morderca w doborze ofiar wie znacznie więcej, niż ujawnia swoim kolegom z Policji Metropolitalnej.
Ale czy to oznacza, że sama jest nowym Kubą Rozpruwaczem? A może działa z nim w zmowie?
Czy jej kariera policyjna ma jakieś drugie dno?
To już przeczytacie sami, a ostatnie kilka stron tej opowieści postawi wasze domniemania na głowie.

Tytuł: Ulubione rzeczy
Tytuł oryginału: Now You See Me

Autor: Sharon Bolton

Tłumaczenie: Agnieszka Kabala
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: sierpień 2012
Liczba stron: 416

7/26/2017 11:32:00 AM

Snajper. Opowieść komandosa SEAL Team Six - Howard E. Wasdin, Stephen Templin

Snajper. Opowieść komandosa SEAL Team Six -  Howard E. Wasdin, Stephen Templin
Howard Wasdin nie miał łatwego życia. Jego matka, po ucieczce od biologicznego ojca związała się z Leonem, kierowcą ciężarówki i zwolennikiem metody wychowawczej opartej nie na zasadzie „kija i marchewki” ale „kija i jeszcze większego kija”. Oczywiście metody te nie przeszkadzały Leonowi  być cenionym członkiem wspólnoty parafialnej i uczestniczyć w obrzędach religijnych.
I tutaj czymś Was zaskoczę. Po latach Howard był.... wdzięczny swojemu ojczymowi, choć dzieciństwo wspominał jako pasmo ciągłych kar cielesnych.
Jednak takie metody „wychowawcze” uznał za skuteczne i pożyteczne w obranej przez siebie drodze zawodowej. Przyzwyczajony do ciężkiej pracy fizycznej, zmuszany do niezwykłej staranności podczas wykonywanych zadań (takich jak zbieranie orzeszków pecan z drogi dojazdowej do domu), odporny na ból fizyczny był doskonałym materiałem na komandosa.
Zdecydował się na podjęcie służby w jednej z najbardziej osławionych, wyjątkowo skutecznych formacji służ specjalnych świata – amerykańskich Navy Seals. Po latach ciężkiej pracy trafił do ultra elitarnego Temu Six .
Dzięki swym rozlicznym talentom udało mu się zostać snajperem w tej jednostce.

Książka zawiera opisy szkoleń, jakie przechodzą „Foki”  w tym „piekielnego tygodnia”,  ale przedstawia też życie codzienne w jednostce i akcje bojowe – m.in. udział w operacji w Somalii w 1993 roku – tej, o której opowiada w swoim filmie „Helikopter w ogniu” Ridley Scott. Ta akcja kosztowała Howarda
zdrowie i konieczność odejścia ze służby.
Jest to chyba jedna z najbardziej optymistycznych postaci, z jaką przyszło mi obcować w ostatnich czasach. Nawet groźba utraty nogi, zakończenie kariery w ukochanych „Fokach” zdrada żony i inne życiowe perypetie nie zachwiały jego wiarą w Boga, Stany Zjednoczone i Navy Seals.
Czuję wobec Howarda wielki szacunek, podziwiam jego pogodę ducha i niezachwiany żadnymi przeciwnościami losu optymizm.




Tytuł: Snajper. Opowieść komandosa SEAL Team Six
Tytuł oryginału: SEAL Team Six: Memoirs of an Elite Navy SEAL Sniper

Autor: Howard E. Wasdin, Stephen Templin

Tłumaczenie: Michał Romanek, Łukasz Müller  
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: lipiec 2011
Liczba stron: 448

7/25/2017 11:16:00 AM

Pilot Apacza - Ed Macy

Pilot Apacza - Ed Macy
Ze śmigłowcami “Apacz” jest trochę tak, jak w słynnym dialogu z „Pulp Fiction”
“Whose motorcycle is this ?
It`s a chopper, baby”. 
“Apacz” to nie jest normalny śmigłowiec, którym mogą latać zwyczajni piloci. Fizjologicznie do obsługi „Apacza” jest zdolny ułamek procenta ludzkości. Wymaga nie tylko nieludzkiej wręcz koordynacji kończyn, bo każda z nich robi co innego, ale również... oczu. Wyszkolony pilot tej maszyny potrafi czytać (ze zrozumieniem) dwie książki jednocześnie. Ilość kombinacji przycisków wynosi kilka tysięcy, a maszyna jest bezwzględna i mści się na pilocie za każdy, nawet najdrobniejszy błąd. To jednak wielka frajda polatać wersją przygotowaną dla Lotnictwa Armii Wielkiej Brytanii, gdzie 2 silniki Rolls-Royce/Turbomeca RTM322 turboshaft zapewniają moc 2100 KM każdy. Śmigłowiec kosztuje 46 mln. GBP, a koszt wyszkolenia pilota (który wcześniej jest już doskonale wyszkolony na innych maszynach) kosztuje kolejne 3 mln. GBP. Z pilotem tego powietrznego monstrum Edem Macy wyruszymy na bojowy szlak w Afganistanie. Zadaniem jednostek wyposażonych w "Apacze" jest napełnianie „bojaźnią bożą” talibów, oraz wspieranie jednostek koalicji, kiedy robi się naprawdę nieciekawie. Te potężne helikoptery szturmowe dają nieprawdopodobną przewagę na polu bitwy. Jednak nie są niezniszczalne, a latanie w gruncie rzeczy niewielką maszyną, gdzie na pokładzie znajduje się prawie półtorej tony paliwa lotniczego wymaga niemałej odwagi. Jeśli dodać, że załogi tych maszyn są najbardziej upragnionym celem wszystkich bojowników walczących z siłami koalicji sprawa wygląda jeszcze poważniej. Ed odsłużył już Koronie 22 lata i chciał odejść na zasłużoną emeryturę. Jednak nie udało się wyszkolić na zadowalającym poziomie jego następców. I tak,  83 dni po zakończeniu wcześniejszej tury wraca na kolejne pół roku do Afganistanu. To mentalny brat – bliźniak innego znanego brytyjskiego wojownika Andy MacNaba. 
Znany z bójek od czasów przedszkolnych Ed Macy do układnych chłopców nie należał. Do najwcześniejszych popełnionych przez niego przestępstw należała, przeprowadzona do spółki z ukochanym bratem, kradzież ciężarówki z mlekiem. Przestępcy mieli odpowiednio... 3 i 4 lata. 
Ed Macy podobnie jak MacNab trafił na ochotnika do Armii Brytyjskiej. Wypadek drogowy zamknął mu drogę do oddziałów SAS, a ”szczęśliwe” zaginięcie dokumentacji medycznej umożliwiło mu podjęcie szkolenia na śmigłowcach.

Dawno nie czytałem tak wciągającej, napisanej z
ogromną dawką angielskiego humoru, książki o walkach w Afganistanie.

Tytuł: Pilot Apacza
Tytuł oryginału: Boğazkesen: Fatih'in Romanı
Autor: Ed Macy
Tłumaczenie: Piotr Kawulok
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: październik 2013

7/21/2017 12:33:00 PM

Przeczucie - Tetsuya Honda

Przeczucie - Tetsuya Honda
Reiko Himekawa jest niespełna 30-letnim komisarzem tokijskiej policji.
Właściwie powinienem napisać „niespełna 30-letnią panią komisarz” tylko, że jak widać na załączonym obrazku
doprecyzowanie płci znakomitego oficera (pani oficer”) śledczego.wymaga znacznie więcej słów. 
Moje „problemy" językowe mają Wam jedynie uzmysłowić fakt, że Japończycy są jeszcze bardziej konserwatywni od nas, stawiają zawsze na pierwszym miejscu grupę i nie specjalnie cenią indywidualności. A jeśli połączyć to w jedną całość w postaci wysokiej, ślicznej, bardzo inteligentnej i samodzielnie myślącej młodej dziewczyny w hermetycznym, męskim świecie policji kryminalnej, to możecie się domyśleć, co musi przeżywać i jakie dodatkowe przeszkody pokonywać Reiko.
Owszem, jej zespół jest jej w pełni oddany i docenia bezsprzeczne zalety
Reiko jako oficera dochodzeniowego, ale policjanci spoza jej ekipy mają z tym problem. Każdy błąd jest dogłębnie analizowany i zawsze wytłumaczeniem jest jej płeć, uroda i zdolność do nieszablonowego działania. Problemem krytyków jest jednak skuteczność metod komisarz Himekawy.

Niedaleko zbiornika wodnego w parku w Tokio mieszkanka pobliskiej posesji odkrywa tajemniczy pakunek o charakterystycznym kształcie. Dodając do tego japońskie zamiłowanie do czystości i porządku zawartość porzuconych „śmieci” nie pozostawia wątpliwości, co do zawartości pakunku. Dzięki analitycznemu podejściu Reiko i jej legendarnemu uporowi udaje się odnaleźć kolejne zwłoki tak samo opakowane i zatopione w jeziorku. Sprawa zaczyna wyglądać na działalność seryjnego mordercy. Do zespołu dochodzeniowego Reiko jako „wsparcie” dołączona zostaje grupa Kensaku Katsumaty – bardzo doświadczonego śledczego. To teoretycznie dobra wiadomość, gdyż połączenie umiejętności obu komisarzy powinno przynieść pożądane efekty. Problem jest jeden - Katsumata organicznie nie znosi Reiko, uważając ją za głupią gęś z prowincji i daje jej to odczuć na każdym kroku. Mając wszędzie kontakty, jest na bieżąco informowany o postępach Reiko, stara się wyprzedzić jej działania i sprawia wrażenie, jakby bardziej zależało mu na upokorzeniu komisarz Himekawy, niż ujęciu sprawcy lub sprawców.

Doświadczony czytelnik kryminałów dość szybko wytypuje sprawcę, ale sama intryga trzyma w napięciu do ostatniej strony.
"Przeczucie" to bardzo ciekawa propozycja z Kraju Kwitnącej Wiśni napisana przez najbardziej popularnego w Japonii autora. 


Tytuł: Przeczucie

Tytuł oryginału: ストロベリーナイト (ang. The Silent Dead)
Autor: Tetsuya Honda
Tłumaczenie: Rafał Śmietana
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: sierpień 2017
Liczba stron: 352

7/20/2017 10:06:00 PM

Krew snajperów. Opowieści żołnierza GROM-u - Krzysztof Kotowski, Karol K. Soyka

Krew snajperów. Opowieści żołnierza GROM-u -  Krzysztof Kotowski, Karol K. Soyka

Podpułkownik rezerwy Karol K. Soyka jako operator GROM-u odsłużył ponad 20 lat. W tej elitarnej jednostce służą najlepsi z najlepszych i to wiedzą wszyscy. Natomiast to, że nie każdą armię świata stać na wyszkolenie snajperów, którzy spełniają dodatkowe wymogi stawiane „specjalsom” wie już znacznie mniej osób. Historie, jakie opowiadają na kartach książki Autorzy są częściowo „ocenzurowane” ze względów bezpieczeństwa. Wprowadzenie pewnych ograniczeń wynikających z oczywistych względów nie wpływa bynajmniej na wartość tej pozycji, choćby dlatego, że opowieść  sama w sobie jest fascynująca. Jeżeli „oficjalnie” w danym kraju GROM-u nie było, to zrozumiały jest fakt, że takich informacji nikt nie ujawni. 

Autorzy opisali, jak wygląda szkolenie snajpera z najwyższej półki oraz jak przebiegały poszczególne akcje bojowe, w jakich w wielu miejscach na świecie, brali udział żołnierze polskich sił specjalnych. Okazuje się bowiem, że nasi „specjalsi” nie ustępują kwalifikacjami najlepszym na świecie, gdyż tylko z takimi chcą wyjeżdżać na akcje amerykańscy komandosi z „Navy Seals” oraz tylko takim jednostkom użyczają swojego bojowego „know how” i pomagają w szkoleniach.

A historie – jak to w życiu - raz dzieje się coś, z czego można się po ćwiczeniach lub akcji pośmiać, innym razem zaistniałe wydarzenia mają bardzo poważne konsekwencje i nikomu nie jest do śmiechu.
Najważniejszym jednak jest w tej książce to, że wszystkie historie są prawdziwe i zostały opisane przez człowieka, który służbie w GROM-ie poświęcił kawał własnego życia.

Tytuł: Krew snajperów. Opowieści żołnierza GROM-u
Autor:  Krzysztof Kotowski, Karol K. Soyka
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania czwartego: czerwiec 2017








Książka jest dostępna w księgarni internetowej platon24.pl


7/11/2017 01:51:00 PM

Zioła w medycynie. Choroby układu pokarmowego - Ilona Kaczmarczyk-Sedlak, Arkadiusz Ciołkowski

Zioła w medycynie. Choroby układu pokarmowego -  Ilona Kaczmarczyk-Sedlak, Arkadiusz Ciołkowski

Medycyna chińska i ajurwedyjska opierające się na dobroczynnych właściwościach ziół, od wieków skutecznie radzą sobie z wieloma poważnymi i mniej poważnymi dolegliwościami. Również w naszym kręgu kulturowym ziołolecznictwo, choć znacznie mniej popularne, niż w kulturach Bliskiego i Dalekiego Wschodu, nigdy nie zostało całkowicie wyparte przez medycynę konwencjonalną. 
Obecnie lekarze i farmaceuci coraz częściej polecają preparaty ziołowe, których działanie farmakologiczne nie ustępuje skutecznością lekom syntetycznym, a zawarte w ziołach substancje czynne są łatwiej przyswajalne i często bezpieczniejsze dla pacjenta.

Tym bardziej cieszy pojawienie się na rynku wydawniczym książki, przy której  pisaniu połączyli siły dr hab. n. farm. Ilona Kaczmarczyk-Sedlak, kierownik Katedry Farmakognozji i Fitochemii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach i zielarz - fitoterapeuta Arkadiusz Ciołkowski, autor ziołowych receptur aptecznych.
Napisana przystępnym, zrozumiałym dla każdego językiem publikacja koncentruje się na leczeniu objawów chorobowych oraz chorób łagodnych i przewlekłych przewodu pokarmowego, m.in. takich jak grypa żołądkowa, refluks żołądkowo-przełykowy, nadwasota, zespół jelita drażliwego, kolka jelitowa, zapalenie wątroby i wielu innych. 
Adresowana zarówno do pasjonatów medycyny naturalnej, jak i lekarzy, farmaceutów czy dietetyków stanowi cenne źródło informacji na temat wykorzystania ziół. Jednak, jak zaznaczają we wstępie autorzy, zioła i preparaty ziołowe mają za zadanie przede wszystkim stanowić uzupełnienie konwencjonalnych metod leczenia lub pomóc w zwalczaniu drobnych dolegliwości.

W kolejnych rozdziałach czytelnicy znajdą opisy najczęściej występujących chorób poszczególnych odcinków przewodu pokarmowego oraz receptury mieszanek ziołowych pomocnych w ich zwalczaniu. Istotnym uzupełnieniem jest także wykaz i dawkowanie dostępnych w aptekach gotowych preparatów ziołowych oraz informacje na temat przeciwwskazań do ich stosowania.

Nie dziwi mnie fakt, że publikacja "Zioła w medycynie. Choroby układu pokarmowego" błyskawicznie znalazła się na listach bestselerów. Jest to zarazem istotny sygnał, że istnieje ogromne zapotrzebowanie na tego typu literaturę i mam nadzieję, że autorzy nie poprzestaną na tej jednej pozycji. 

Tytuł: Zioła w medycynie. Choroby układu pokarmowego
Autor:  Ilona Kaczmarczyk-Sedlak, Arkadiusz Ciołkowski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lekarskie PZWL
Data wydania: kwiecień 2017
Liczba stron: 128

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 To czytają Saudyjskie Wielbłądy , Blogger