poniedziałek, 6 lutego 2017

Pani Einstein - Marie Benedict

Jak to było w „Seksmisji” ?
Aha, „Einstein też była kobietą” :-)

W książce Marie Benedict, również pojawia się podobna wizja.
Otóż, według Autorki twórcą teorii względności nie był bynajmniej Albert, tylko jego żona – Mileva Marić z Serbii.
Poznajemy Milevę w 1896 roku, kiedy przyjeżdża na studia na Szwajcarskiej Politechnice Federalne w Zurichu.
Jest wybitnie uzdolnioną matematyczką i fizyczką. Karierę naukową rozpoczęła dzięki ojcu, który bardzo obawiał się o losy swojej niepełnosprawnej córeczki. Mileva lub jak nazywają ją w domu „Mitza” (przyjaciele jej tak nie nazywają z tej prostej przyczyny, że ich... nie ma) ma uszkodzone okołoporodowo biodro, przez co kuleje. Pod koniec XIX w prowincjonalnej prowincji Austro-Węgier, jaką jest Serbia tego typu defekt praktycznie uniemożliwia znalezienie zarówno przyjaciół jak i w dalszej perspektywie męża.
Dlatego pan Marić, zauważając, że już w wieku lat siedmiu „Mitza” wykazuje wielkie zainteresowanie nauką i eksperymentami fizycznymi z całych sił wspiera córkę w dążeniu do wiedzy. Austro-Węgry to nie jest kraj przyjazny edukacji dziewcząt i kobiet, to raczej miejsce gdzie „tradycyjne wartości” jak „Kinder, Küche, Kirche” Kaisera Wilhelma II Hohenzollerna mają się świetnie, mimo tego, że kraj niby inny, a i Serbia prawosławna .
Z tego powodu ojciec Milevy podejmuje pracę w takich miejscach, gdzie są szkoły dla dziewcząt, w których córka może się kształcić. Jednak już wykształcenie wyższe jest tam dla kobiet niedostępne i Mileva musi wyjechać do zdecydowanie bardziej otwartej Szwajcarii. Mieszkając na stancji u rodziny Engelbrechtów poznaje inne trzy studentki uczelni w Zurichu. To Helena, Milana i Rużica, które tak jak ona sama chcą skończyć studia i mieć w życiu wybór inny, niż ten przypisany kobietom w tamtych czasach.
Choć i tutaj, z racji płci jest traktowana jak dziwoląg przez kolegów ze studiów i profesorów.
Jedynym, który traktuje ją normalnie jest jej kolega z grupy niejaki Albert Einstein, świecki Żyd z Wirtembergii na południu Niemiec.
Mileva nie chce poddać się urokowi Alberta, bo nie przyjechała zawierać tu znajomości i przyjaźni (o szukaniu męża nawet nie myśli) tylko chłonąć wiedzę, aby zostać uczoną i móc pracować na którejś z politechnik.
Jednak spotkanie z dziewczętami ze stancji oraz upór Alberta krok po kroku przełamują niechęć i obawy „Mitzy”.
Dziewczęta muzykują, więc i młody Einstein, jako nie najgorszy skrzypek wprasza się na takie domowe koncerty. Mileva zaczyna powoli, acz skutecznie zakochiwać się w swoim adoratorze, który sam zakochany jest w jej intelekcie oraz w tym, że jest lepszym matematykiem niż on sam.’
Pracują wspólnie na uczelni i starają się ukrywać swój związek. Jednak pod koniec studiów Mileva ulega namowom Alberta i jeszcze przed planowanym ślubem udają się w podróż „przedślubną” do włoskiego Como. I jak to w takich przypadkach bywa, zachodzi w nieplanowaną ciążę.
To trudny czas dla nich obojga. Albert, mimo ukończonych studiów i niekłamanego geniuszu z racji swojego charakteru, polemik z wykładowcami i częstego kwestionowania ich opinii, a także dość swobodnego stosunku do obowiązku uczestniczenia w zajęciach nie ma promotora, który zaproponowałby mu asystenturę na uczelni bądź choćby rekomendował na jakąś posadę.
Mileva bardzo trudno znosi ciążę i to powoduje, że nie zdaje egzaminów końcowych. Tym samym marzenia o doktoracie się kończą. Albert w końcu dzięki protekcji ojca przyjaciela dostaje ofertę pracy w Urzędzie Patentowym w Bernie. Jednak pruderyjni Szwajcarzy mogliby pozbyć się osobnika, który posiada nieślubne dziecko. Dlatego Mitza ukrywa się w domu rodziców. Dodatkowym problemem jest stosunek matki Alberta do „osoby o podejrzanej reputacji” w dodatku nie-Żydówki.
Mileva przyjeżdża do Szwajcarii bez córeczki i po jakimś czasie zostaje żoną Alberta.
Mimo trudnych początków i niechęci do sprowadzenia z Serbii córki małżeństwo Einsteinów funkcjonuje poprawnie. W wersji przyjętej prze Autorkę Liserl (bo tak nazywają dziewczynkę Mileva i jej rodzina) choruje na szkarlatynę i umiera.
Mileva zachodzi w kolejne ciąże, Albert robi karierę naukową. Jednak według Marie Benedict to Mileva jest twórczynią „teorii względności” a Albert przypisał sobie jaj zasługi.
Prawdą jest na pewno to, że pisali prace naukowe wspólnie czego dowodami są zarówno korespondencja pomiędzy małżonkami jak i wypowiedzi Alberta, że „w tej rodzinie to żona jest matematyczką”.
Kariera Einsteina odbija się na ich małżeństwie.
Wyjazdy,  najpierw do Zurichu, potem do Pragi oddalą ich o siebie. Po urodzeniu kolejnej dwójki dzieci – synów Hansa Alberta i Eduarda, Mileva podupada na zdrowiu. Dowiaduje się również o romansie Alberta.
Jak toczyły się ich dalsze losy – przeczytajcie sami.

Jest jednak pewien zgrzyt w tej całej opowieści. A właściwie nie tyle w niej, co w wywiadzie z Autorką na końcu książki.
Otóż, Marie Benedict twierdzi, że „rozumie Milevę i jej kłopoty w męskim świecie, bo sama miała podobnie”, gdy „weszła w świat zdominowany przez mężczyzn oraz łączyła rolę prawnika z rolą matki” .
Wypowiedziała te słowa Amerykanka, która ukończyła Boston University School of Law i weszła na rynek pracy w zawodzie prawniczym w latach.... 90– tych XX w.
Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie historia Milevy przestała być wiarygodna i zacząłem ją traktować jako kolejny etap prowadzący do Ligi, która "rządzi, która radzi, która nigdy Cię nie zdradzi".
Do tej oceny dochodzi jeszcze jeden, dyskretnie przemilczany fakt.
Kiedy poznajemy Milevę ma ona lat 21. Spotykają się z Albertem na studiach, więc możemy domniemywać, że są równolatkami.
Nie, Albert ma wtedy 17 lat., co w moich oczach nieco inaczej ustawia całą historię tego związku. Taka różnica wieku w latach późniejszych nie ma już praktycznie znaczenia, ale różnica pomiędzy 17- latkiem a 21- letnią kobietą już nieco inaczej pozwala patrzeć na fakty.

 Tytuł: Pani Einstein


Autorzy:
Wydawnictwo: Znak Horyzont  
Data wydania: styczeń 2017
Liczba stron:366





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...