czwartek, 22 czerwca 2017

Demon - Łukasz Henel



Dominik Lamberg jest policjantem z komendy w Wałbrzychu. Prowadzi szczęśliwe życie rodzinne, a jego syn ma właśnie przystąpić do Pierwszej Komunii. Podczas mszy Lamberg ma przeczucie, że zdarzy się coś strasznego. Nim zdąży zareagować dochodzi do wypadków, których nie da się wytłumaczyć w sposób racjonalny.
Podczas nabożeństwa pierwszokomunijnego niezidentyfikowany napastnik uzbrojony w poniemiecki karabin maszynowy przeprowadza atak. Ofiarami są między innymi żona i syn Lamberga. Policjant widział napastnika, ale był on nieludzko silny i nawet tak dobrze wyszkolony funkcjonariusz nie miał z nim szans. Podczas dochodzenia nie chce ujawnić on pewnych faktów. Napastnik był bowiem...  częściowo przezroczysty i  ubrany w mundur oficera SS. O takich sprawach raczej nie należy mówić, zwłaszcza, kiedy nie chce się być wyłączonym z dochodzenia. 
W tym samym czasie chory na nieuleczalną chorobę genetyczną poznański chirurg Jan Piołun postanawia się przekwalifikować na stróża opuszczonego schroniska w Górach Sowich. Choroba, która w niedługim czasie zakończy żywot doktora objawia się nadmiernym i mocno przyspieszonym starzeniem. Nie mogąc pogodzić się z faktami Piołun popada w alkoholizm, żona i córka odchodzą, co doprowadza do pogłębienia depresji. Kończy się to utratą mieszkania oraz gigantycznymi długami. W schronisku „Wilczyca” nawiązuje z nim kontakt nieumarły oficer SS – członek tajemniczej organizacji Ahnenerbe (Studiengesellschaft für Geistesurgeschichte‚ Deutsches Ahnenerbe e.V. (pol. Towarzystwo Badawcze nad Pradziejami Spuścizny Duchowej, Niemieckie Dziedzictwo Przodków). Założycielami Ahnenerbe byli Reichsführer-SS Heinrich Himmler i Reichsbauerführer Richard Walter Darré . To okultystyczne bractwo zajmowało się nie tylko starodawnymi wierzeniami germańskimi i cała wiedzą mistyczną „starych bogów”. Dostrzegali również zalety i możliwości nowoczesnych technologii – przejęli między innymi wynalazki genialnego serbskiego naukowca Nicoli Tesli. Celem nowego ”przyjaciela" Piołuna jest przyzwanie Tego, Który Przemawia Ustami Umarłych. Dzięki niemu ma zapanować na świecie chaos i spełnić się marzenie o powstaniu die Herrenrasse. Do tego potrzebne są masowe ofiary, najlepiej złożone z dzieci. Zapłata za współpracę jako otrzymał Piołun od doktora Strugholda było cofnięcie zmian chorobowych. Jedyną osobą, która zna tajemnice schroniska jest stary góral – Plichta, którego dziadek był wymuszonym asystentem Strugholda. Czy połączone siły Lamberga i Plichty będą w stanie powstrzymać Apokalipsę?
Przeczytajcie sami :-D

Tytuł: Demon


Autor:  Łukasz Henel
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania polskiego: maj 2017
Liczba stron: 332

środa, 21 czerwca 2017

Belfer - Katerina Diamond

Ekskluzywną szkołą dla chłopców imienia Churchilla w Devon wstrząsnęło samobójstwo jej dyrektora. Popełnił je niedługo potem, kiedy otrzymał przesyłkę z książką.
Okazuje się jednak, że to dopiero początek serii tajemniczych zgonów postaci znanych i szanowanych. Giną zamordowani w bardzo okrutny sposób: biznesmen, popularny prezenter telewizyjny, a podczas wyprawy do Francji – były duchowny. Co wiąże ze sobą tych ludzi?  Poznając kolejne postacie mamy świadomość jakiejś bardzo mrocznej tajemnicy, jaką łączy ze sobą wszystkie ofiary.
Sprawą, mimo wyraźnej niechęci przełożonych zainteresowała się się para mocno „podpadniętych” detektywów. Adrian Miles, który pod wpływem alkoholu utracił dowody kluczowe dla śledztwa skierowanego przeciwko lokalnemu dilerowi narkotyków tylko wstawiennictwu szefa z zawdzięcza to, że nie wyrzucono go ze służby. Imorgen Grey- została przeniesiona z poprzedniej jednostki w niejasnych okolicznościach.
Czy sprawy morderstw i problemów Milesa i Grey łączą się w jakiś sposób? Pewnie tak, gdyż jednym z zamordowanych jest ojciec owego dilera.
Do dewońskiego muzeum, które spłonęło w części przed kilkunastu laty przybywa doktorant i jako wolontariusz pomaga w odtworzeniu zbiorów. Jego współpracowniczką jest Abbey, dziewczyna, która kilka lat wcześniej została zgwałcona podczas studenckiej imprezy przez dwóch chłopaków, synów zamożnych rodziców.
Co łączy Parkera z wydarzeniami w Devon, jeśli założymy, że  w powieściach tego typu „obcy w mieście” nie pojawiają się bez powodu?
Tajemnice, tajemnice, tajemnice. Okazuje się, że ci, których bohaterowie darzyli największym zaufaniem nie okazują się go godni.
Czy morderstwa to działo psychopaty, czy może zemsta, długo hodowana i przez to tak okrutna?
Świetny thriller, którego przeczytanie nie zajmie Wam zbyt dużo czasu – całkiem solidnie wciąga, a Autorka daje się wykazać czytelnikom inteligencją i przenikliwością, choć zakończenie nieco zbija z tropu i stanowi znakomity fundament pod kolejny tom :-)

Tytuł: Belfer

Tytuł oryginału:  The Teacher
Autor:  Katerina Diamond
TłumaczenieWiesław Marcysiak
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania polskiego: maj 2017
Liczba stron: 368



wtorek, 20 czerwca 2017

Wielka księga słoików - Jennifer MacKenzie

Sezon na domowe przetwory właśnie się rozpoczął, a nas jak co roku ogarnął szał zamykania w słoikach najpiękniejszych smaków lata i jesieni. Przy okazji rozbudowaliśmy też naszą kulinarną biblioteczkę o kilka interesujących pozycji m.in. dotyczących przetwórstwa warzyw i owoców.

"Wielka księga słoików" autorstwa Jennifer MacKenzie na tle dostępnej na rynku literatury kulinarnej wyróżnia się, w naszej opinii, kilkoma bardzo istotnymi atutami. To nie tylko doskonała, powstała w oparciu o wieloletnie doświadczenia autorki, książka kucharska dedykowana wszystkim miłośnikom "słońca w słoikach" i zdrowych domowych specjałów. To przede wszystkim obszerne, napisane przystępnym, zrozumiałym językiem kompendium wiedzy i duża ilość praktycznych porad z zakresu domowego przetwórstwa warzyw i owoców oraz ich prawidłowej konserwacji.
Ponad 250 przepisów na te bardzo znane i mniej znane przetwory, sosy, pasty, czatneje i tapenady otworzyło nam pole do kulinarnych eksperymentów i dało możliwość wypróbowania nieznanych dotychczas połączeń smakowych. Książka przypomniała nam również o dawno nie wykorzystywanych recepturach, które zapisane gdzieś na kartkach zaginęły podczas kolejnych przeprowadzek.
Pomimo, iż wydawać by się mogło, że przetwory to typowo polska tradycja, Jennifer MacKenzie udowodniła, że wiele znanych z polskich sadów i ogrodów skarbów natury można przygotować w zupełnie nowy, bardzo smaczny sposób. Nie zapomniała też zaprezentować w "Wielkiej księdze słoików" receptur rodem z innych kontynentów.


Jednak największą zaletę książki stanowią bardzo precyzyjnie podane przepisy. Autorka doskonale zdaje sobie sprawę, że nie każdy z odbiorców jest mistrzem kulinarnym dołożyła więc starań, aby nawet początkujący kucharze uniknęli pomyłek.
Niemal każdy z zamieszczonych przepisów został uzupełniony o sugestie dotyczące podania, możliwe do przygotowania warianty oraz wskazówki pomocne podczas przygotowywania poszczególnych przetworów.
Osobne rozdziały Jennifer MacKenzie poświeciła metodom przygotowywania zapraw i pasteryzacji, niezbędnym sprzętom oraz przygotowaniu warzyw i owoców. Dodatkowo każdy z działów tematycznych został opatrzony obszernym wstępem, w którym znajdziemy m.in. informacje nt. przetworów z owoców i warzyw, sosów, reliszy, tapenad. Bardzo przydatny okazał się zamieszczony na końcu przelicznik wagi na objętość.

Ponieważ książka trafiła w nasze ręce stosunkowo niedawno, na dzień dzisiejszy wypróbowaliśmy zaledwie kilka przepisów, w tym kalafior marynowany w curry (tutaj znajdziecie przepis), ogórkowe konserwowe chipsy z koprem, ogniste antipasto z pepperoni, czatnej ze słodkiego mango i relisz ćwikłowy. Jednak z pewnością na tym nie poprzestaniemy.


Nie często zdarza się nam dawać książce najwyższą ocenę, ale "Wielka księga słoików" w pełni na nią zasługuje.
Szczególne słowa uznania nalezą się też Magdzie Witkowskiej, która dokonała przekładu tej książki i wzbogaciła jej zawartość o szereg cennych dla czytelników informacji.


Tytuł:  Wielka księga słoików
Autor: 
Magda Witkowska
Wydawnictwo: Laurum 
Data wydania: czerwiec 2017
Liczba stron: 326

niedziela, 18 czerwca 2017

Obłoki Fergany - Przemysław Chwała

Reportaż z podróży do Kirgistanu i Uzbekistanu.
O ile na temat Uzbekistanu przeciętny zjadacz chleba ma pewne pojęcie, to już z Kirgistanem są pewne problemy. Nazwy uzbeckich miast takie jak  Taszkent, Samarkanda, Buchara, Fergana czy Chiwa mnie przynajmniej kojarzą się z przygodami Hodży Nasreddina, który te miasta odwiedzał. Kraj bawełny, ale i złota, którego złoża szacowane są na 4 co do wielkości na świecie.
A Kirgizja? Tutaj już sama nazwa stolicy  - Biszkek raczej mało komu cokolwiek powie. Jedyną nazwą która z czymkolwiek może się kojarzyć to „Pik Pobiedy” o wysokości 7439 m n.p.m.
Dlatego panu Przemysławowi chwała za to (gra słów oczywiście zamierzona), że poświęcił rok życia, aby przybliżyć czytelnikowi dwa z postradzieckich „stanów” (Kazachstan, Kirgistan, Uzbekistan, Turkmenistan, Tadżykistan itd.)
To nie są miejsca, gdzie każdy z ochotą wyruszy na wakacyjną przygodę bo raz, że daleko, a dwa – radziecka mentalność urzędnicza połączona z typowo wschodnią kulturą wszechobecnego „bakszyszu” czyli mniej lub bardziej wymuszonej łapówki jest powszechna. Mniej doświadczonych podróżników może kosztować to mnóstwo pieniędzy, czasu i zdrowia. Dlatego całkiem przyjemnie obserwować te kraje z perspektywy kart tej książki.
Dość charakterystyczną cechą Kirgistanu i Uzbekistanu jest tęsknota zwykłych ludzi za ZSRR. Panował wtedy ład, porządek, wszyscy mieli pracę i stabilną sytuację. Jak ktoś był bardziej przedsiębiorczy, to i dorobić potrafił. Upadek Sojuza skończył się dla nich katastrofą, bo zamknięcie fabryk i kołchozów pozbawiło z dnia na dzień ludzi wszelkich źródeł dochodu. Owszem, część potrafiła wykorzystać koniunkturę i w oparciu o klanową strukturę państw regionu całkiem przyjemnie się ustawić. Jednak większość nie potrafi do tej pory poradzić sobie z tymi zmianami. To pewnie konsekwencja tego, że Rosjanie wciągnęli „stany” w wiek XX, później zafundowali „realny socjalizm” przy wschodniej mentalności. A później – tak po prostu zwinęli majdan pod tytułem ZSRR.
I wygląda to, jak wygląda. Bieda, korupcja, przestępczość zorganizowana, hurtowy handel narkotykami, a odróżnienie polityka od gangstera wymaga dobrej znajomości lokalnych układów.

Tytuł: Obłoki Fergany
Autor: Przemysław Chwała
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: kwiecień 2017
Liczba stron: 304

środa, 14 czerwca 2017

36 forteli. Chińska sztuka podstępu, układania planów i skutecznego działania - Piotr Plebaniak‎

Któż nie słyszał o sławetnym podręczniku „Sztuka wojenna” przypisywanym Sun Wu, znanemu również jako Sun Zi lub Sun Tzu (choć, według Piotra Plebaniaka‎ jest on w najlepszym przypadku twórcą jedynie kilku rozdziałów owego arcydzieła).
Ten starożytny myśliciel i naukowiec – prekursor prakseologii czyli - teorii sprawnego działania nie był jedynym, który w Państwie Środka zajął się kreowaniem zasad prowadzenia działań wojennych.  

Kultura konfucjańska nie odróżnia czasu pokoju od czasu wojny. To tylko inny moment cyklu. Podobnie jak chwilowa potęga czy słabość. Oczywiście „chwilowa” w znaczeniu chińskim. Konflikt jest wpisany w ludzką naturę. Chęć rywalizacji, walka jest po prostu cechą ludzką, czy się to pacyfistom podoba, czy nie. 
Również starożytni Europejczycy dostrzegali taką prawidłowość, co dobitnie wyraża łacińska sentencja „Si vis pacem, para bellum”. Mogą być tylko różne jej metody, nie zawsze krwawe. 
Przykładem azjatyckim, ale z innej części tego kontynentu była „walka bez walki", którą prowadził z Brytyjczykami Mohandas Karamchand Gandhi. 
Inaczej jednak postrzegany jest stan konfliktu w kulturze chińskiej, a inaczej w kulturze europejskiej. 
W naszym pojęciu muszą grać „surmy bojowe”, ”mąż z mężem potykać na udeptanej ziemi się musi” a tradycja zachodnioeuropejska ponad walor zwycięstwa stawia „honorowość” rozgrywki. Dopiero od niedawna wykorzystanie podstępu uznano jako może niezbyt honorowe, ale za to równie skuteczne i zarazem tańsze dla stosującej fortel strony rozwiązanie. 
Również stan zwycięstwa rozumiemy w inny sposób . Dla nas – to położenie sztychu miecza na szyi wroga, dla Chińczyków zwycięstwem jest już odstąpienie przeciwnika od nieprzyjaznych wobec nich zamiarów.

Książka Piotra Plebaniaka to nie tylko podręcznik, z którego dowiecie się jak mając skromniejsze niż Wasz przeciwnik
środki osiągnąć pożądane cele. Czasami za wygraną można uznać fakt, że… nie przegraliśmy, bo nie udało się nas wciągnąć w konflikt, którego w danej chwili nie mamy szans wygrać, lub szanse na pozytywne dla nas zakończenie są iluzoryczne.
Jest to również znakomita lektura, wskazująca ogromne różnice kulturowe pomiędzy Azjatami, wychowanymi według zasady, że grupa jest wszystkim, a jednostka niczym a indywidualistami kręgu łacińskiego. Dzięki „36 podstępom” nauczycie się lepiej panować nad swoimi emocjami, gdyż typowo polskie szarże takie jak pod Somosierrą niezmiernie rzadko przynoszą pożądany efekt przy akceptowalnych kosztach.

Książka pełna humoru, a dzięki temu, że autorem jest Polak - doskonale dostosowana do naszego kodu kulturowego, co znacznie ułatwia wykorzystanie wiedzy i pomysłów, jakie wykreowali Chińczycy. 

Zanim jednak zacznę stosować w życiu wybrane fortele muszę się najpierw nauczyć zachowywać zimną krew i szacować koszty zwycięstw. To też nic nowego – król Epiru Pyrrus wygrał w bitwie pod Ausculum w roku 279 p.n.e, ale gratulującym mu oficerom powiedział „Jeszcze jedno takie zwycięstwo i będę zgubiony”. Wojnę z Rzymem oczywiście przegrał. 
Dlatego warto korzystać z mądrości i doświadczenia innych, a wiadomo, że...  „Chińczyki trzymają się mocno” .

Tytuł: 36 forteli. Chińska sztuka podstępu, układania planów i skutecznego działania


Autor: Piotr Plebaniak‎
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: maj 2017
Liczba stron: 792


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...