Popularne posty

1/10/2018 11:16:00 AM

Upadek cywilizacji zachodniej. Spojrzenie z przyszłości - Naomi Oreskes, Erik M. Conway

Upadek cywilizacji zachodniej. Spojrzenie z przyszłości - Naomi Oreskes, Erik M. Conway
Autorzy wcielają się w rolę historyka, który z perspektywy 300 lat ocenia wiek XX i XXI, jako czas, w którym udało się nam i naszym bliskim potomkom doprowadzić Ziemię na skraj katastrofy.
I bynajmniej nie przy użyciu bomb atomowych czy innej, wyrafinowanej broni masowego rażenia. Do masowego wyginięcia gatunków zwierząt oraz hekatomby ludzkości doprowadzi globalne ocieplenie. Wykorzystywanie kopalin, jako źródła energii wywoła „gniew oceanów” i podniesienie poziomu morza do takich wartości, że pod wodą znajdzie się cała Holandia oraz Nowy Jork. Susze, huragany, tajfuny i inne atrakcje tego typu staną się naszą codziennością.

Niektóre z przedstawionych faktów mają (przynajmniej tak wynika z przypisów) swoje odzwierciedlenie w istniejących raportach naukowych i wszelkiego typu materiałach konferencyjnych.
Inne, w moim subiektywnym odbiorze, są nieco dopasowane do tez autorów, kolejne, jak na przykład zakaz stosowania biopaliw w Armii USA, w tym paliwa lotniczego, brzmią ciekawie.
Oczywiście – zbawieniem miałoby by być wprowadzenie alternatywnych źródeł energii.

I tu się pojawia pewien problem. Samochody elektryczne – czyli cudowne panaceum. Hmmm, tylko prąd w Polsce wytwarza się z solidnie zasiarczonego węgla. Nie widziałem nigdy analiz kosztów energetycznych wytwarzania baterii do owych pojazdów oraz kosztów ich utylizacji. Pozyskiwanie energii wiatrowej – wiatraki wyją, jak potępione, a w dodatku mają szkodliwy wpływ na migrację ptaków. Fotowoltaiki – świetnie, tylko kłopot z pozyskiwaniem energii w nocy  oraz ten sam problem, co z wszystkim związanym z prądem – straty na liniach przesyłowych oraz aktualnie brak wystarczająco pojemnych baterii.

Przeczytać warto - przekonanych umocni w ich podejściu, a sceptyków?
Mnie nie przekonali.
Dlaczego?
Bo nie podali np. wyników badań uczonych rosyjskich, którzy twierdzą, że obecnie znajdujemy się w okresie „małej epoki lodowcowej” i gazy cieplarniane mają pozytywny wpływ na komfort życia na Ziemi. I jeszcze sztandarowy przykład przeciwników „globalnego ocieplania” spowodowanego działalnością człowieka - emisja gazów cieplarnianych podczas jednej erupcji wulkanu „zawstydza” swoją skutecznością Chiny, USA i Indie razem wzięte. A w Europie sprzedaż praw do emisji stała się niezwykle popłatnym zajęciem.

Tytuł: Upadek cywilizacji zachodniej. Spojrzenie z przyszłości
Tytuł oryginału:  The Collapse of Western Civilization: A View From the Future
Autorzy: Naomi Oreskes, Erik M. Conway
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
Data wydania polskiego: październik 2017






1/06/2018 10:42:00 AM

Miasto cierni Największy obóz dla uchodźców - Ben Rawlence

Miasto cierni Największy obóz dla uchodźców - Ben Rawlence
Dadaab – obóz dla uchodźców w Kenii, powstały w 1992 roku miał być miejscem schronienia głównie dla Somalijczyków uciekających przed wojna domową.
Po 25 latach stał się  jednak znaczącym miejscem na mapie... .gospodarczej,  pochodzi z niego całkiem pokaźny procent dochodów prowincji Północno-Wschodniej (opartych głównie na szmuglu cukru), a w czterech de facto miastach (Hagadera, Ifo, Dagahaley, Kambios) mieszka, według różnych szacunków od 300,000 do 500, 000 ludzi.
Oficjalnie znajdują się one pod patronatem Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców, a zarządzane są przez jedną z licznych organizacji charytatywnych działających pod egidą ONZ.

Na kartach "Miasta  cierni" autor stara się zobrazować życie w tym największym na świecie obozie uchodźców. Część bohaterów książki nie zna innego życia, niż to w Dadaab,  tam się urodzili, a ze względu na ograniczenia w przemieszczaniu się po terytorium Kenii nałożone przez kenijski rząd nie specjalnie mają możliwość, a często i chęć, podróżowania poza znaną sobie okolicę.
Jak to z reguły bywa z różnymi inicjatywami ONZ spora część problemów, z jakimi borykają się mieszkańcy opisywanych miejsc wynika z metody działania tej przesławnej organizacji. Znane, nie tylko w Afryce, rozwiązanie typu „na plaster i ślinę”, bez dookreślonych reguł, zasad, a czasami również brak pomysłu na stabilne finansowanie projektu widać tam w pełnej krasie.
Rządy m.in. USA i donatorzy nie są szczęśliwi z racji tego, że aby nieść skuteczną pomoc, organizacje charytatywne muszą odprowadzać „podatki” w tym dla terrorystów z Asz-Szabab. Zapominają o podstawowej regule „This is Africa” i o tym, że nic tam nie działa tak, jak się wydaje Europejczykom i Amerykanom.

Mimo starań Autora należę do tej grupy czytelników, która raczej nie wzruszy się losem biednych uchodźców. Dlaczego? Już odpowiadam. Uciekają przed przemocą, gwałtami i zamachami. Co sami sobie tam fundują? Gwałty, przemoc, ataki bombowe. I oczywiście słabo współpracują z kimkolwiek ze strachu przed odwetem klanu, z którego pochodzą napastnicy. Co najmniej niechęć, jeśli nie otwarta nienawiść, pomiędzy chrześcijanami z Etiopii a muzułmanami z Somalii też nie jest w tym wypadku bez znaczenia.
Przyrost naturalny, pomimo braku perspektyw i powszechnego dostępu do środków antykoncepcyjnych jest taki, że pomimo akcji powrotu części uchodźców do Somalii, liczba ludności w obozach nie maleje (na papierze – tak, ale rzeczywistość skrzeczy). Normą jest oszukiwanie organizacji pomocowych – przydziały żywności i innych dóbr są pobierane również dla osób, które opuściły obóz. Mimo braku zajęcia dla sporej części mieszkańców panuje tam brud, wszędzie walają się śmieci, ale jeżeli nikt za sprzątanie nie zapłaci to stan ten nikomu nie przeszkadza. To znaczy – pewnie przeszkadza, ale jakoś chętnych do zmiany tego stanu rzeczy brak.
Za zmniejszenie wielkości pomocy (związanej z akcją humanitarną w Syrii) i przez to „osłabienie sił witalnych” para nie mogąca podjąć czynności prokreacyjnych chce pozwać do sądu...  Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców.
To tylko kilka przykładów, a jest ich znacznie więcej.
Zresztą..., przeczytajcie sami.

Tytuł: Miasto cierni Największy obóz dla uchodźców
Tytuł oryginału: City of Thorns


Autor:
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania drugiego: sierpień 2017








1/06/2018 10:41:00 AM

Starożytna Grecja od kuchni - Magdalena Nowakowska

Starożytna Grecja od kuchni - Magdalena Nowakowska
Jak daleko odeszliśmy od naszych cywilizacyjnych korzeni, którymi dla Europejczyka są czasy antycznej Grecji i Rzymu?
Aspektem, który poddany został bardzo szczegółowej analizie w książce Magdaleny Nowakowskiej są obyczaje związane z jedną z najprzyjemniejszych części naszego życia czyli jedzeniem i piciem (w tym nieodzownego w kulturze europejskiej tamtego okresu wina).
Aż łza się w oku kręci, jak przyjemnie spędzali czas ówcześni Grecy i to nie tylko ci najzamożniejsi.
Wspólne biesiady, gdzie smakowite potrawy i zacne wina były tylko ważnym, acz nie wiodącym elementem spotkań. Rozważania filozoficzne, inteligentne złośliwostki, poezja – to były nieodzowne elementy spotkań wykształconych Greków.
Oczywiście, nie brakowało zabaw „kto wypije najwięcej”, ale antyczna wersja popularnej u nas „jaskółki” ( czyli ocena stanu upojenia imprezowicza poprzez obserwację, jak długo ustoi na jednej nodze w pozycji „dolotowej”) tam była na o niebo wyższym poziomie – zawodnik stał na nasmarowanym oliwą bukłaku wypełnionym winem.

Kuchnia grecka tamtych czasów również pełna była kucharzy – celebrytów, więc obecna popularność przedstawicieli tego fachu nie jest, jak widzicie niczym ani nowym, ani specjalnie oryginalnym :-).

Pozycja ze wszech miar naukowa, jednak napisana językiem przyjaznym dla profana i zawierająca ogromną ilość bardzo ciekawych i zaskakujących faktów z życia w Antyku.


Tytuł: Starożytna Grecja od kuchni 
Autor: Magdalena Nowakowska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
Data wydania polskiego: październik 2017

12/25/2017 03:22:00 PM

Wojna Ashley. Nieznana historia wojskowej jednostki specjalnej złożonej z kobiet - Gayle Tzemach Lemmon

Wojna Ashley. Nieznana historia wojskowej jednostki specjalnej złożonej z kobiet - Gayle Tzemach Lemmon
Wojna w Afganistanie toczy się tak, jak wszystkie wojny prowadzone przez Europejczyków na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci w tym regionie (pierwsza wojna afgańska wybuchła w pierwszej połowie XIX w.)
Szanse na zwycięstwo są już tradycyjnie marne, Afganistan zamieszkują ludy nawykłe jedynie do wojowania (bo na zajmowanie się czymś innym nie mają ani czasu ani ochoty), a pieniądze pochodzą albo od hojnych sponsorów albo z jedynej gałęzi gospodarki, jaka tam kiedykolwiek (a na pewno w czasach nowożytnych) prężnie funkcjonowała czyli z produkcji i eksportu narkotyków.
Sposobem na zmianę tego stanu rzeczy miała być inicjatywa najwyższego rangą amerykańskiego „specjalsa” czterogwiazdkowego admirała Erica Thora Olsona.
"Młotem" tego amerykańskiego Thora, który miał skruszyć afgańską rebelię były oddziały kobiece.
Nie wynikało to bynajmniej z doświadczeń radzieckich w tej materii i żołnierek ZSRR służących w praktycznie wszystkich rodzajach służb łącznie z lotnictwem bojowym.
Uznano, że potencjalnym kluczem do rozwiązania konfliktu (choć pewne mało kto wierzy w pozytywne zakończenie wojny w Afganistanie) albo ograniczenie strat własnych wśród oddziałów amerykańskich miały być kobiety w mundurach. Przez Talibów traktowane jako” trzecia płeć”, ale przez Afgańczyków nie wojujących akceptowane, jako osoby mające kontakt z ich kobietami i nie naruszające jednocześnie „poczucia honoru” rodu czymkolwiek miałoby ono być.

Autorka skoncentrowała się na postaci Ashley White, jednej z pierwszych wojowniczek należących do Cultural Support Teams (czyli Zespołów Wsparcia Kulturowego).
Nie były to jednak oddziały zajmujące się kursami kroju i szycia, poznawaniem afgańskiej kultury czy prowadzeniem pogadanek dla świeżo przybyłych rekrutów o zasadach panujących w tym kraju.
One pracowały razem z elitarnymi oddziałami U.S. Army podczas akcji bojowych jako wsparcie.

To one, nie budząc dodatkowej wrogości „lokalsów”, przeszukiwały pomieszczenia dla kobiet w celu wykrycia Talibów, oraz potwierdzały płeć „wędrownych namiotów” – bo tak mniej więcej wygląda strój kobiecy w Afganistanie, sprawdzając czy jakiś „honorowy bojownik” nie przebrał się kobietę.

To książka o trudnej służbie, ale również o amerykańskiej wojskowej biurokracji, która stała na drodze stworzenia oddziałów CST.  W kraju, którego „demokracja” jest „najlepsza na świecie”, a prawa kobiet do równouprawnienia są niemalże religią, kobiety w mundurach... nie mogły służyć w jednostkach bojowych na linii frontu, ani nawet znajdować się na okrętach czy w samolotach podczas misji.
Oczywiście powiewanie „stars and stripes” ma miejsce na co drugiej stronie w formie dość nachalnej, nie mniej jednak to kawał solidnej literatury wojennej z nieznanej strony konfliktu Afganistan- NATO, który toczy się już bagatela 16 rok. Ale jak to mawiają Afgańczycy od czasów wojen z Brytyjczykami „wy macie zegarki, a my mamy czas”

 Tytuł: Wojna Ashley. Nieznana historia wojskowej jednostki specjalnej złożonej z kobiet
Tytuł oryginału: Ashley's War: The Untold Story of a Team of Women Soldiers on the Special Ops Battlefield
Autor:  Gayle Tzemach Lemmon 
Tłumaczenie:  Janusz Ochab
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: kwiecień 2017

12/21/2017 09:37:00 PM

Coś słodkiego Pyszne ciasta i desery – Valery Drouet, Pierre-Louis Viel

Coś słodkiego Pyszne ciasta i desery – Valery Drouet, Pierre-Louis Viel
"Coś słodkiego" to kolejna pozycja znanych i cenionych autorów poradników kulinarnych Valerego Drouet, Pierre-Louisa Viel.
Starannie wydana, wzbogacona pięknymi fotografiami książka, w której każdy miłośnik słodyczy znajdzie coś dla siebie, a poszukiwacze nowych smaków odkryją kolejne inspiracje.
Wstęp zawiera "cukiernicze ABC" czyli podstawowe przepisy na ciasta kruche i ptysiowe, kremy i bezę, różnego rodzaju karmele oraz sosy. Ze wstępu dowiemy się też do czego użyć m.in. sosu angielskiego i z czym dobrze będzie się komponował mleczny karmel.
Na następnych stronach znajdziemy zgrupowane w czterech rozdziałach przepisy na:
- ciasta
- ciasteczka i słodkie przekąski
- ciasta na większe okazje
- tarty
Każdy z rozdziałów zawiera po kilkanaście receptur na znane i mniej znane ciasta i desery. Dowiemy się m.in. jak przygotować doskonałe tiramisu czy dacquoise z kremem kawowym, jak zrobić piętrowy tort czekoladowy,  orzechowo-figową tartę albo biszkopt z jagodami.
Jak widzicie, Autorzy zadbali o to, aby w książce nie zabrakło przepisów zarówno na łatwe i szybkie w przygotowaniu słodkie przekąski i desery, jak i na wykwintne ciasta, którymi możemy zaimponować gościom.
Zrozumiale, krok po kroku opisany sposób postępowania umożliwia nawet początkującym adeptom sztuki cukierniczej przygotowanie bardziej wyszukanych słodkich wypieków.
Dla mnie bardzo ważnym elementem jest podany przy każdym przepisie czas potrzeby na jego przygotowanie oraz zamieszczony na końcu książki przelicznik miar zarówno metryczny, jak i amerykański.

Coś słodkiego Pyszne ciasta i desery

12/20/2017 10:22:00 AM

Sekrety zwierząt. Złap trop i podążaj za śladami - Fleur Daugey

Sekrety zwierząt. Złap trop i podążaj za śladami -  Fleur Daugey
Książka francuskiej dziennikarki i etologa (czyli podążając za Ciotką Wiki badaczki, zajmującej się szeroko pojętymi zachowaniami zwierząt, zarówno dziedziczonymi, jak i nabytymi, ich aspektem przystosowawczym, rozwojem osobniczym, orientacją przestrzenną, zachowaniami społecznymi) w sposób niesamowicie ciekawy i zabawny przybliży Wam świat zwierząt. 
Wszelakich zresztą – domowych, dzikich, a także mitycznych. I wbrew pozorom nie jest to książeczka dla dzieci. No chyba, że jesteście na tyle otwartymi rodzicami, aby wytłumaczyć swemu potomstwu co to jest „orgietka” nawet jeżeli ta skądinąd sympatyczna forma spędzania czasu dotyczy pewnego gatunku żab :-D
Dowiecie się dlaczego i jak długo wyją wilki, czym jest wiwerna i czym różni się od smoka. 
Z wiedzy bardziej praktycznej nauczycie się odróżniać  mewę od rybitwy, dowiecie się czy leniwiec jest leniwy, jak śmieją się koty i tak dalej. 
Krótkie dykteryjki, napisane z wielką swadą i iście francuskim poczuciem humoru zapewnią Wam bardzo sympatyczne popołudnie i zdecydowanie poszerzą wiedzę o świecie zwierząt.
Serdecznie zachęcam do lektury, zwłaszcza w gorącym okresie przedświątecznego szaleństwa porządków i zakupów :-)

Tytuł: Sekrety zwierząt. Złap trop i podążaj za śladami
Tytuł oryginału: Miscellanées des animaux
Autor:  Fleur Daugey
Tłumaczenie:  Andrzej Stańczyk
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: październik 2017

12/19/2017 09:51:00 AM

Przedziwna śmierć Europy - Douglas Murray

Przedziwna śmierć Europy - Douglas Murray
To, że taka książka powstała w Wielkiej Brytanii może być dla niektórych szokiem. Że napisał ją uznany komentator polityczny, pisarz i dziennikarz, a nie ktoś związany EDL lub Britain First – tym bardziej.
To jedna z lepszych analiz obecnej sytuacji w Europie, jaką czytałem. Powiem więcej – w 95% pokrywa się z moimi obserwacjami i przemyśleniami, przez co uważam ją za doskonałą, bo jak wiadomo, za najmądrzejszych uznajemy tych ludzi, którzy się z nami zgadzają:-)

Książka powstała w oparciu o podróże i obserwacje autora dotyczące sytuacji imigracyjnej nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i w pozostałych krajach unijnych.
Zakłamywanie i zaklinanie rzeczywistości, paraliż policji wynikający z presji „politycznej poprawności” oraz tworzenie alternatywnej rzeczywistości przez liberalnych polityków (ale nie tylko) były mi znane.
Nie miałem jednak  świadomości, jak ogromna jest skala tego zjawiska. A także poziomu zidiocenia permanentnego znakomitej części europejskiej klasy politycznej. Tu chętnie posłużę się przykładem norweskiego polityka, który deklarował się jako „feminista, antyrasista i heteroseksualista” a we własnym domu został „ubogacony kulturowo” przez somalijskiego emigranta. I co myślicie, że zmieniło to jego podejście do niekontrolowanego napływu setek tysięcy nielegalnych imigrantów?
Ależ skąd. W wywiadzie stwierdził, że jest mu strasznie przykro, że po odsiedzeniu 4,5 roku za gwałt Somalijczyk ma być wydalony do swojego kraju, bo tam przecież może go spotkać straszny los. I w tym przypadku nie wiem, czy to taki poziom zidiocenia, czy może pan poseł przeceniał swój heteroseksualizm. Znajdziecie tam historię o delegacji amerykańskich aktywistów, którzy przepraszali Jasera Arafata za... wyprawy krzyżowe. Kolejna grupa zbolałych debili przepraszała za niewolnictwo, przyjeżdżając do Afryki w łańcuchach i z dybami na szyi.
Arabowie, a zwłaszcza Omańczycy będący największymi handlarzami niewolników z Afryki raczej nie mają z tego powodu złych snów, a o przepraszaniu kogokolwiek za to pewnie też nie myślą

W Londynie podczas jednego z ostatnich Spisów Powszechnych tylko 33% mieszkańców tego miasta deklaruje się jako „biali Brytyjczycy”. Podobnie jest w innych krajach starej Unii. To w większości nie są uciekinierzy przed wojną, tylko normalni imigranci ekonomiczni. W Szwecji, gdzie politycy zapewniają, że stref „no go” absolutnie nie ma... 80% szwedzkich policjantów myśli o rezygnacji ze służby. Pewnie dlatego, że ich praca jest tak rozkosznie nudna, że koniecznie muszą poszukać zajęcia w bardziej ekscytującym zawodzie.

Swoje trzy grosze wtrąca również kościół katolicki, twierdząc, że Jezus też był imigrantem.
Nie dyskutuję z tym, ale z większością obecnych imigrantów sytuacja rodziny Jezusa ma tylko jedną wspólną cechę – „nieco” naciągany powód ucieczki. Poza Biblią i kilkoma mało wiarygodnymi źródłami (ani słowa o tym fakcie nie znajdziecie w dokumentach skrupulatnej biurokracji rzymskiej) nie ma żadnych świadectw o wymordowaniu (w skrajnej wersji 144 tysięcy) chłopców do lat dwóch.
Było by nie lada wyczynem, gdyż populacja całej Jerozolimy wynosiła wtedy maksymalnie ok. 100.000 mieszkańców.

Ale nie czepiajmy się szczegółów bo różnic jest kilka i to całkiem znaczących. Po pierwsze – uciekli do Egiptu, który był pierwszym bezpiecznym krajem. Po drugie – była ich tylko trójka. Po trzecie – przybrany ojciec Jezusa miał szacowny i potrzebny w ówczesnych czasach zawód cieśli.
I po czwarte i najważniejsze- po tym, jak „zagrożenie” ustało wrócili do Palestyny.

Choć imigrantów z krajów Europy Wschodniej Douglas Murray wrzuca do jednego worka z przybyszami z Pakistanu, Erytrei i innych państw, niech pozostanie to punktem widzenia Brytyjczyka, który pisze o zmianach w swoim kraju.
Natomiast z częścią rozwiązań mających uleczyć sytuację się nie zgadzam.
Nie uważam, że promowana przez obecnego pana premiera Morawieckiego rechrystianizacja Europy jest na to lekarstwem. Ja tam dżumy cholerą bym nie leczył. Nie musimy jako Europejczycy korzystać z innej bliskowschodniej wersji tych samych mitów – mamy swoje, a dorobek kulturowy Greków i Rzymian powinien nam w zupełności wystarczyć do odbudowania własnej tożsamości, przywrócić poczucie dumy z bycia Europejczykiem i poczucia jedności.

Nie sądziłem, że kiedykolwiek to napiszę (nie mówiąc o tym, że tak faktycznie będę myślał) ale niezmiernie cieszę się z faktu, że u sterów władzy w Polsce jest pan prezes Jarosław Kaczyński. To dzięki Jego zdecydowanej postawie nie podążamy wielce niebezpieczną drogą innych państw Unii Europejskiej w obszarze polityki imigracyjnej.


Tytuł: Przedziwna śmierć Europy


Autor:  Douglas Murray
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 434
Data wydania:  listopad 2017
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 To czytają Saudyjskie Wielbłądy , Blogger