niedziela, 12 lutego 2017

„Misjonarze z Dywanowa - tom 4 Hiena” Władysława Zdanowicza

Kolejnego tomu „Misjonarzy" tym, którzy czytali poprzednie części przygód szeregowego Piotra Leńczyka oraz jego kolegów z plutonu rotacyjno – dyspozycyjnego reklamować nie trzeba.
Korzystając z przywileju osobistej znajomości z Autorem mogę Wam zdradzić co znajduje się w „Hienie” i to jeszcze przed jej pojawieniem się na półkach księgarskich :)
Czwarty tom zaczyna się dokładnie tam, gdzie zakończył się tom trzeci, kiedy to połączone siły plutonów Gecco oraz porucznika Rutkowskiego ratują z opresji i uwalniają z rąk Al.-Kaidy dwóch firmowych fobbitów, którzy...  nigdy w ręce terrorystów nie wpadli. Siedzieli sobie spokojnie w bazie, jak na fobbitów przystało, jednak dzięki nadgorliwości „nadpułkownika” Dąbrowskiego rozpoczęto ich poszukiwania. Powodem takiej sytuacji było to, że panowie oficerowie dopisali się do patrolu w celu uzyskania dodatkowych gratyfikacji wynikających ze służby w warunkach bojowych. Oczywiście, patrol odbyli tylko na papierze, ale jak się „sprawa rypła”, a „nadpułkownik” powiadomił Ministra Obrony Narodowej o tym, że dwóch oficerów nie wróciło z patrolu trzeba było wyekspediować ich dyskretnie poza obóz, a potem uwolnić „bohaterów” z rąk irackich bojowników . I wszystko poszłoby dobrze, gdyby nie to, ze jacyś bojownicy się na ich drodze znaleźli. Aby tajemnica pozostała tajemnicą „nadpułkownik” Dąbrowski, korzystając z szerokich prerogatyw otrzymanych z Warszawy zamknął żołnierzy biorących udział w akcji pod nadzorem salwadorskich ”specjalsów” odcinając Gecco od swoich ludzi, a szeregowego Leńczyka od DIFAKU czyli stołówki. Jak wiecie z lektury poprzednich tomów ani jedno, ani drugie nie jest rozsądnym posunięciem i nawet oddział świetnie wyszkolonych komandosów nie stanowi przeszkody w realizacji zamiarów Gecco i Rovera, ponieważ stanięcie pomiędzy żarciem a Leńczykiem jeszcze nikomu nie wyszło na zdrowie :-D
Bardzo interesujące będzie spotkanie dowódcy bazy z Leńczykiem i rozmowa na temat podejrzeń o utrzymywaniu kontaktów seksualnych przez szeregowego z przedstawicielkami ludności miejscowej, gdyż taka informacja dotarła do generała. Poznacie również kulisy tego, w jaki sposób chorąży P.E (a właściwie major P.E, czasowo na etacie chorążego) szef Żandarmerii Wojskowej w bazie oraz jego asystent i kierowca – kapral Wolny zarobili po kilka dni ancla (kapral 5 dni a P.E . 3 dni ścisłego) które to P.E..... osobiście im wlepił. Ale jak to w przypadku P.E bywa regulamin jest regulamin i porządek musi być, więc za popełnione wykroczenie sam się skierował do odsiadki :-D
Powraca znany Wam z tomu pierwszego gen.„Klęczon”, serdeczny druh niejakiego „Flaszki” – generała „kapelonków”. Ważną postacią w tej części będzie również ksiądz-kapitan Jarosław – kapelan –pacyfista, który do Iraku umknął przed....  alimentami na dwójkę dzieci.
Aby zapanować nad przepływem informacji, które mogłyby zakończyć kariery pułkownika Jagody, kapitana Kwidzyńskiego i samego „nadpułkownika” Dąbrowskiego pluton Gecco zostaje wysłany do Kuwejtu jako ochrona konwoju. Z dziennikarzami branżowymi na pokładzie :-) W tym jednym młodym, a już zdolnym z najlepszej uczelni dziennikarskiej w Toruniu, szkolonm przez samego...... -D
W czasie podróży udaje się znaleźć niemalże mityczną bazę wojsk brytyjskich, która jest dla plutonu Gecco nowym Edenem i gdzie spotykają starego znajomego jeszcze z czasów misji w Jugosławii. Kim lub czym jest „Hiena” nie mogę zdradzić – sami musicie przeczytać  :)

Misjonarze z Dywanowa. Polski szwejk na misji w Iraku, cz. 4 - Hiena - Władysław Zdanowicz 
Wydawnictwo: Księgarnia Zdanowicz






11 komentarzy:

  1. To co wyróżnia powieści Zdanowicza to doskonałe obrazowanie miejsc podczas działań bojowych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaudia - to prawda, ale mnie zdecydowanie bardziej fascynują pojawiające się tam postacie i nie jest to tylko szer. Leńczyk :-D

      Usuń
  2. Dla mnie bomba. Nie jem, nie spi, nie poszlam nawet do kosciola - czytam.
    To pomieszanie naszej ulanskiej fantazji ze zdroworozsadkowym podejsciem. Smutne tylko, ze kolegactwo i dupochrony sa tak wszedobylskie.
    Czyta sie znakomicie, jak wszystko, co wyszlo spod piora Pana W. Zdanowicza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ameryka - też się spłakałem i niedospałem, jak czytałem. A z nowości - min. Macierewicz awansował do stopni oficerskich kolejnych księży.
      To po co nam jakieś śmigłowce czy inne zbędne wojskowe gadżety? Wystarczy - tak jak podczas "puczu" w Sejmie interwencja sił wyższych. W grach RPG magowie bojowi są w cenie :-D

      Usuń
  3. Właśnie skończyłem. Jak zwykle bardzo zabawnie, filozoficznie i... dokładnie. Niby mi to nie przeszkadza, ale jeśli na niemal 350 stronach mamy zapis niespełna 2 dni, to coś czuję, że do zakończenia misji przez private Rovera zejdzie jeszcze ze 60 do 90 tomów. Ale jeśli chodzi o mnie to jestem jak najbardziej za! Jakby wychodził jeden miesięcznie to spoko, mogę pójść na taki układ. Jeśli jeden na 2-3 lata, to trochę trzeba bardziej ogólnie podejść do wszelkich opisów oraz filozoficznych dywagacji i ruszyć akcję bardziej do przodu. No chyba, że to nie ma mieć jakiegoś z góry założonego końca i będzie ciągnięte, jak opera mydlana dopóty, dopóki jest "czytalność".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arku - Z tego co mi wiadomo, Władek już pisze 5 tom :-) Chciałem,żeby zrobił spotkanie z czytelnikami, ale spotkałem się z ultimatum - albo spotkanie, albo szybciej 5 tom. Powiedziałem, że jak tak, to żeby siedział w domu i pisał .
      Tomów będzie jeszcze kilka :-)
      To niestety, nie jest piekarnia i nie da się pisać w takim tempie.
      Zakończenie już jest, pytanie czy będzie też część dotycząca pobytu Rovera i spółki w Afganistanie.

      Usuń
    2. Widziałem zapowiedź "Paniki" i jestem z tego faktu niezmiernie szczęśliwy! A co do mejego narzekania, to wynika ono jedynie z troski o to aby cała ta - jedyna w swoim rodzaju - opowieść nie przerodziła się w coś nad czym autor nie będzie potrafił zapanować.
      A Rovera i całą tę zgraję popaprańców z chęcią "zobaczę" w Afganistanie, więc niech Pan Władysław się nie rozprasza głupotami (jak spotkania z czytelnikami) tylko w skupieniu pisze. :-)

      Usuń
    3. Arku - ja już czekam na pierwsze rozdziały, jak tylko powstaną w ostatecznej formie, bo mniej więcej już wiem co w nich będzie :-)
      Według mojej wiedzy Autor panuje nad sytuacją i same szkielety poszczególnych tomów już są. Na kształt mogą wpłynąć jedynie jakieś smakowitości, które trafią do Władka ze strony żołnierzy biorących udział w kolejnych turach PKW Irak i Afganistan. Po ich zweryfikowaniu - mogą pojawić się w powieści.

      Zajawka, że się pojawią na PKW Afganistan była już w "Afganistan - Relacja BOR-owika":-)
      Widzę, że argument, jaki przedstawił Autor również Ciebie przekonał :-D

      Usuń
  4. Witam :) Po pierwsze to bardzo chciałem podziękować Wielbłądowi za "poznanie mnie" z Władkiem i jego literaturą :) Jest super, i też już pochłonąłem Hienę :D Zresztą też troszkę przed terminem, załapałem się na "przedczytacza" :)
    Jeśli chodzi o wysłanie Rovera do Afganistanu, to w zasadzie już jest to pewne (w Relacji Borowika Rover leciał tym samym samolotem), tylko pytanie czy Autor o tym więcej napisze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę uprzejmościowo - uważam, że zarówno lektura jak i Autor warci są poznania.
      Artur - Władek nie zrobił tego ot, tak sobie :-)
      Wiem na 1000%, bo sam Go o to zapytałem i taką uzyskałem odpowiedź, że napisze. Tylko jeszcze nie wiadomo, w którym tomie.
      Teraz czekam na "Panikę" :-) Mniej więcej wiem, o czym będzie, ale się nie mogę wychylać :-)
      Jak przeczytałeś dokładnie "Hienę" to się domyślisz z czego panika wyniknie.

      Usuń
    2. Domyślam się ;) Nadpułkownik na pewno "będzie robił w spodnie" przed niezapowiedzianą inspekcją ;) Znając Władkowe poczucie humoru spodziewam się niezłego ubawu :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...