piątek, 31 marca 2017

Legendy czyli maski szpiega - Robert Littell

Poznajcie Martina Oduma, emerytowanego agenta polowego CIA, obecnie pracującego jako prywatny detektyw. Jak większość detektywów Martin zajmuje się sprawami rozwodowymi, poszukiwaniami zaginionych psów czy sprawdzaniem plotek takich jak na przykład o tym czy Czeczeńcy prowadzący w Małej Odessie (czyli nowojorskiej dzielnicy Brighton Beach) krematorium nie wyrywają klientom złotych zębów. Kolejną wartą zainteresowania postacią jest Dante Pippen, irlandzki specjalista od ładunków wybuchowych, który jako wolny strzelec przekazuje swoją wiedzę i doświadczenie terrorystom muzułmańskim w dolinie Bekaa. Warto również wspomnieć o Lincolnie Dittmannie – snajperze, który jest tak zafascynowany wojną secesyjną, że uważa się za uczestnika bitwy pod Fredericksburgiem, która toczyła się od 11 do 15 grudnia… 1862 roku.
Pewnie nie byłoby to aż tak fascynujące gdyby wszystkie te postacie nie „zamieszkiwały" jednego ciała.
I nie jest to bynajmniej wynik rozdwojenia, a właściwie „roztrojenia” jaźni, co doprowadziło do rozstroju nerwowego Martina, tylko ciężkiej pracy Komisji ds. Legend w CIA. Martin Odum, (z tą osobowością naszego bohatera stykamy się na początku tej opowieści) z jakiegoś powodu został wyrzucony z CIA.  Zarząd Operacji wraz z wicedyrektorem (byłym oficerem prowadzącym Martina/Lincolna/Dante) - Crystal Quest i z Dyrektorem CIA zastanawiają się czy pozostawienie go przy życiu nie zagrozi bezpieczeństwu CIA i jej tajemnicom. Problem w tym, że Martin niewiele pamięta i nie wie, czy to już wszystkie jego wcielenia, czy są też jakieś inne. A co najważniejsze – które jest nim samym. Rozpoznanie tego wewnętrznego „who is who” jest dodatkowo utrudnione faktem, że osobowości te są bardzo różne. Jeden z nich nie pali i jest wegetarianinem, inni znają różne języki obce i dysponują różnoraką wiedzą i kwalifikacjami. Urodzili się w różnych miejscach i co najważniejsze – ich wiedza i umiejętności bardzo rzadko przenikają do osobowości alternatywnej.

Pomocne w rozwiązaniu tej zagadki może być teoretycznie rutynowe zadanie odszukania męża siostry klientki, która odwiedziła „biuro” Martina. Nastręcza ono tylko kilku problemów – istnieje jedynie jedno zdjęcie zaginionego, a rodzina niewiele wie na temat poszukiwanego, gdyż małżeństwo było aranżowane i państwo młodzi zamieszkali w Izraelu. Poszukiwania igły w stogu siana wydają się przy tym niewinną igraszką. Początkowe odrzucenie oferty pracy ze względu na skalę trudności zmieniło się w akceptację po spotkaniu z wicedyrektor Quest, która stwierdziła, że takie poszukiwania zaginionych mężów może wpłynąć na zmianę decyzji o tym, że Martin/Lincoln/Dante pozostaną przy życiu.
Była to bowiem szansa na odkrycie tego, co pamięć Martina wyparła oraz ustalenie kim właściwie jest.
Podróże zarówno w czasie, jak i przestrzeni (w poszczególnych rozdziałach stykamy się ze wszystkimi znanymi dotychczas czytelnikowi osobowościami) cały czas trzymają czytelników w napięciu i niepewności. Każda z wypraw w czasie  daje odpowiedzi na jakiś malutki fragment historii Martina/Lincolna/Dante`go.
Jednak do ostatniej strony Autor nie odkrywa kart. Co więcej, nawet jeżeli ktoś będzie bardzo niecierpliwy i uda się na koniec powieści, to z zawartych na ostatnich kartkach informacji niewiele zrozumie nie czytając uważnie całości. Jedna z lepszych fabuł kryminalno- szpiegowskich z jakimi miałem styczność w ostatnich latach.

Tytuł: Legendy czyli maski szpiega 


Tytuł oryginału: Legends. A Novel of Dissimulation
Autor:
Marek Fedyszak
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Data wydania polskiego: maj 2006
Liczba stron: 476

2 komentarze:

  1. Książki jeszcze nie czytałam, za to znam serial. Bardzo podobał mi się, w szczególności ostatni sezon, kiedy wszystko zaczęło mieć ręce i nogi. bardzo jednak żałuję, że zakończono jego produkcję. Jeśli jednego dnia najdzie mnie na powieść szpiegowską to na pewno sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu- ja z kolei nie widziałem serialu A książka naprawdę wyśmienita.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...