3/04/2017 04:29:00 PM

Tragedia Wyzwolenia - Frank Dikötter

Zakończenie II Wojny Światowej nie wszędzie było powodem do świętowania.
Oczywiście, wyzwolenie spod okupacji niemieckiej lub, tak jak w przypadku Chin, wyjątkowo okrutnej okupacji japońskiej, było bardzo cenne, jednak nie zapewniło oczekiwanych zmian na lepsze
Historię państw europejskich, które znalazły się pod wpływem ZSRR  znamy stosunkowo dobrze, natomiast wydarzenia, które miały miejsce w Chinach w czasach tuż po wojnie, w naszej części świata znane są dość pobieżnie.
Frank Dikötter w swej pracy przybliża czytelnikowi jak do władzy dochodzili komuniści chińscy pod przywództwem Przewodniczącego Mao.
Zapis ich działań w latach 1945- 1957 to niekończące się pasmo przemocy, od wojny domowej z nacjonalistami Czang Kaj – Szeka po nacjonalizację i wojnę koreańską.
Zdarzenia, w których liczba „wrogów ludu, szpiegów, kontrrewolucjonistów czy bogaczy” do likwidacji była odgórnie określona w liczbie osób na 1000 mieszkańców.
Brak szczegółowych zaleceń, które dostawaliby pomniejsi władcy partyjni od Przewodniczącego Mao prowadziła do „socjalistycznego wyścigu pracy” funkcjonariuszy chińskiej bezpieki pod nadzorem Partii.
Po co narażać się na zarzut zbyt małej „czujności rewolucyjnej” (co w konsekwencji mogło prowadzić  do zyskania miana „elementu o odchyleniu prawicowym”) i dołączyć do rzeszy prześladowanych?
Przecież zawsze to lepiej jest poświęcić kilkuset lub kilka tysięcy niewinnych ludzi, niż samemu stać się prześladowanym.
"Tragedia Wyzwolenia" to także opis tego, w jaki sposób rozbito tradycyjne chińskie społeczeństwo, gdzie grono przyjaciół czy liczna rodzina zamiast stać się gwarantem może nie zawsze dobrobytu, ale przynajmniej wsparcia w sytuacjach trudnych, zaczęło być obciążeniem i groziło trafieniem do grupy wrogów ludu.

Mechanizm działania był prosty, znany nie od dzisiaj, ale do dzisiaj stosowany z powodzeniem przez wszystkich „naprawiaczy świata”, którzy niezależnie jak sami siebie nazwą stosują sprawdzone bolszewickie metody.
Otóż najpierw należy wymyślić kilka chwytliwych haseł o niesprawiedliwości społecznej oraz winnych tej sytuacji: „kułakach” „elitach” czy „wykształciuchach”.
Później – trafić do chętnych słuchaczy i zacząć im uzmysławiać, że to oni są elitą, a ich życiowe niepowodzenia nie wynikają z ich własnych działań (lub ich całkowitego braku).
Odpowiedzialnością za fakt bycia życiowymi nieudacznikami obciążyć należy ludzi, który w życiu do czegoś doszli.
Lumpenproletariat jest bardzo łasy na tego typu słowa i bardzo chętnie rozprawia się ze wskazanymi „wrogami ludu” z wielką chęcią korzystając z dóbr, które pozostają po wykrytych wrogach.
Wzajemne animozje, mniej lub bardziej zasadne pretensje, zadawnione spory są znakomitym paliwem w takich systemach.
Stąd do masowych rzezi i „obozów reedukacyjnych” już droga niedaleka.
Dlatego polecam tą książkę jako bardzo ciekawy zapis zmian, które zaszły w tradycyjnych chińskim społeczeństwie w bardzo krótkim czasie całkowicie niwecząc tradycyjne więzi społeczne.
To również historia o tym, jak prezydent USA, Franklin Delano Roosevelt wierząc w swój „polityczny geniusz” oraz w uczciwość intencji „Wujka Joe” jak nazywał Józefa Wassirionowicza Stalina oddał Chiny komunistom praktycznie bez walki, pozostawiając wierzących w pomoc Stanów Zjednoczonych nacjonalistów Czang Kaj- Szeka.
Swego czasu Jan Pietrzak powiedział, że „historia lubi się powtarzać. Co prawda raz jako tragedia, drugi raz jako farsa, ale lubi, lubi, lubi”.
Jednak chińskie metody wdrażania wizji „nowego świata sprawiedliwości społecznej ” nawet jako farsa, mogą być przerażające.

Tytuł: Tragedia Wyzwolenia. Historia rewolucji chińskiej 1945–1957
Tytuł oryginału: The Tragedy of Liberation: A History of the Communist Revolution, 1945–1957

Autor:
Tłumaczenie:  Barbara Gadomska
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: październik 2016
Liczba stron: 408




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 To czytają Saudyjskie Wielbłądy , Blogger