12/19/2017 09:51:00 AM

Przedziwna śmierć Europy - Douglas Murray

To, że taka książka powstała w Wielkiej Brytanii może być dla niektórych szokiem. Że napisał ją uznany komentator polityczny, pisarz i dziennikarz, a nie ktoś związany EDL lub Britain First – tym bardziej.
To jedna z lepszych analiz obecnej sytuacji w Europie, jaką czytałem. Powiem więcej – w 95% pokrywa się z moimi obserwacjami i przemyśleniami, przez co uważam ją za doskonałą, bo jak wiadomo, za najmądrzejszych uznajemy tych ludzi, którzy się z nami zgadzają:-)

Książka powstała w oparciu o podróże i obserwacje autora dotyczące sytuacji imigracyjnej nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i w pozostałych krajach unijnych.
Zakłamywanie i zaklinanie rzeczywistości, paraliż policji wynikający z presji „politycznej poprawności” oraz tworzenie alternatywnej rzeczywistości przez liberalnych polityków (ale nie tylko) były mi znane.
Nie miałem jednak  świadomości, jak ogromna jest skala tego zjawiska. A także poziomu zidiocenia permanentnego znakomitej części europejskiej klasy politycznej. Tu chętnie posłużę się przykładem norweskiego polityka, który deklarował się jako „feminista, antyrasista i heteroseksualista” a we własnym domu został „ubogacony kulturowo” przez somalijskiego emigranta. I co myślicie, że zmieniło to jego podejście do niekontrolowanego napływu setek tysięcy nielegalnych imigrantów?
Ależ skąd. W wywiadzie stwierdził, że jest mu strasznie przykro, że po odsiedzeniu 4,5 roku za gwałt Somalijczyk ma być wydalony do swojego kraju, bo tam przecież może go spotkać straszny los. I w tym przypadku nie wiem, czy to taki poziom zidiocenia, czy może pan poseł przeceniał swój heteroseksualizm. Znajdziecie tam historię o delegacji amerykańskich aktywistów, którzy przepraszali Jasera Arafata za... wyprawy krzyżowe. Kolejna grupa zbolałych debili przepraszała za niewolnictwo, przyjeżdżając do Afryki w łańcuchach i z dybami na szyi.
Arabowie, a zwłaszcza Omańczycy będący największymi handlarzami niewolników z Afryki raczej nie mają z tego powodu złych snów, a o przepraszaniu kogokolwiek za to pewnie też nie myślą

W Londynie podczas jednego z ostatnich Spisów Powszechnych tylko 33% mieszkańców tego miasta deklaruje się jako „biali Brytyjczycy”. Podobnie jest w innych krajach starej Unii. To w większości nie są uciekinierzy przed wojną, tylko normalni imigranci ekonomiczni. W Szwecji, gdzie politycy zapewniają, że stref „no go” absolutnie nie ma... 80% szwedzkich policjantów myśli o rezygnacji ze służby. Pewnie dlatego, że ich praca jest tak rozkosznie nudna, że koniecznie muszą poszukać zajęcia w bardziej ekscytującym zawodzie.

Swoje trzy grosze wtrąca również kościół katolicki, twierdząc, że Jezus też był imigrantem.
Nie dyskutuję z tym, ale z większością obecnych imigrantów sytuacja rodziny Jezusa ma tylko jedną wspólną cechę – „nieco” naciągany powód ucieczki. Poza Biblią i kilkoma mało wiarygodnymi źródłami (ani słowa o tym fakcie nie znajdziecie w dokumentach skrupulatnej biurokracji rzymskiej) nie ma żadnych świadectw o wymordowaniu (w skrajnej wersji 144 tysięcy) chłopców do lat dwóch.
Było by nie lada wyczynem, gdyż populacja całej Jerozolimy wynosiła wtedy maksymalnie ok. 100.000 mieszkańców.

Ale nie czepiajmy się szczegółów bo różnic jest kilka i to całkiem znaczących. Po pierwsze – uciekli do Egiptu, który był pierwszym bezpiecznym krajem. Po drugie – była ich tylko trójka. Po trzecie – przybrany ojciec Jezusa miał szacowny i potrzebny w ówczesnych czasach zawód cieśli.
I po czwarte i najważniejsze- po tym, jak „zagrożenie” ustało wrócili do Palestyny.

Choć imigrantów z krajów Europy Wschodniej Douglas Murray wrzuca do jednego worka z przybyszami z Pakistanu, Erytrei i innych państw, niech pozostanie to punktem widzenia Brytyjczyka, który pisze o zmianach w swoim kraju.
Natomiast z częścią rozwiązań mających uleczyć sytuację się nie zgadzam.
Nie uważam, że promowana przez obecnego pana premiera Morawieckiego rechrystianizacja Europy jest na to lekarstwem. Ja tam dżumy cholerą bym nie leczył. Nie musimy jako Europejczycy korzystać z innej bliskowschodniej wersji tych samych mitów – mamy swoje, a dorobek kulturowy Greków i Rzymian powinien nam w zupełności wystarczyć do odbudowania własnej tożsamości, przywrócić poczucie dumy z bycia Europejczykiem i poczucia jedności.

Nie sądziłem, że kiedykolwiek to napiszę (nie mówiąc o tym, że tak faktycznie będę myślał) ale niezmiernie cieszę się z faktu, że u sterów władzy w Polsce jest pan prezes Jarosław Kaczyński. To dzięki Jego zdecydowanej postawie nie podążamy wielce niebezpieczną drogą innych państw Unii Europejskiej w obszarze polityki imigracyjnej.


Tytuł: Przedziwna śmierć Europy


Autor:  Douglas Murray
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 434
Data wydania:  listopad 2017

2 komentarze:

  1. Zwykle takich tytułów nie czytuję, ale zrobiłabym wyjątek dla tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata - uważam, że warto. Przynajmniej się dowiesz, dlaczego np. pan Timmermans łże jak pies w sprawie imigrantów :-)
      Nie pierwszy raz zresztą.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 To czytają Saudyjskie Wielbłądy , Blogger