sobota, 23 stycznia 2016

Umarła wojna, niech żyje wojna - Ed Vulliamy

Reportaż o wojnie w byłej Jugosławii, skupiony na wydarzeniach w Bośni.
Opowieść zawierająca opisy zarówno wojny jak i obozów odosobnienia dla Boszniaków (taki twór językowy do określenia Bośniaków wyznania muzułmańskiego) określanych przez Autora obozami koncentracyjnymi.
Pozycja zdecydowanie antyserbska, pokazująca zbrodnie wojenne tylko jednej strony konfliktu, przy jednoczesnym umniejszeniu np. roli mudżahedinów przybywających z krajów arabskich, oraz całkowicie pomijająca agresję NATO na Jugosławię.
Owszem, Autor uczciwie określa się po jednej ze stron, bo to za zgodą Radovana Karadżicia oglądał te obozy, w których Serbowie więzili przedstawicieli innych nacji.
To nie mogło człowieka wrażliwego pozostawić obojętnym.
Swoją drogą ciekaw jestem za co sądzony był gen. Ante Gotovina, skoro to tylko Serbowie byli winni.
Zarówno gen. Gotovina w pierwszej instancji skazany na 24 lata pozbawienia wolności za zamordowanie i wypędzanie Serbów został po latach uniewinniony,  jak i Mladen Markač (tutaj wyrok opiewał na 18 lat).
To co się tam działo było przerażające i pewnie dlatego brakuje tu pewnego kontekstu historycznego bo nazywanie np. Kosowa "etnicznie albańskim"  jest sporym nadużyciem.
Ed Vulliamy był świadkiem w procesach zbrodniarzy wojennych w Hadze, a jednocześnie zarzuca Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemy powołując się np. na arcybiskupa Desmonda Tutu, że  nie skazał nigdy..... żadnego białego.
Jak widzicie, dość fundamentalnie różnię się z Autorem co do poglądów i nie uważam, że obecna sytuacja na Bałkanach jak i coraz większa sympatia Boszniaków wobec Państwa Islamskiego była konsekwencją tej wojny.
Według Autora przed nią muzułmańscy mieszkańcy Bośni byli "mało pobożni i pili alkohol i nie znosili fanatycznych mudżahedinów".
To tak, jakby  usprawiedliwiać traumą wojenną po II Wojnie Światowej czyny ludzi urodzonych w latach 50.
Autor zauważa jednak, że coś jest nie tak, bo jest twórcą bon motu, że "wojna to nie mecz piłkarski i nie kończy się z ostatnim gwizdkiem sędziego".
Dostrzega również obecną radykalizację wszystkich stron konfliktu w obecnej Bośni i Hercegowinie.
Ed Vulliamy nie zgadza się z opinią, że oczekiwanie na kolejną wojnę, na którą liczą niektórzy z jego rozmówców i przyjaciół jest czymś dobrym, bo "odda sprawiedliwość ofiarom"  poprzedniej wojny i wyrówna krzywdy.
A imigranci z Bośni to między innym rodzice tych dwóch nastolatek, które wyjechały z Austrii do Daesh jako "żony bojowników Islamu"
Ed Vulliamy pokazuje również nieprawości wojsk ONZ, oraz pracowników DynaCorp, nie zwracając jednak większej uwagi na to, skąd się ci "Żołnierze Fortuny"  tam znaleźli i kto opłacał ich żołd.
Nie zauważa tego, że na terenie uznawanym przez Serbów za odpowiednik, nie wiem - może Termopil lub Westerplatte (bardziej w sferze mentalnej niż historycznej, ale tak mi się to kojarzy)  powstaje państwo Kosowo, będące ewidentnym zarzewiem kolejnego konfliktu na Bałkanach.
Warto ją jednak przeczytać, nawet jak się ma odmienne poglądy-  pokazuje historię niesamowitej masakry w samym sercu Europy na skalę przemysłową i to całkiem niedawno.
Może być ostrzeżeniem, że konflikt bałkański wcale nie wygasł - tli się i czeka na sprzyjający moment.



2 komentarze:

  1. Nie potrafiłabym czytać zbyt dużo o wojnie. ;/
    Więc raczej na tą pozycję raczej się nie skuszę, ale myślę, że Tacie mogłoby się spodobać. ;)


    Pozdrawiam serdecznie,
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magia- fakt, to nie jest tematyka, która interesuje wszystkich. Natomiast dla tych, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzą o konflikcie bałkańskim - na pewno warta polecenia, mimo, że sam z tezami Autora się całkowicie nie zgadzam :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...