środa, 21 września 2016

Al Capone. Gangster wszech czasów - Jonathan Eig

Alphonse Capone zwany Alem - największy gangster wśród celebrytów i największy celebryta wśród gangsterów. Cała jego przestępcza kariera jak w soczewce skupia czasy prohibicji w USA oraz pokazuje, jak działały wtedy amerykańskie służby do zwalczania przestępczości zorganizowanej, sądy, politycy oraz nowoczesny świat przestępczy, którego Capone był jednym z prominentnych współtwórców.
Początki działalności Ala Capone były bardzo skromne, ale i tak dzięki niemu jego liczna rodzina (miał ośmioro rodzeństwa) żyła o niebo lepiej, niż mnóstwo innych imigranckich familii z Włoch. Zaczął jako naganiacz oraz wykidajło w „Czterech Dwójkach” - lokalu o dość kiepskiej reputacji, oferującym damy do towarzystwa oraz inne, jakże pożądane, atrakcje takie jak hazard i alkohol.
Zawsze elegancki, uśmiechnięty i zadbany mimo tego, że wtedy jeszcze dochody miał marne.
Pod patronatem Johnnego Torrio uczył się nie tylko gangsterskiego fachu, ale także jak robić to w miarę bezpiecznie.
Na pierwszej jego wizytówce pojawiła się informacja:„Alphonse Capone – Handel Używanymi Meblami Aleja South Wabash 2220” gdzie posiadał faktycznie mały składzik używanych mebli oraz zepsute pianino. Gorąca krew Ala nieco utrudniała mu pozowanie na spokojnego i praworządnego obywatela, ale dzięki naukom swojego „patrone” rozwijał karierę przestępczą w sposób w miarę bezpieczny. Nie bez wpływu na spokój chicagowskich gangsterów było „sponsorowanie” wszelkich osób z instytucji, które takowy proceder mogłyby utrudnić, a nawet uniemożliwić.
Prohibicja była niezasłużonym prezentem dla wszelkiego gatunku i maści „biznesmenów
Jak doskonale wiecie, w przypadku większości fortun amerykańskich „korzenie jej tkwią w zbrodni”.
Nie musicie daleko szukać przykładu – sławetna familia Kennedych. Według opowieści Meyera Lansky'ego i Franka Costello, którzy robili w biznesie „wódczanym” na gigantyczną skalę, 
Joseph Patrick "Joe" Kennedy Sr.- ojciec prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy'ego, a także senatorów Roberta Francisa Kennedy'ego i Edwarda Kennedy'ego też trudnił się przemytem i nielegalnym handlem alkoholem w czasach prohibicji. Jednak w oficjalnej biografii Joseph Patrick "Joe" Kennedy Sr. zajmował się produkcją i dystrybucją alkoholu w czasach…  przed i po odwołaniu prohibicji. Ani chybi - w okresie obowiązywania tego kretyńskiego prawa zajmował się hodowlą jedwabników i nabożnymi rozmyślaniami :-D
Prohibicja mogła zaistnieć dzięki nawiedzonym kaznodziejom i domorosłym prorokom, jak np. ewangelista Billy Sunday.
Oto próbka jego radosnej, antyalkoholowej krucjaty:
„…Byłeś najgorszym wrogiem Boga. Stałeś się najlepszym przyjacielem piekła. Nienawidzę cię nienawiścią idealną[…] Slumsy wkrótce odejdą w zapomnienie. Więzienia zamienimy w fabryki, a w aresztach urządzimy magazyny i spichlerze. Mężczyźni będą chodzić z podniesionymi czołami , a kobiety i dzieci zaczną się uśmiechać. Piekło na zawsze opustoszeje…”
I jak zwykle taki nawiedzony bełkot znajduje chętnych słuchaczy (często wśród decydentów, co niestety funkcjonuje do dzisiaj) i jak zawsze skutki są odwrotne do prognozowanych :-D
Dla zwykłych Amerykanów, którzy odreagowywali traumę Wielkiej Wojny taki zakaz dodawał jedynie smaczku i dreszczyku emocji. Napić się lubił każdy – z policjantami i inspektorami prohibicyjnymi włącznie, więc biznes kręcił się należycie, a jego nielegalność tylko zwiększała zyski.
I w ten sposób z małego rzezimieszka Al Capone mógł stać się Wielkim Alem – królem chicagowskiego podziemia.
W książce znajdziecie dużo różnych informacji i zdjęć Ala Capone i jego rodziny, domów w których mieszkał. Dowiecie się jaka była jego matka i żona, przyjaciele oraz poznacie kulisy potęgi i upadku tego nietuzinkowego gangstera.
Poznacie też szczegóły działań Eliota Nessa, który stał się Nemezis Ala Capone.
O tym, jak na polecenie prezydenta Herberta Clarka Hoovera rozpoczął akcję walki z przestępczością zorganizowaną w jaki sposób powstał oddział ”Nietykalnych”, jakich środków technicznych i operacyjnych używał żeby dopaść swego wroga.
Owszem, Al Capone został skazany na 11 lat więzienia, głownie dzięki zaangażowaniu Nessa.
Jednak dowody przeciwko Alowi były marnej jakości i tylko dzięki politycznemu zapotrzebowaniu na skazanie wielkiego gangstera doszło do zakończenia błyskotliwej przestępczej kariery.
Słuszne były słowa obrońcy Capone wypowiedziane do ławy przysięgłych –
„ …Jesteście jedyną barierą między oskarżonym, a instytucją państwa, które szuka na nim zemsty. Władze domniemywają winy tego człowieka, ale zebrane przeciwko niemu dowody trudno nawet nazwać poszlakowymi. Dlaczego z taką zawziętością próbuje się go skazać na podstawie tak nikłych dowodów? Przecież to jest Alphonse Capone! Mityczny Robin Hood, o którym tyle czytaliście w gazetach. Prawda jest taka, że nie mają dowodów…”
Jednak ta płomienna przemowa nie przekonała ławy. Odrzuciła ona większość zarzutów, utrzymała w mocy pięć. Dowodem na mściwość nieudolnego państwa, nie potrafiącego znaleźć dowodów na dużo poważniejsze zbrodnie, niż unikanie płacenia podatków był właśnie wyrok.
Za tego typu przestępstwa sentencje dla innych oskarżonych oscylowały w okolicach… 5 lat pozbawienia wolności.
Sam Eliot Ness też nie skończył dobrze. Trzy małżeństwa, zdrady oraz pogłębiający się alkoholizm (dziwna doprawdy przypadłość dla pogromcy handlarzy nielegalną wódą) doprowadziła go do upadku. Skończył jako sprzedawca mrożonych kotletów do hamburgerów na potrzeby restauracji.
Dla miłośników tamtych czasów – lektura naprawdę interesująca.

Na koniec – coś osobistego :-)
Do ślubu szedłem w garniturze, butach i kapeluszu wzorowanym na tych noszonych przez Ala Capone. Na wejściu grali motyw z „Ojca chrzestnego” - to jak mogłem nie przeczytać tej książki? :-D

Tytuł: Al Capone. Gangster wszech czasów
Tytuł oryginału: Get Capone: The Secret Plot that Captured America's Most Wanted Gangster
Autor:
Tłumaczenie: Andrzej Wiśniewski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania polskiego: kwiecień 2014
Liczba stron: 424

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...