10/12/2016 06:10:00 PM

Cyrankiewicz. Wieczny premier - Piotr Lipiński

Autor stara się znaleźć odpowiedź na bardzo istotne pytanie "kim tak naprawdę był Józef Cyrankiewicz?"
Czy, jak chcą niektórzy – zdrajcą PPS, który sprzedał się Stalinowi i komunistom, obozowym kapusiem i agentem Gestapo, cynicznym karierowiczem?
A może jednak nie? Może był bohaterem czasów okupacji i, podobnie jak wszyscy żyjący w tamtych czasach w PRL,  nieszczęśliwą ofiarą  decyzji naszych „sojuszników”, którzy bez żenady sprzedali nas w Teheranie i Jałcie?
Z całą pewnością Józef Cyrankiewicz był postacią nietuzinkową. Przetrwał na najwyższych stanowiskach państwowych w PRL przez 23 lata, z czego 21 lat był premierem, a przez dwa lata – wicepremierem.
Postać niezmiernie barwna, mąż jednej z najpiękniejszych ówczesnych aktorek – Niny Andrycz. Kolekcjonował dowcipy o sobie, a podobno części z nich sam był autorem.
Miał chlubną kartę obozową, należał do podziemia w KL Auschwitz. Byli jednak i tacy, którzy „wiedzieli” o jego niecnych sprawkach i kontaktach z Gestapo. Jeden ze świadków Timofiej Jaruga opowiadał, że w obozie Cyrankiewicz był kapusiem (str. 50). Problem jest tylko taki, że Jaruga był osadzony w… innym obozie – Konzentrationslager Groß-Rosen, znajdującym się w Rogoźnicy. To jakieś 230 km od Oświęcimia. Skąd posiadł takie informacje? Nigdy tego nie wyjaśnił. Drugi ze świadków twierdził, że od Stanisława Dubois uzyskał w Oświęcimiu informację, że „Tor” (konspiracyjny pseudonim Cyrankiewicza w KL Auschwitz) rozmawiał z „szefem wydziału politycznego SS Graeubnerem”. Musiało to jednak mieć miejsce podczas seansu spirytystycznego, ponieważ Stanisław Dubois zmarł 21 sierpnia 1942, a Cyrankiewicz do Oświęcimia trafił 4 września tego samego roku. Takich „rewelacji” było więcej, ale jakoś żadna nie znalazła potwierdzenia.
Zarzucano Józefowi Cyrankiewiczowi, że nie pomógł sądzonemu za zdradę rtm. Pileckiemu mimo, że obaj byli więźniami tego samego „kacetu”. Wszystko jednak wskazuje na to, że się osobiście nie znali.
To, że nie pomógł również swojemu mentorowi - Kazimierzowi Pużakowi  jeszcze bardziej go obciążało  w oczach przyjaciół i znajomych z okresu wspólnej działalności w PPS. Są jednak dwa wyjaśnienia tego faktu. Cyrankiewicz był podczas wojny kandydatem na stanowisko zastępcy Delegata Rządu na Kraj z ramienia PPS. Jakiekolwiek działania na rzecz „zdrajców Polski Ludowej” jego samego również mogły zaprowadzić przed sąd i po „sprawiedliwym"  procesie mógł zostać powieszony. Po drugie - po tym, czego doświadczył w Oświęcimiu, po prostu chciał żyć. Jak najlepiej, jak najwygodniej i jak najdłużej. Jako osoba niezwykle inteligentna, szalenie różnił się od kacyków partyjnych wszystkich szczebli od Gomułki począwszy na Bermanie skończywszy. Miał świadomość, że twierdzenie „im słoneczko wyżej tym Sikorski bliżej” to bujda na resorach i nikt  nie ma zamiaru ginąć "za Gdańsk" walcząc z ZSRR
Oczywiście, mógł wyjechać na emigrację i tam być członkiem "kabaretowego" Rządu Polskiego na uchodźstwie. Dlaczego „kabaretowego” ?
Ponieważ 6 lipca 1945 „wielcy i wierni sojusznicy Rzeczypospolitej" czyli Wielka Brytania i Stany Zjednoczone wycofały uznanie dyplomatyczne Rządu RP na uchodźstwie, jednocześnie uznając za legalne polskie władze Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej, w którym był m.in. Stanisław Mikołajczyk. W ich opinii  stanowiło to dopełnienie postanowień konferencji jałtańskiej w kwestii powołania rządu polskiego uznawanego przez wszystkie państwa tzw. Wielkiej Trójki (Wielką Brytanię, USA i ZSRR).
Cyrankiewicz mógł również pozostać w PRL i tutaj starać się łagodzić skutki Teheranu i Jałty. Gdyby nie było Cyrankiewicza, to na pewno znaleźliby się polskojęzyczni towarzysze radzieccy, którzy w zdecydowanie bardziej spolegliwy sposób realizowaliby polecenia płynące od Wielkiego Stalina.
Czy mógł pomagać więcej ? -  przecież był premierem.  Odpowiedzią na to pytanie może być obecna sytuacja w Polsce. I teraz i wtedy oficjalnie głową Rządu był  premier. Tylko decyzje zapadały w innym miejscu – w czasach Cyrankiewicza  decyzję podejmował I sekretarz KC PZPR na ul. Chopina 1, teraz robi to…  Wy już wiecie kto....
I tyle samo może obecny premier, co mógł wtedy Cyrankiewicz. Jednak w tamtych czasach  samodzielne działanie mogło się skończyć nieco gorzej, niż tylko utratą stanowiska.
Znający kilka języków obcych "wieczny premier", mający sznyt i ogładę, sam prowadził samochód (często uciekając własnej ochronie zabierał autostopowiczów), zawsze otoczony był pięknymi kobietami. To mocno odróżniało go od ówczesnego establishmentu, a jakby się przyjrzeć bacznie to i od niektórych przedstawicieli obecnego.
Zapamiętany został jednak jako osoba, która wypowiedziała pamiętne słowa w Poznaniu w 1956 roku:
„…Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie, w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji, w interesie walki o podwyższenie stopy życiowej ludności, w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia, w interesie naszej Ojczyzny…”.
Miał jednak i inne oblicze:
Dziennikarz: dlaczego w Polsce nigdy nie zmienia się premier?
Józef Cyrankiewicz: Jak to?! Ja się nie zmieniam?”
Książka napisana niezmiernie rzetelnie, oparta na wiarygodnych dokumentach z epoki, wywiadach z ludźmi, którzy Cyrankiewicza lubili jak np. Mieczysław F. Rakowski, ale również z jego przeciwnikami i byłymi towarzyszami z PPS jak Lidia Ciołkoszowa czy legendarny „kurier z Warszawy” - Jan Karski, który zawdzięczał Cyrankiewiczowi życie.
Poparta również rozmowami z wybitnymi polskimi historykami -  prof. Andrzejem Friszke czy Adamem Cyra z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.
Jeżeli macie ochotę poznać tę jedną z najbardziej ciekawych postaci, jakie były u steru władzy w PRL „Cyrankiewicz. Wieczny premier” stanowi znakomitą sposobność ku temu.

Tytuł: Cyrankiewicz. Wieczny premier
Autor:
Wydawnictwo:  Czarne
Data wydania polskiego: wrzesień 2016
Liczba stron: 272
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 To czytają Saudyjskie Wielbłądy , Blogger