10/13/2016 07:38:00 PM

Wołyń '43 - Grzegorz Motyka

Ostatnimi czasy rzeź wołyńska lub zgodnie z oficjalnym, historycznym nazewnictwem - zbrodnia wołyńsko-galicyjska 1943-1945 jest tematem - jakby to brutalnie nie zabrzmiało - modnym.
Coraz więcej o wydarzeniach na Wołyniu się pisze i mówi, powstał znakomity w ocenie krytyków film Wojciecha Smarzowskiego.
Grzegorz Motyka stara się w sposób możliwie uczciwy i rzetelny przedstawić tło tamtych wydarzeń, przeszukując archiwa i odnosząc się do autentycznych dokumentów historycznych.
Ścierają się w Polsce i na Ukrainie oraz w Rosji różne, wykluczające się wzajemnie wytłumaczenia i koncepcje mające ambicje ustalenia „obiektywnej prawdy” dotyczącej wyjątkowo okrutnych mordów, jakich na ludności polskiej dopuścili się żołnierze (?) UPA i OUN –u.
Jedna z nich – forsowana przez Ukraińców reprezentowanych głównie przez Prawy Sektor głosi, że  Ukraińska Powstańcza Armia i Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów to bohaterowie walk o wolną Ukrainę. Wszyscy – od Stepana Bandery, Dmytro Klacziwskiego po Romana Szuchewycza to bohaterowie i kropka. Według tej koncepcji, Polska okupowała i uciskała Ukraińców przez stulecia, co jest kwestią niezmiernie ciekawą, bo Ukraina jako państwo powstała w listopadzie 1918 roku, a właściwie była to Zachodnioukraińska Republika Ludowa (ale niech będzie, że uciskaliśmy Rusinów) i był to uzasadniony opór wobec okupanta.
Rosjanie i duża, zwłaszcza zamieszkująca wschodnie rejony obecnej Ukrainy, część ludności (często uznawanej za homo sovieticus) nazywają UPA i OUN faszystami i banderowcami i wszelkie ich działania traktują jako działania zbrodnicze.
W Polsce mamy zwolenników obu powyższych koncepcji, a także trzeciej – że UPA walczyła o wolność Ukrainy i to było słuszne, ale dokonała zbrodni ludobójstwa, za co powinna przeprosić i zadośćuczynić w dowolny sposób potomkom ofiar.
Po lekturze książki  „Wołyń '43” uznałem, że mord wołyński nie był „wypadkiem przy pracy”, ale znacznie wcześniej przygotowaną strategią. Teksty, które pisał Mychajło Kołodzińskyj – będący wojskowym referentem Krajowej Egzekutywy OUN na ziemie zachodnioukraińskie wątpliwości żadnych co do tego nie pozostawiają. Terror miał być jak najbardziej brutalny i okrutny.
Trudno inaczej odczytać takowe stwierdzenia
„…Wobec wrogiego elementu należy wykazać się takim okrucieństwem w czasie powstania, aby jeszcze dziesiąte pokolenie bało się choćby popatrzeć w stronę Ukrainy…”.
Dlatego dziwią obecne zachowania polskich polityków, zwłaszcza mając na uwadze doświadczenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Prezydent Kaczyński próbował nawiązywać jak najlepsze stosunki z ukraińskim prezydentem Wiktorem Juszczenko, a ten w ramach „dobrosąsiedzkiej współpracy” zaraz po wyjeździe polskiego polityka ogłosił Banderę Bohaterem Narodowym Ukrainy. Analogicznie potraktowano prezydenta Bronisława Komorowskiego. Po wystąpieniu przed Radą Najwyższą Ukrainy, gdzie pięknie mówił o pojednaniu i trudnej, wspólnej historii, tego samego dnia ogłoszono prawo, które naraża na proces karny każdego krytyka UPA czy OUN.
Dlatego jestem mocno sceptyczny co do uczciwości ukraińskich polityków w kwestii UPA i OUN.
To, że UPA ma „piękną kartę” walk z Armią Czerwoną nie przesłania mi tego, że porównywanie jej z AK jest delikatnie mówiąc niestosowne.
Ani Armia Krajowa, ani bliższe ideowo UPA, Narodowe Siły Zbrojne nie mają na sumieniu masowych mordów na tle etnicznym.
W przeciwieństwie do ukraińskich „patriotów” nie było w Polsce formacji pokrewnej do 14 Dywizji Grenadierów SS znanej również jako 14 Dywizja SS-Galizien („Hałyczyna”).
Moim zdaniem brak ze strony ukraińskiej chęci rzetelnego rozwiązania tego bolesnego problemu.
Jasne oświadczenie:  „Tak, to była zbrodnia ludobójstwa, za którą ponosimy winę. Nabrzmiałe konflikty, wynikające z zachowania polskich kolonistów wojskowych, polskich urzędników oraz polskiego ziemiaństwa w okresie II Rzeczpospolitej oraz agitacja bolszewicka wśród ukraińskiego chłopstwa doprowadziły do takiej sytuacji. Pracujmy wspólnie, aby nasze stosunku już nigdy nie zostały splamione bratnią, słowiańską krwią
Koniec, kropka. Myślę, że takie postawienie sprawy zakończyłoby temat i nawet ks. Isakiewicz- Zalewski straciłby argumenty i zwolenników, jeśli takich przeprosin by nie uznał.
Potrafiliśmy się porozumieć z Niemcami, którzy dokonali zdecydowanie więcej zła to jest to możliwe i z Ukraińcami. Potrzebny jest tylko jeden warunek – chęć przeproszenia i pojednania musi być szczera z obydwu stron.

Tytuł: Wołyń '43
Autor:
Wydawnictwo:  Wydawnictwo Literackie
Data wydania polskiego: październik 2016
Liczba stron: 288

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 To czytają Saudyjskie Wielbłądy , Blogger