10/12/2016 11:15:00 AM

Mekka. Święte miasto - Ziauddin Sardar


Pielgrzymka do Mekki w towarzystwie.... osła - pederasty 

Ziauddin Sardar, dziewięciokrotny hadżi (czyli osoba, która odbyła podróż do Mekki, co jest jednym z pięciu obowiązków prawowiernego muzułmanina), członek zespołu Centrum Badań nad Hadżem na saudyjskim King Abdulaziz University w Jedah wydawać by się mógł na pierwszy rzut oka religijnym fanatykiem.
Z urodzenia Pakistańczyk, wychowany w obecnej stolicy Pakistańczyków czyli… Londynie. Dodatkowo - pracujący w tego typu instytucji w Arabii Saudyjskiej automatycznie w wyobraźni wielu czytelników musi mieć bujną brodę, przykrótkie spodnie (co jest zewnętrzną oznaką, co bardziej nawiedzonych muzułmanów) oraz błysk fanatyzmu w oku.
Prawda jest zgoła inna.
Będąc głęboko wierzącym muzułmaninem, jest zarazem jednym z najsurowszych wewnętrznych krytyków islamu. Uważa, że skłonność do bezrefleksyjnego opierania się na odwiecznych interpretacjach Koranu jest w obecnych czasach niebezpieczna  i szkodliwa. Stosunek do kobiet, mniejszości religijnych i seksualnych, doktrynerskie założenie o byciu dysponentem jedynej prawdy w jego pojęciu powinny ulec zmianie w łonie samych wyznawców islamu. W jednej ze swoich prac Sardar stwierdza, że: 
"Muzułmanie byli na skraju fizycznego, kulturowego i intelektualnego wyginięcia tylko dlatego, że przez swoją zaściankowość i tradycjonalizm utracili zdolność do samodzielnego, krytycznego myślenia. Musimy uwolnić się od mentalności getta"
Ta dość kontrowersyjna dla swoich współwyznawców postać zabierze nas w podróż przez wieki do miasta, do którego żaden niewierny nie ma wstępu.
Miasta, które od chwili narodzin islamu, było i jest miejscem wyidealizowanym. Miejscem, które wielu muzułmanów zna (przynajmniej z opowiadań, opisów i relacji) znacznie lepiej niż okolice, które zamieszkują. Trochę tak, jak dla Polaków w czasach PRL Nowy Jork czy Chicago :-D
Sam wielokrotnie zastanawiałem się jak wygląda Mekka i chętnie słuchałem relacji moich znajomych, którzy byli tam na pielgrzymkach umra lub  Hadż.
Hadż należy odbyć w ściśle określonym czasie - od ósmego do dwunastego dnia ostatniego miesiąca kalendarza islamskiego - zu al-hidżdża.
Umra to tzw. zwana pielgrzymka mniejsza, którą można odbywać corocznie w dowolnie wybranym terminie. Z tego co zrozumiałem z opowiadań, jest to skrócona wersja hadżu i nie wymaga spełnienia wszystkich obrzędów.
Ziauddin Sardar opisuje swoją pielgrzymkę do Mekki w sposób całkowicie niesamowity i przezabawny.
Twierdzi, że „drzemiący w nim hippis w kwestii ochrony środowiska” oraz przykład XIV – wiecznego podróżnika Ibn Battuty (który odbył pielgrzymkę do Mekki z Tangeru) zmusiły go do podjęcia próby choćby częściowego odbycia pielgrzymki pieszo. Postanowił, że w towarzystwie swojego przyjaciela z czasów młodości – Zafara oraz przewodnika Alego przebędzie w sposób tradycyjny drogę z Jeddah do Mekki. Zakładał, że pokonanie tego odcinka zajmie im trzy dni, bo trasa choć niedługa (raptem 80  kilometrów), ale wiedzie przez pustynię.
Do takiej wędrówki niezbędny był również tradycyjny środek transportu – wielbłąd albo osioł. Wielbłądy jednak we współczesnych czasach  w Arabii Saudyjskiej nie są już zwykłymi środkami transportu (jako takie zostały zastąpione przez pick-upy) ale wyznacznikami prestiżu i luksusu. W związku z tym niezbyt zamożnego Pakistańczyka nie stać było na taki zakup. Z nabyciem osła też był problem, ponieważ populacja tych sympatycznych stworów znacznie zmalała. Po długotrwałych poszukiwaniach znalazł się Beduin, który osła miał i z jakiegoś powodu był skłonny się go pozbyć.
Przy zakupie ostrzegł Ziauddina, że osioł nie spotkał od dłuższego czasu żadnego innego przedstawiciela swojego gatunku i związku z tym jest nieco… sfrustrowany seksualnie, co może mieć negatywny wpływ na jego posłuszeństwo i przewidywalność. Jednak stojąc w obliczu dylematu – wyposzczony osioł lub brak jakiegokolwiek osła Ziauddin Sardar zdecydował się na zakup kłapoucha, któremu dal na imię Czyngis.
To na cześć Czyngis- chana, który ludzi traktował z góry. a często i z buta :-D
Imię było prorocze – Czyngis nawet wśród słynących z „mocnego charakteru” pobratymców był ewenementem. Wielkim ewenementem, co udowodnił podczas podróży:-)
Pobożna pielgrzymka w klasycznym stylu stała się istną Golgotą właśnie z powodu humorów osiołka.
Krnąbrny i uparty sprawiał wiele kłopotów. Jednak jeden z jego wyskoków był klasą samą w sobie.
Po drodze spotkali innego osła. Przewodnik Ali wiedząc o dręczącej Czyngisa chuci chciał tego napotykanego zwierza odpędzić. Nie szło mu to zbyt dobrze, ale w pewnym momencie zaprzestał prób,  bo ten drugi osioł też był samcem, co w jego pojęciu załatwiało sprawę.
I tu się bardzo pomylił :-D Okazało się, że Czyngis - używając określenia poprawnego politycznie był „nieheteronormatywny”  :-D
Wyobraźcie sobie konsternację – pobożna pielgrzymka, ściśle zgodnie z regułami hadżu, pielgrzymi ubrani w ihram (strój złożony z dwóch białych płacht tkaniny bez szwów) i… homo-osioł :-D.
Tak właśnie wygląda opowieść o tym mieście - bez zadęcia, ale z dużą ilości informacji jak np. to że podczas hadżu dzienna emisja spalin to 50 ton. O tym, jak Mekka się rozwijała poprzez wieki, o ludziach którzy mieszkają tam na co dzień.
Obraz szczery, niepolukrowany  z dużym dystansem do oficjalnej wersji, jaką karmią się sami muzułmanie.
Świetna lektura o historii miasta, którego sami nigdy nie zobaczycie. No chyba, że dokonacie konwersji na islam.

Szczególne podziękowania należą się także p. Damianowi Jasińskiemu, za doskonałe tłumaczenie oraz wspomagającym go: Annie Brynkus - Weber (redaktor) i korektorkom - Magdalenie Kędzierskiej - Zaporowskiej i Annie Strożek .

Tytuł: Mekka. Święte miasto
Tytuł oryginału: Mecca: The Sacred City
Autor:
Damian Jasiński
Wydawnictwo:  Czarne
Data wydania polskiego: wrzesień 2016
Liczba stron: 440
 

1 komentarz:

  1. No proszę nie tylko bardzo merytoryczna treść, ale do tego zabawna :)
    Muszę koniecznie przeczytać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 To czytają Saudyjskie Wielbłądy , Blogger