10/21/2016 08:48:00 AM

Krew i burza. Historia z Dzikiego Zachodu - Hampton Sides

Stany Zjednoczone nie od samego początku swojego istnienia zajmowały obszar, na którym znajdują się teraz. Luizjanę na przykład Amerykanie odkupili od Francuzów w 1803 roku za 15 mln. ówczesnych dolarów.
Jednak cześć ziem -  Nowy Meksyk czy Kalifornię zdobyły w wyniku wojny z Meksykiem.
Toczyła się ona, jak to zwykle u Amerykanów bywa, pod górnolotnymi hasłami.
Tym razem nie była to walka o demokrację, choć później i to ulubione w USA sformułowanie się pojawiło.
Tutaj dziennikarz John Louis O’Sullivan błysnął drugą, poza krzewieniem demokracji, misją Stanów Zjednoczonych, objawioną według pana O’Sullivana - z samej góry.
„Boskie Przeznaczenie" bo tak skromnie, po amerykańsku, to ujął - oznaczało ni mniej ni więcej prawo Amerykanów do przejęcia obszarów pomiędzy Atlantykiem a Pacyfikiem. W koncepcji rozszerzonej - prawo do kontroli nad całą półkulą zachodnią. Na początku ruch „Boskiego Przeznaczenia” dotyczył zajęcia terytorium Oregonu.
Przy tej okazji nie można zapomnieć o roli jaką odegrał James Knox Polk – 11 prezydent USA (pełnił urząd w latach 1845-1849).  Postać, którą historia potraktowała nieco po macoszemu - bo któż poza USA i amerykanistami o nim słyszał?. Ja także o prezydencie Polku dowiedziałem się właśnie z tej lektury.
Nie występuje na żadnym banknocie dolarowym, co dobitnie świadczy o ty, że nie został potraktowany przez rodaków z należnym mu, moim zdaniem, szacunkiem.
A jest to bardzo ciekawy polityk, przynajmniej w opinii Hamptona Sidesa.
Po pierwsze, nie był nadmiernie skorumpowany, co podobno specjalnie popularne na tym stanowisku nie było.
Po drugie – zrealizował prawie wszystkie obietnice przedwyborcze, łącznie z tą, że nie będzie kandydował na drugą kadencję.
Po trzecie – i najważniejsze - to za jego sprawą USA powiększyły swoje terytorium o ponad 30%. Wygrał wybory pod hasłem przyłączenia Teksasu do Unii – dotrzymał danego słowa już w pierwszym roku urzędowania. Po trwającej dwa lata wojnie z Meksykiem, dołożył do swoich osiągnięć przyłączenie Kalifornii, stanu Utah, Nowego Meksyku, większości terenów obecnych stanów Arizona, Kolorado, a także fragmentu stanu Wayoming.
Nie był zadowolony z nikogo i niczego, twierdził, że wszystko można zrobić lepiej, a jego podwładni, którzy zrealizowali prezydenckie wizje zrobili to albo źle, albo zbyt mało finezyjnie. Na usprawiedliwienie takiego podejścia prezydenta Polka można użyć tylko jednego argumentu – sam się nie oszczędzał, pracował po kilkanaście godzin dziennie. Zmarł – prawdopodobnie z przepracowania, 3 miesiące po zakończeniu kadencji.
Szkoda, że dziś takich polityków jak na lekarstwo i bynajmniej nie chodzi mi o zakończenie kariery politycznej Jamesa Knoxa Polka.
Zorganizowane, w ramach niemalże krucjaty, jednostki ochotników przez dwa lata „niosły światło wolności i demokracji” do Meksyku.
Odbyło się to zgodnie ze stosowaną do dziś praktyką przynoszenia swych „darów” na żołnierskich bagnetach.
Cała historia wojny z Meksykiem jest przedstawiona przez pryzmat działań jednego człowieka – legendy Dzikiego Zachodu – Kita Carsona.
Postać to arcyciekawa i nietuzinkowa. Znakomity traper, tropiciel, przewodnik wypraw geograficznych, podporucznik Armii USA, podróżnik, znający wiele języków oraz indiańskich narzeczy i… analfabeta. Niewysoki, ale bardzo silny, małomówny i skromny, co wśród ówczesnych sław Dzikiego Zachodu było ewenementem. Człowiek prawy, lojalny, rozumiejący Indian jak mało kto. Kilkukrotnie żonaty z Indiankami z różnych plemion. Co absolutnie nie przeszkadzało mu przeprowadzać, jak to określał - ”perfekcyjnych rzezi"  na Indianach.
Poznajcie historię USA udając się w podróże z Kitem Carsonem.
Uważam, że tak przedstawione dzieje „Wielkiego Brata” mają ogromny walor poznawczy, pomagający zrozumieć Amerykanów, bo z lektury wynika, że ich mentalność i podejście do świata zmieniło się niewiele lub prawie wcale.

 Tytuł: Krew i burza. Historia z Dzikiego Zachodu
Tytuł oryginału: Blood and Thunder: An Epic of the American West
Autor:
Tomasz Ulanowski
Wydawnictwo:  Czarne
Data wydania polskiego: sierpień 2016
Liczba stron: 608
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 To czytają Saudyjskie Wielbłądy , Blogger