wtorek, 4 października 2016

Pieszo do irańskich nomadów - Łukasz Supergan

Odkrywanie nieodkrytych, trudno dostępnych lub po prostu mało modnych rejonów (to akurat dotyczy współczesnych podróżników z krwi i kości) było motorem napędowym niespokojnych duchów od tysiącleci. Większość takich wypraw odbywa się jednak zespołowo. Wielcy odkrywcy, geografowie czy wysłannicy władców krain przeróżnych posiadali zaplecze w postaci niemałych majątków własnych lub hojnych sponsorów . Dlatego wędrowali w pewnym komforcie (który oczywiście jest pojęciem względnym w zależności od czasów), posiadając wsparcie wiernych towarzyszy, tragarzy oraz wszelkiego gatunku i maści lokalnych przewodników.
Łukasz Supergan postawił sobie poprzeczkę znacznie wyżej. Mimo, że eksplorował tereny starożytnej Persji, na których istniała rozwinięta cywilizacja w czasach, kiedy nasi przodkowie jeszcze dobrze nie opuścili jaskiń i używali kamiennych narzędzi, to za cel wybrał miejsca, które do tej pory (z racji uwarunkowań geograficznych) do cywilizowanych w obecnym znaczeniu tego słowa na pewno nie należą.
Dodatkowo, współczesny Iran pod rządami ajatollahów do krajów otwartych i przyjaznych turystom też się nie zalicza.. Wieloletnie międzynarodowe embargo na przepływ technologii doprowadziło również do znacznego opóźnienia rozwoju technologicznego tego przepięknego kraju.
Co najważniejsze, Łukasz podjął się realizacji tego wyzwania sam, korzystając tylko ze skromnych środków jakie udało mu się uzyskać od entuzjastów pomysłu pieszego, samodzielnego przebycia gór Zagros.
Decyzja o takim sposobie podróżowania wprowadza mnóstwo ograniczeń. Cały niezbędny ekwipunek, dzięki któremu wyprawa trwająca kilka miesięcy ma się powieść, trzeba nieść na własnym grzbiecie.
Autor nie jest zbudowany i wyszkolony jak komandosi jednostek specjalnych, co również ma niebagatelny wpływ na ilość kilogramów wyposażenia potrzebnego do przeżycia na pustkowiu przez dwa i pół miesiąca.
Dostępność aktualnych map interesującego terenu – żadna. Najdokładniejsze mapy to radzieckie odwzorowania wykonane dla Armii Czerwonej w… 1971 roku.
Nadzieję na sukces dawały dwa elementy: doświadczenie z wcześniejszych podróży takich jak liczący drobne…  4000 km. „spacerek” z Warszawy do Santiago de Compostella, wyprawa przez łuk Karpat, grań Pirenejów czy pierwsze samotne przejście Karpat słowackich zimą oraz życzliwość lokalnej ludności.
Drugi element był kluczowy, ale Łukasz już wcześniej spotykał ludzi zamieszkujących tamte obszary podczas innej podróży i zaufał swojemu wyczuciu w tej materii.
Nie jest to książka o herosie, jak zwykli sami siebie przedstawiać spisujący memuary angielscy gentlemani w XIX wieku.
Części z Was zabraknie mrożących krew w żyłach przygód, ataków wilków, lwów czy dzikich tubylców oraz tropikalnych chorób, na które zapada nasz bohater. Będą za to wredne psy pasterskie, irańskie „ORMO” i kontrwywiad, a zamiast malarii czy żółtej febry - zwyczajna grypa żołądkowa.
Jednak takie wydarzenia mogą być śmiertelnie niebezpieczne dla samotnego wędrowca.
Łukasz Supergan jest człowiekiem szalenie skromnym, dla którego takie wyprawy są kolejnymi szansami poznawania samego siebie. Tu nie chodzi o bicie jakiś rekordów i znalezienie się w „światłach reflektorów” .
To raczej poszukiwanie odpowiedzi na pytanie kim jestem i dlaczego taki jestem. Co sprawia, ze nie mogę żyć normalnie jak moi rówieśnicy, co pędzi mnie w świat.
Jeżeli zależy Wam na poznaniu człowieka, który odważył się na taką wyprawę, jeśli chcecie wiedzieć co ma Wam do powiedzenia na temat współczesnego Iranu widzianego przez pryzmat prowincji oraz rozmów z tamtejszymi mieszkańcami – warto sięgnąć po tę bardzo osobistą opowieść wielce nietuzinkowej postaci.

Tytuł: Pieszo do irańskich nomadów 
Autor:
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: maj 2016
Liczba stron: 464

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...