poniedziałek, 14 listopada 2016

PMO w biznesie - Mark Price Perry

Na początek kilka informacji czym jest owo PMO. To angielski akronim od słów Project Management Office czyli  Biuro Zarządzania Projektem (lub portfelem projektów).
Definicji PMO jest mniej więcej tyle, ilu topowych ekspertów w tej dziedzinie. Wynika to z faktu, że żaden szanujący się badacz nie może funkcjonować bez określenia i sformułowanie własnej, unikalnej teorii, nazewnictwa oraz wykładni tego czym się zajmuje jako branżowy autorytet :-D
Poniżej wybrane przez Ciotkę Wiki definicje biura projektów razem z nazwiskami twórców:
Biuro projektów oznacza często diametralnie różne rzeczy dla różnych ludzi w organizacji. Jednego wszyscy są pewni, że jest to coś, co ma poprawić ogólny bałagan związany z zarządzaniem projektami.” [W. Casey i W. Peck]
"Biuro projektów to „scentralizowana organizacja poświęcona doskonaleniu praktyk i rezultatów zarządzania projektami” [ G. Kendal i S. Rollins]
„Biuro projektów ma za zadanie utrzymanie całego kapitału intelektualnego związanego z zarządzaniem projektami oraz aktywnie wspierać planowanie strategiczne przedsiębiorstwa” [H. Kerzner]
"Biuro projektów jest stałą komórką w organizacji, której zadaniem jest zachowanie ciągłości w środowisku realizacji ograniczonych w czasie projektów oraz wsparcie zarządzania projektami z punktu widzenia organizacji jako całości poprzez m.in.: koordynację projektów w portfelu, zapewnienie sprawnego obiegu informacji, doskonalenie i rozwój pracowników i kierowników oraz zarządzanie wiedzą projektową" [P. Wyrozębski].
Jak widzicie,  już samego od początku łatwo nie jest :-)
Do tego dochodzą trzy standardy zarządzania projektami czyli PMBOK, IPMA i PRINCE2.
Wszystkie mają wiele poziomów wtajemniczenia oraz certyfikację potwierdzającą poziom wiedzy osobnika mającego pracować w PMO na stanowiskach od prostego wyrobnika do głównego kierownika.
Egzamin na stopień najwyższy w Project Management Institute czyli certyfikat PMP (Project Management Professional) trwa, bagatela, cztery godziny i składa się z 200 pytań.
Więc to nie przelewki, aby takowym specjalistą zostać.
Jest tylko jedno "ale" - Harvey A. Levine guru w tej branży, były prezes Project Management Institute.... wypisał się z tej organizacji.
Dlaczego?
Ano dlatego, że działalność Instytutu zaczęła się koncentrować na prowadzeniu szkoleń i certyfikacji (za baaardzo godne pieniądze) zapominając po co  to robi, oprócz zarabiania kasy na powyższej działalności, rzecz jasna, a nie taki cel przyświecał tej organizacji u jej zarania.
Project Management Institut miał wskazywać trendy, dobre praktyki służące działaniu biur projektowych w strukturach biznesowych, a nie być jedynie instytucją nastawioną na działalność czysto komercyjną.
I o tym jest pokrótce ta książka. Jak prowadzić w sposób nakierowany na potrzeby firmy macierzystej projekty. Jak nimi we właściwy sposób zarządzać, co zrobić, żeby PMO nie służyło jedynie samemu sobie, a przynosiło korzyści organizacji.
Żeby przekazać to co sam z książki zrozumiałem, podam Wam przykład, który nasunął mi się po lekturze tego interesującego podręcznika.
Zajmijmy się sztukami walki. Są różne szkoły, wywodzące się z różnych kręgów kulturowych i filozofii, posiadające zewnętrzne oznaki (stopnie)  zaawansowania poszczególnych zawodników.
Część z nich to szkoły zajmujące się perfekcją ruchów, dokładnością wykonania technik i adepci ćwiczą tam z dużym zapałem np. kata w karate shotokan czy kyokushin (oczywiście jest również praktyczne, bojowe karate w obu tych szkołach, ale niech trenowanie tylko form posłuży jako przykład)
Inne, takie jak na przykład sambo, Sistiema czy krav maga nie specjalnie przejmują się pięknem wykonania, tylko skutecznością działania. To nie jest mongolski balet, tylko sposób efektywnego potraktowania odmownie atakującego nas przeciwnika.
W odniesieniu do PMO – są różne standardy kształcenia i certyfikacji oraz różny poziom ich zaawansowania. Jednak część stała się takim pokazem kata,  które w zetknięciu z realnym światem biznesu ginie jak przysłowiowa Andzia w pokrzywach. Druga – to twardzi uliczni wojownicy, którzy ćwiczą w konkretnym celu – zrealizować postawione przed biurem zadania projektowe. Nie zajmują się autopromocją tylko osiąganiem celów.
I o takich PMO jest w tej książce mowa. Dla każdego, kto już się tą problematyką para lub dopiero ma zamiar zajmować się projektami – lektura obowiązkowa i trudna do przecenienia.

Tytuł: PMO w biznesie
Tytuł oryginału: Business Driven PMO Success Stories: Across Industries and Around the World
Autor: Mark Price Perry
Tłumaczenie:
Michał Rusiński, Katarzyna Dobrucka, Agnieszka Kiersztejn
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
Data wydania polskiego: październik 2016
Liczba stron: 368

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...