2/17/2017 11:32:00 AM

Pęknięte miasto. Biesłan - Jerzy A. Wlazło, Zbigniew Pawlak

Biesłan. Jak napisali Autorzy – pewnie niewiele osób na świecie usłyszałoby o tym niewielkim, kaukaskim miasteczku, gdyby nie ogromna tragedia, jaką był atak terrorystów na szkołę podstawową numer jeden w 2004 roku.
Dla Zbigniewa Pawlaka to było jedno z wielu miejsc, które odwiedził podczas swojej wędrówki po Jedwabnym Szlaku. Podróży, którą rozpoczął jako 22- latek, a zakończył jako 32- letni mężczyzna, nie porzucając jednak pracy w organizacjach charytatywnych działających na rzecz mieszkańców tego regionu.
Jednak to, co wydarzyło się w Biesłanie zmusiło go do powrotu, chciał zrozumieć, dlaczego naruszono jedno z niewielu tabu Kaukazu – nietykalność dzieci.
Wiemy, kto dokonał tego haniebnego czynu, wiemy kto zginął, ale do tej pory nie ma prostej odpowiedzi na pytania zaczynające się słowem „dlaczego ?
Bo jak inaczej rozpocząć rozważania niż od zadania owych pytań ? Jak zrozumieć kto i dlaczego wydał taki rozkaz?
Niby proste - islamscy fanatycy, ale w takim razie dlaczego ktoś próbował powstrzymać Annę Politkowską, posuwając się do próby (nieskutecznej) jej otrucia?
I zrobił to w samolocie Aerofłotu za pomocą trucizny podanej przez stewardesę w szklance herbaty ?
Raczej nie była to samodzielna inicjatywa owej stewardesy.
Jak to się stało, że negocjacje nie potrwały wystarczająco długo, aby komandosi z oddziałów „Alfa” i „Wympieł” mogli wejść do akcji przygotowani?
Jak udało się powstrzymać zemstę za wymordowane rodziny, jeśli na Kaukazie mści się krzywdy prawdziwe lub urojone przez pokolenia, gdzie „wnuki mszczą krzywdy wyrządzone dziadkom ich pradziadków” ?
I czy ktokolwiek ze strony terrorystów zamierzał podejmować jakiekolwiek negocjacje, jeżeli pierwszą osobę zamordowali już po kilku minutach a po kolejnych kilku godzinach – wymordowali  mężczyzn, którzy mogli stać się dla nich zagrożeniem?
Przecież nie ma na świecie kraju, w którym po tym, jak zostaje zabity pierwszy zakładnik ktokolwiek jeszcze negocjuje.

To opowieść o bólu po utracie dzieci, poczuciu winy za to, że inni zginęli, a ja przeżyłem.
Ale również o życiu na Kaukazie, takim codziennym, które musi płynąć niezależnie od przeżytej traumy.
Dlatego opowieść ma dwie części – pierwszą, która rozpoczyna się po 40 dniach żałoby i drugą – już po 10 latach od tych wydarzeń.
To historia ludzi i o ludziach. O tych, którzy chcieli przeżyć, a im się nie udało. I tych, którzy już po tym fakcie sensu dalszej egzystencji nie widzieli, ale musieli, bo mieli jeszcze inne dzieci, dla których byli jedynym oparciem.
A także o bohaterach, którzy dzięki swojemu osobistemu poświęceniu ocalili niejedno dziecięce istnienie. To żołnierze i oficerowie sił specjalnych, którzy własną piersią zasłaniali dzieci przed kulami terrorystów.
I to nie jest przenośnia lub kadr z radzieckiego filmu o bohaterach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.
Nie miało dla nich znaczenia, że nie mają kamizelek kuloodpornych, bo nie zdążyli ich założyć przed wejściem do akcji.
Pośród 334 ofiar 186 to dzieci. Ktoś powie, że dużo, bo akcje spieprzyli antyterroryści.
Tak, tylko samych antyterrorystów zginęło 11.
I nie dlatego, że zawalili akcje.
Zawinił ktoś wyżej, ale kto i dlaczego – tego nigdy się pewnie nie dowiemy.


Tytuł: Pęknięte miasto. Biesłan
Autor: Jerzy A. Wlazło, Zbigniew Pawlak
Wydawnictwo: Znak 
 Data wydania: sierpień 2014
Liczba stron: 320

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 To czytają Saudyjskie Wielbłądy , Blogger