wtorek, 21 lutego 2017

Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo - Marek Rabij

Po zawaleniu się budynku Rana Plaza w stolicy Bangladeszu –Dhace w 2013 roku cały świat zainteresował się warunkami pracy szwaczek w tym kraju.
Według różnych szacunków zginęło wówczas od 1134 do ponad 6200 osób.
Marek Rabij, jako dziennikarz „Newsweek Polska” udał się tam zaraz po tragedii.
I zrobił materiał jakiego po nim oczekiwano. Ale zdecydował się na kontynuację tematu, kiedy świat miał już inne, krwawe, interesujące i co najważniejsze – świeże tematy na pierwsze strony gazet.
To bardzo ciekawa opowieść o globalizmie zderzonym ze średniowieczną mentalnością.
Próba zrozumienia tych ludzi przekracza możliwości pojmowania przeciętnego Europejczyka, a przynajmniej sporej ich części. Trudno jest pojąć, że przy tak ogromnej biedzie, jaką pokazuje na zdjęciach w swej książce Marek Rabij największym szczęściem jest posiadania potomstwa. Najlepiej – licznego.
Według danych ONZ, na które powołuje się Autor, obecnie miasto wielkości Krakowa, zamieszkuje 14,9 mln. ludzi. Według prognoz - w 2040 będzie ich tam już... 45 mln. Edukacja, która wbrew pozorom jest dla tamtejszych mieszkańców istotnym elementem, mającym wpływ na poprawę standardu życia jest teoretycznie darmowa, ale w praktyce w każdej szkole pojawiają się przeróżne miesięczne opłaty, co faktycznie stanowi czesne.
Przy zarobkach szwaczek są to pieniądze nieosiągalne, bo trzeba wyżywić rodzinę.
Ale jakoś nikt nie myśli w sposób zrozumiały dla nas - mam mniej dzieci, to stać mnie na ich edukację.
Nie, bo przecież wymogi religii (dość jednak luźno stosowane, jeżeli chodzi np. o picie alkoholu) oraz tradycja skłania do posiadania licznego potomstwa i nie mówię tu o tym, co my uznajemy za rodzinę wielodzietną.
Inną kwestią są wymogi bezpieczeństwa pracy. Etyka biznesu, o której na konferencjach prasowych szeroko rozwodzili się prezesi firm odzieżowych na potrzeby których pracują szwalnie w Bangladeszu nigdy nie były tematem rozmów podczas negocjacji biznesowych, w których jako tłumacz uczestniczył jeden z rozmówców Autora. I wcale mnie to nie dziwi,  przecież nie po to przenieśli produkcję do tego kraju, żeby prowadzić działalność charytatywną, ale dlatego aby osiągać jak najwyższe zyski dla swoich udziałowców.
Podniesienie płac i standardów pracy np. w Chinach spowodowało przeprowadzkę firm tego typu do Bangladeszu. A konkurencją dla tego państwa powoli staje się jeszcze tańsza Mjanma (dla tych, którzy nie są na bieżąco z nazewnictwem państw w tym regionie  tak jak np. mój Word, który wyrzuca mi błąd, po staremu Birma).
Tam siła robocza jest jeszcze tańsza, a o bezpieczeństwie pracowników nie myśli się wcale.
Niektóre pomysły wszelkiego typu „naprawiaczy świata” z krajów Zachodu przynoszą skutki odwrotne do zamierzonych.
Walka z zatrudnianiem nieletnich zamiast poprawić ich los, zdecydowanie go pogarsza. Dzięki pracy w fabrykach mieli co jeść i część pracodawców zapewniała im minimum opieki, w tym medycznej, a wydajność młodocianego w wieku lat kilku lub kilkunastu, ale z tej dolnej połowy jest nieznaczna.
Jeżeli jednak właściciel miałby mieć z tego tytułu jakiekolwiek problemy to po prostu wyrzuci ich na ulicę.  Na to, że rząd w Dhace podejmie jakieś kroki, mające poprawić sytuację systemowo też trudno liczyć.

Trochę z innej beczki, ale na temat. Przeczytałem ostatnio dwa artykuły prasowe, które dają do myślenia na temat przyszłości nie tylko takich krajów ja Bangladesz.
Pierwszy dotyczył zasobów niezbędnych do tego, aby cała populacja obecnie zamieszkująca Ziemię mogła osiągnąć standard życia porównywalny ze średnim standardem europejskim. I okazało się, że aby to osiągnąć byłyby potrzebne jeszcze.... cztery takie planety. Czyli – populacja ludzka jest o 80% zbyt liczna, aby zapewnić wszystkim takie warunki życia.
Rozwiązań jest w tej sytuacji kilka:
Po pierwsze – skolonizować i zasiedlić kolejne 4 planety. Ale przy tak wysokim przyroście naturalnym jaki ma miejsce w krajach Dekanu, Afryce czy Bliskim Wschodzie warto mieć jeszcze ze dwie w zapasie.
Po drugie – zmniejszyć populację, co jak wiecie z historii miało już kilkakrotnie miejsce bądź w wyniku epidemii lub wojen światowych.
Po trzecie – wprowadzić regulację populacji w najbardziej przeludnionych krajach metodą Chińskiej Republiki Ludowej czyli polityki jednego dziecka.
Zgadnijcie – co będzie najłatwiejsze do przeprowadzenia, jeżeli w wielu krajach na tego typu decyzje wpływ mają szamani z wielkim zapałem popierający wielodzietność.

Kolejnym artykułem była robotyzacja zakładu w Chinach.
Z 2500 zatrudnionych osób po jego pełnej automatyzacji pozostało ich 60. Po wdrożeniu wszelkich usprawnień  oraz udoskonaleniu oprogramowania ma tam pracować 20 osób.
Wnioski wyciągnijcie sami.

Tytuł: Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo 
Autor: Marek Rabij
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: styczeń 2016
Liczba stron: 224

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...