środa, 22 marca 2017

Księga morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku - Morten A. Strøksnes

Książka równie obszerna jak jej tytuł :-)
Niezwykle ciekawa, napisana barwnym językiem relacja z wypraw na połów niemalże legendarnego rekina polarnego.
Gigantyczne to bydlę (według Ciotki Wiki - największy osobnik, jaki został złapany, mierzył 6,4 m długości,  ale rekiny polarne prawdopodobnie mogą dorastać do 7,3 m i osiągać wagę do 2,5 tony) zamieszkujące lodowate wody  Grenlandii, Morza Północnego, północnego Atlantyku, Oceanu Arktycznego i Morza Białego jest celem połowu „dwóch panów w RIB-ie” co mi się osobiście kojarzy się z tytułem znakomitej powieści „Trzech panów w łódce (nie licząc psa)” Jerome'a K. Jerome'a.
RIB to skrót od  rigid-inflatable boat czyli hybryda  łącząca zalety pontonu i łodzi. I na takiej łupince, dwóch Norwegów – pisarz, dziennikarz i fotograf w jednym czyli Autor owej książki wraz ze swoim przyjacielem – ekscentrycznym artystą oraz potomkiem szacownej rodziny rybaków (również w jednym) chcą złowić rekina, przy którym, jak już napisałem wyżej, żarłacz biały (zwany rekinem ludojadem) to stworzenie niezmiernie towarzyskie i całkiem nieźle (jak na mieszkańca oceanów) zbadane.
Opisów przyrody znajdziecie tutaj mniej więcej tyle co w „Nad Niemnem” ale są one zdecydowanie lepszej jakości, a informacji o Lofotach i połowach ryb różnych gatunków, w tym rekinów oraz wielorybów nie mniej niż w „Moby Dicku” Hermana Melville'a.
Książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem, można się również całkiem sporo dowiedzieć nie tylko o samej operacji „rekin polarny”, ale także o obyczajach, kulturze czy poczuciu humoru mieszkańców Norwegii.
To niezwykle wartościowa pozycja nie tylko dla tych, którzy lubią „morskie opowieści” i  fascynują się łowami na „grubego zwierza” (gdzie dodatkowym utrudnieniem jest środowisko w którym ów zwierz bytuje).  To także ciekawa propozycja dla osób rozważających wakacyjny wyjazd lub przeprowadzkę do Norwegii.  Dzięki tej lekturze będą mieli okazję zapoznać się z krajem, klimatem, przyrodą, a także niektórymi cechami przyszłych gospodarzy co z pewnością ułatwi ich zrozumienie.
Opis samych żmudnych przygotowań do wyprawy, prób wykorzystania „pamięci genetycznej” przez przedstawiciela ludu morza oraz samych prób wytropienia rekina polarnego daje dużo przyjemności. Pomimo nasycenia wiedzą, której albo nie posiadamy, ale posiadamy, ale w szczątkowej ilości książka w niczym nie przypomina  stylu podręcznika akademickiego. Raczej jako dość długa wersja poradnika „Jak upolować rekina polarnego w weekend".
Takie obcowanie z arktyczną przyrodą jest fajne, nawet dla osób tak ciepłolubnych jak ja.  Pomaga, dzięki plastycznym opisom Autora, czuć się jednym z łowców rekinów robiąc to w ciepłym, przytulnym domku, bez narażania się na przenikliwe zimno i wilgoć wywołującą u co bardziej wrażliwych galopujący reumatyzm.
Pozycja bardzo pogodna i pouczająca.

Tytuł: Księga morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku
Tytuł oryginału: Havboka – eller Kunsten å fange en kjempehai fra en gummibåt på et stort hav gjennom fire årstider

Autor: Morten A. Strøksnes
Tłumaczenie:  Maria Gołębiewska-Bijak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: marzec 2017

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...