piątek, 9 września 2016

Irak. Piekło w raju - Paweł Smoleński

Wszystkie dobre rzeczy mają swoją cenę. Ta książka też. Aby mogła powstać w takiej formie z jaką się zetknęliście i aby Autor mógł dotrzeć do swoich rozmówców niezbędny był lokalny tłumacz - przewodnik.  Za pomoc polskim dziennikarzom Dżamal Salman zapłacił najwyższą cenę. Został zamordowany pod koniec sierpnia 2004 roku  przez "bojowników" Ansar as-Sunna (przybudówka Al-Kaidy).

Ta książka nie jest nowością na rynku wydawniczym, napisana została na przełomie 2003-2004 roku.
Mimo upływu lat, opuszczenia (przynajmniej oficjalnie) Iraku przez Amerykanów, pojawienia się Daesh oraz licznych zmian jakie zaszły w tym kraju, od czasu pobytu Autora,, wiele opowiedzianych w niej historii jest w sferze mentalnej nadal aktualna.
Spotkania, jakie odbył Paweł Smoleński z Irakijczykami w bardzo gorącym okresie, kiedy to miały miejsce m.in. zamachy na szyitów w Karbali i Bagdadzie czy ujawnienie skandalu związanego z postępowaniem amerykańskich żołnierzy w Abu Ghraib, przedstawiają iracki punkt widzenia na te zdarzenia.
Jako dziennikarz z kraju, który był okupantem Iraku miał dość trudne zadanie, jednak dla tak doświadczonego reportera i podróżnika nie istnieją przeszkody, których nie jest w stanie pokonać, nawet za cenę ryzyka utraty życia. Wspólnie z Krzysztofem Milerem docierają do miejsc i osób, z którymi z całą pewnością chciałby sobie uciąć pogawędkę wszystkie z tajnych służb Zachodu.
Paweł Smoleński dociera do praktycznie każdej z frakcji irackich i stara się zrozumieć ich punkt widzenia zarówno na czasy dyktatury Saddama Husajna, rządów jego klanu oraz partii Baas jak i czasy po „wyzwoleniu z tyranii”.
Nie ma znaczenia, czy rozmówcą jest szyicki ajatollah, wahabicki mułła, działacz kurdyjski czy… iracki komunista lub terrorysta.
Rozmówcy przedstawiają swoje wizje tego, jaki Irak powinien być. I wbrew temu, co można by sądzić, wg nich istaniała całkiem realna szansa na zbudowanie nowego Iraku w sposób, w którym wszystkie te całkowicie sprzeczne interesy dałyby się pogodzić. Warunkiem miało być odejście okupantów oraz uczciwe i sprawiedliwe rozliczenie się z przeszłością. Część z argumentów przedstawianych np. przez szajcha Hamida (przywódcę klanu Obejdi liczącego 3 mln. członków – czyli ok. 20% populacji Iraku) jest w moim pojęciu kluczowe.
Pojawia się oczywiście kwestia rozwiązania irackiej armii oraz debaasyfikacji administracji rządowej.
To pozbawiło możliwości robienia kariery 1,5 mln Irakijczyków, (a więc ponad 10 % obywateli) bo tyle właśnie procent Irakijczyków stanowili członkowie i aktywni sympatycy Baas.
Według szajcha Hamida Amerykanów przekonali do pewnych działań iraccy emigranci, którzy przez lata tam nie mieszkali.
„… Emigranci widzieli Irak tak ostro, jak wędrowiec widzi oazę, gdy nad pustynią szaleje burza piaskowa. Dostrzegali zarysy, lecz nie znali treści, kontury brali za całość, nieostre plamy za obraz pełen szczegółów i niuansów, O takim Iraku opowiadali Amerykanom. A ci wierzyli im, jakby zapłacone słowa czytano ze świętej księgi. Trzeba przyznać, że Amerykanie pilnie odrobili lekcje. Lecz był to czas zmarnowany, próżny wysiłek. No bo cóż im mogli powiedzieć ci emigranci, ci politycy od siedmiu boleści? Że trzeba rozwiązać iracką armię i policję, zgnieść partię Baas, a wtedy przepadnie siła Saddama. Nic głupszego nie można było wymyśleć. W armii byli ludzie Obejdi, opowiadali mi, co działo się w pułkach i dywizjach, w polu i w koszarach, jaki tam był rozgardiasz, brud i nędza. Obejdi byli w Baas, służyli w tajnej policji, lecz ich lojalność należała do mnie a nie do Saddama[ …] Ale widziałem też coś, czego nie wiedzieli Amerykanie, bo nie miał im kto tego powiedzieć. Jeśli żołnierzom, nawet najbardziej zdeprawowanym, zabierze się kilka dolarów żołdu, zbuntują się, zatęsknią na dawnymi czasami. Tak samo będzie z policją, tak samo z baasistami. A nawet jeśli nie zatęsknią, to będą musieli z czegoś żyć, więc zaczną kraść ,rabować, zabijać. I tak się stało. To Amerykanie są winni, że w Iraku nie jest dzisiaj bezpiecznie.Za swoją głupotę płacą krwią. I zapłacą jeszcze więcej… ”
Autor z szacunkiem odnosi się do ich poglądów, jednocześnie nie dając się zbyć okrągłymi zdaniami i cytatami z propagandowych broszur. Zadaje bardzo konkretne pytania, mimo ryzyka, jakie wiąże się z „niemiłą” reakcją danego rozmówcy na usługach którego z reguły znajdują się uzbrojeni w „kałasze"  młodzi ludzie, którzy na jedno skinienie swojego patrona wysłaliby pana Pawła do lepszego (podobno) świata.
Dlatego ta książka jest tak ważna – pokazuje z jakimi problemami borykał się Irak w czasach reżimu oraz dlaczego praktycznie większość z nich uważała, że amerykańska okupacja wcale się od tych czasów nie różni, a pod wieloma względami jest nawet gorzej niż było.
Wyszło na to, ze podobnie jak polskim chłopom po zniesieniu pańszczyzny Irakijczykom zdjęto kajdany razem z butami.
Jedyne, co udało się „wyzwolić” to....  ropa naftowa.
Przyglądając się sytuacji w obecnym Iraku, ale bez znajomości historii opowiedzianych przez Irakijczyków Pawłowi Smoleńskiemu, możemy ulec pokusie uproszczeń i szukania winnych niekoniecznie tam, gdzie się oni faktycznie znajdują.
Jeżeli chcecie cokolwiek zrozumieć z tego, co doprowadziło do obecnej sytuacji, a przed czym przestrzegali rozmówcy Pana Pawła Smoleńskiego już w 2003 roku - „Irak – piekło w raju" jest lekturą konieczną.


Tytuł: Irak. Piekło w raju
Autor: Paweł Smoleński
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania czwartego: lipiec 2012
Liczba stron: 296







  
Książka jest jeszcze dostępna w księgarni internetowej platon24.pl
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...