9/10/2016 09:54:00 AM

Oczy zasypane piaskiem - Paweł Smoleński

Kolejny, świetny reportaż Pawła Smoleńskiego
Tym razem Autor zabiera nas w podróż na terytoria palestyńskie.
Nigdy nie ukrywając swojej sympatii do Izraela, jak zwykle rzeczowo i bezstronnie opisuje sytuację Palestyńczyków w Strefie Gazy, Jerozolimie czy Dżeninie. Bezstronnie - na ile to możliwe, bo już kiedyś pisałem, że nie ma relacji całkowicie obiektywnych.
To zawsze twórca – obojętnie pisarz czy fotograf pokazuje fakty, które z jego punktu widzenia są istotne oraz nie posiadając zdolności bilokacji – opisuje to co widział i usłyszał w tym, a nie w innym miejscu w danym momencie.
Wędrówki po terenach okupowanych, spotkania z Palestyńczykami mają być drogą do poznania palestyńskiego punktu widzenia na wiele spraw. Od problemów z wodą, do której dostęp ograniczają żydowscy osadnicy, biurokratyczne przeszkody, jakie stwarzają żołnierze Izraelskich Sił Obronnych, naginanie i łamanie prawa przez Izraelczyków przy zakupie ziemi. O nienawiści do okupanta, o pragnieniu wolności i przyszłości, jakiej chcieliby dla siebie i swoich dzieci.
Jednak, przynajmniej we mnie, sympatia do sprawy palestyńskiej wcale nie wzrosła.
Bynajmniej nie dlatego, że odmawiam Palestyńczykom prawa do posiadania własnego państwa czy świetlanej przyszłości.
Fakty, przytoczone rozmowy i treść w nich zawarta ogranicza się do kilku kwestii.
Wszystko będzie wspaniale i bogato, jak tylko pozbędziemy się Izraela.
Tylko że jest to życzenie dość mało realne, bo jakoś nie widzę chęci wśród Izraelczyków do powiedzenia „OK, pomieszkaliśmy sobie przez chwilę na tych ziemiach po 2000 lat wygnania, a teraz sobie pójdziemy”.
Po pierwsze –  nie bardzo wiadomo dokąd Żydzi mieliby się wynieść,  po drugie wcale nie mają na to ochoty, czemu, chyba poza Palestyńczykami, mało kto się dziwi.
Dalej – odeszli Izraelczycy w 2005 roku ze Strefy Gazy. I okazuje się, że nie wszystko, jak chcą niektórzy komentatorzy, zrównali z ziemią. Oczywiście władze palestyńskie odtrąbiły spektakularne zwycięstwo nad Izraelem dyskretnie zapominając, że usunięcia osadników z tych terenów dokonała znienawidzona izraelska armia i policja na polecenie „wcielonego diabła” - premiera Ariela ”Arika” Szarona.
I co? Ano – świetnie funkcjonujące szklarnie (w których nawet za czasów osadników pracowali miejscowi),  które mogłyby przynosić dochód lub żywność na lokalny rynek po niedługim czasie zostały zdemolowane przez ”nieznanych sprawców”. Nie sądzę, aby to była tajna operacja przeprowadzona np. przez Sajaret Matkal.
Restrykcje, jakie dotykają Palestyńczyków, na przykład w postaci embarga na towary importowane z Izraela, są częściowo zaspokajane przez przemyt z Egiptu, który jest…  usankcjonowany przez władze Autonomii.
Ba, władze nawet wydają specjalne licencje na korzystanie z tuneli prowadzących z Egiptu, w których to określone są grupy towarów, jakie dane pozwolenie obejmuje.
Napisał Pan Paweł o problemach z wodą i kanalizacją. Zakaz importu np. rur stalowych, z których można by zbudować kanalizację czy wodociągi wynika z tego, że z owych rur produkowane są rakiety domowej produkcji znane jako „qassam rockets” po polsku nazywane „kassamami"
Są jednak pozwolenia na szmugiel tych rur z Egiptu. Kanalizacji i wodociągów jak nie było tak nie ma, a rakiety jak latały w kierunku Izraela, tak latają.
Generalnie – bród, smród i ubóstwo, ale są tacy, którym powodzi się nieźle.
Jak się pewnie domyślacie – to wysoko postawieni lub tylko dobrze „podwieszeni” ludzie nowej, w 100% palestyńskiej władzy z Hamasu.
Do tego gigantyczne braki w edukacji są wypełniane przez kształcenie religijne które, jak pewnie wiecie, jeszcze nigdzie we współczesnym świecie nie wykształciło lekarzy, inżynierów czy architektów.
Dlatego marnie widzę przyszłość Palestyńczyków, których (w dawnych czasach za różne „wybryki” ) wypędził z Jordanii Król Hussein. Tak dla porządku przypomnę, że od tej akcji wzięło swoją nazwę ugrupowanie terrorystyczne „Czarny Wrzesień”.
Dodatkowo, praktycznie każda próba zrobienia czegokolwiek pożytecznego przez kogokolwiek, łącznie z bardziej światłymi Palestyńczykami czy organizacjami charytatywnymi jest albo niszczone, albo bojkotowane, albo (co częste w przypadkach organizacji charytatywnych) wykonane w jakości FUBAR (Fucked Up Beyond All Recognition/Repair).
Dlatego uważam, że jeszcze dużo wody upłynie w Jordanie, zanim Palestyńczycy pogodzą się z otaczającą ich rzeczywistością i z tym, że nie da się zepchnąć Żydów do Morza Czerwonego. A nawet jeżeli się da, to na radioaktywnej ziemi za dużo nie wyrośnie i to przez dość długi czas.
Wiem, że na Bliskim Wschodzie czas ma inny wymiar.
Tylko Palestyńczycy chyba zapomnieli o jednym, dość istotnym fakcie - Żydzi też to wiedzą, i wbrew temu, co się im może wydawać, sabrowie są równie twardzi, jak oni sami.
Technika „…a na Tygrysy mają VIS-y…” (w tym przypadku „a na Merkawy mają kassamy”) jest mało skuteczna i raczej bolesna.
Szczególnie dla posiadaczy Vis-ów. A czekanie na reakcję świata arabskiego może przypominać czekanie na sojuszników w 1939 roku w jednym kraju nad Wisłą. 

Powiązane recenzje:
Izrael już nie frunie
Wieje szarkijja. Beduini z pustyni Negew - książka ukaże się w listopadzie 2016 roku

Tytuł: Oczy zasypane piaskiem
Autor: Paweł Smoleński
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: luty 2014
Liczba stron: 264








Książka jest jeszcze dostępna w księgarni internetowej



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 To czytają Saudyjskie Wielbłądy , Blogger