czwartek, 1 grudnia 2016

As. Wspomnienia legendarnego dowódcy Dywizjonu 303 - Witold Urbanowicz

To nie jest oryginalny tytuł tej książki, generał Urbanowicz był zbyt skromnym człowiekiem, aby samemu określić się mianem „asa”. Według przyjętego już podczas I Wojny Światowej nazewnictwa „asem lotniczym" był pilot, który zestrzelił 5 samolotów wroga.
„Urban” „Kobra” lub „Le Kuto”(czyli spolszczone francuskie "le couteau" –„Nóż” jak nazywali Go przyjaciele) był asem.... pięciokrotnym, miał na swoim koncie 25 zestrzeleń - 18 w powietrzu i 7 na ziemi.
Na książkę „As. Wspomnienia legendarnego dowódcy Dywizjonu 303” składają się trzy książki napisane przez generała Urbanowicza i wydane w Polsce również przez wydawnictwo „Znak”
To „Początek jutra”(1966), „Świt zwycięstwa”(1971) i „Ogień nad Chinami” (1963).
Taka kolejność, mimo pozornej niekonsekwencji dat wydania jest prawidłowa, jest bowiem zgodna z chronologią opisywanych zdarzeń. „Początek jutra” obejmuje czasy od ostatnich dni sierpnia 1939 do przybycia do Anglii w końcu stycznia 1940, „Świt zwycięstwa” to okres Bitwy o Anglię.
„Ogień nad Chinami” to mało znany etap życia ówczesnego podpułkownika RAF-u i.... porucznika Polskich Sił Zbrojnych, którego za twardy kark i całkowity brak talentów dyplomatycznych polegający na tym, że nie kłaniał się po chińsku żadnej władzy i śmiał mieć własne zdanie, polskie awanse omijały.
Choć i epizod dyplomatyczny pojawił się w karierze tego znakomitego pilota, dowódcy i wychowawcy wybitnych polskich myśliwców. Był między innymi powołany na stanowisko zastępcy attaché lotniczego przy polskiej ambasadzie w Waszyngtonie.

Poznał wielu wybitnych ludzi epoki, spotykał się osobiście z Winstonem Churchillem i królem Jerzym VI, dowódcami wojskowymi zarówno amerykańskimi, jak i brytyjskimi.
Był “najmniejszą armią świata, która rzuciła wyzwanie Japonii”. Tak nazwał go amerykański dowódca sił powietrznych legendarny generał armii Henry Harley "Hap" Arnold, kiedy Urbanowicz, znudzony już pełnieniem funkcji dyplomatycznych, ochotniczo zgłosił się do służby w „Latających Tygrysach” – nie do końca oficjalnej (do ataku na Pearl Harbour) amerykańskiej jednostce wojsk lotniczych walczącej z Japonią w składzie armii Czang Kaj-szeka.

To jednak nie walki powietrzne są w mojej opinii największą wartością tej książki. Ani też opisy życia w wojennym Londynie w 1940 roku czy informacje kogo Urbanowicz spotykał, z kim grał w tenisa, pił koniak.
Uważam, że przesłanie jakie niesie książka Urbanowicza jest aktualna do tej pory.
I tu trzeba powiedzieć – niestety.
To dość tragiczna, mimo lekkości stylu i wielu zabawnych dykteryjek książka.
Pomijając nie poruszone w tej pozycji tematy jak np. aresztowanie przez żołnierzy Armii Czerwonej (przypominam, że poszczególne tomy były wydawane w Polsce w latach 60 i 70) "As. Wspomnienia legendarnego dowódcy Dywizjonu 303" zawiera mnóstwo informacji na temat zachowania naszych ówczesnych, a i obecnych „sojuszników” .
Polscy żołnierze i piloci bojowi byli o niebo lepiej traktowani przez znajdujących się wśród państw „neutralnych” w tym czasie, ale będących pod dużym wpływem Niemiec, Rumunów niż Francuzów.
Polskich (a także czeskich) pilotów Brytyjczycy do momentu sytuacji kryzysowej związanej z brakiem własnych wyszkolonych kadr bojowych oraz personelu naziemnego, traktowali jako uciążliwych gości.
Nawet, kiedy już powstały polskie dywizjony angielscy oficerowie łącznikowi udawali ich dowódców. I miał rację major Eugeniusz Sylwester Wyrwicki, który już na początku 1940 roku twierdził, że „żołnierze wygrają wojnę, ale politycy przegrają pokój” oraz że Niemcy, mimo przegranej wyjdą na tym lepiej niż Polacy, „bo Anglosasi i Niemcy pochodzą z jednej kuchni”. Przewidział również powstanie organizmów ponadpaństwowych i ponadnarodowych.

O „polskim piekiełku” też jest parę słów – jeden z majorów (nie wymieniony z nazwiska, ale który po wojnie wrócił do Polski) po bohaterskiej śmierci w walce nad Francją majora Wyrwickiego napisał donos, w którym twierdził, że Wyrwicki był „… znanym germanofilem i uciekł do Luftwaffe…”. Syn majora Wyrwickiego ”germanofila i uciekiniera” – Bogumił walczył w Powstaniu Warszawskim, zginął w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu.

Warto się wnikliwie wczytać we wspomnienia człowieka, który nie słowami, a postępowaniem udowodnił swój patriotyzm i poświecenie dla Ojczyzny, ale za życia nie doświadczył zbyt wiele dobrego, ani od aliantów, ani od swoich.

A my Polacy – dalej wierzymy w traktaty, układy i lojalność tych samych nacji, które sprzedały nas w 1939, bo nie chciały "ginąć za Gdańsk”, gdzie samolot porucznika Zumbacha również z Dywizjonu 303 staje się symbolem.... walki Brytyjczyków z polską nawałą w ostatnich latach. Tych samych sojuszników, którzy sprzedali nas w Teheranie i Jałcie, a po wojnie wystawili rachunki za okręty, samoloty i zaopatrzenie do nich. Te same, które walczyły podczas Bitwy o Anglię i służyły jako eskorta przy konwojach do Murmańska jak np. sławetny PQ-17.
Powiecie: ”zmieniło się, to już inni ludzie, inna polityka”
Naprawdę ?
To przyjrzycie się Memorandum Budapeszteńskiemu o Gwarancjach Bezpieczeństwa dla Ukrainy z czasów zdecydowanie współczesnych, bo z 1994.
Na jego mocy Stany Zjednoczone, Rosja i Wielka Brytania zobowiązały się do respektowania suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy oraz powstrzymania się od wszelkich gróźb użycia siły przeciwko jej niepodległości i integralności terytorialnej. Ukraina natomiast zobowiązała się do przekazania strategicznej broni nuklearnej Rosji i przystąpienia do układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.


Nikt nie będzie umierał za Krym - czyż nie?



Tytuł: As. Wspomnienia legendarnego dowódcy Dywizjonu 303

Autorzy:
Wydawnictwo: Znak Horyzont  
Data wydania: grudzień 2016
Liczba stron: 704

  
Polecamy na prezent 😀




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...