Pokazywanie postów oznaczonych etykietą political fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą political fiction. Pokaż wszystkie posty

11/18/2020 07:55:00 PM

Cywilizacje - Laurent Binet

Cywilizacje - Laurent Binet

Od kiedy zacząłem interesować się historią (a było to jeszcze w zeszłym tysiącleciu), bardzo często zastanawiałem się, jakby wyglądał świat, gdyby w kilku momentach bogini Fortuna inaczej postanowiła i przegrani zostaliby zwycięzcami? Co stałoby się, gdyby na przykład Jan III Sobieski był pod mniejszym urokiem najlepszej agentki wpływu papiestwa Marii Kazimiery de La Grange d’Arquien zwanej „Marysieńką”,  w ramach „real politik” podjął współpracę z sułtanem Mehmedem IV i zamiast bronić Wiednia, zająłby się polskimi sprawami ?  Pamiętając, jak Habsburgowie „podziękowali” Polsce niecałe 90 lat później, może zamiast tytułu „ Fidei defensor” czyli „obrońcy wiary” zyskałby Prusy Książęce, panowanie nad Bałtykiem czy powiedzmy zdobył Krym i zwasalizował Tatarów? 

Książka Laurenta Bineta opowiada o innej wersji historii, ale tej dotyczącej czasów wcześniejszych czyli epoki wielkich odkryć geograficznych. Co bowiem staćby się mogło, gdyby Wikingowie zamiast do Ameryki Północnej dotarli do Południowej? Istnieją bowiem przesłanki a nawet (podobno) dowody materialne, które przedstawili kanadyjscy archeologowie w 2012 roku,że wikińskie sagi o Winlandii maja swoje uzasadnienie i faktycznie były próby kolonizacji dokonywanej przez Wikingów na Ziemi Baffina. A gdyby mieli oni również wpływ na rozwój cywilizacji Inków i dzięki ich wiedzy Inkowie mieliby możliwości technologiczne i zamiast zostać podbici przez Hiszpanów sami wyruszyliby na podbój Europy Południowej? W tym świecie Kolumb trafia do inkaskiej niewoli, a Atahualpa kilkadziesiąt lat później, przegrywając wojnę domową z bratem, w akcie rozpaczy wyrusza na nieznane wody i trafia via Kuba do Lizbony. Inkaskie złoto, zamiast służyć budowie hiszpańskiego imperium stało się paliwem, dzięki któremu to Inkowie zawładnęli Hiszpanią. 

A gdyby zamiast tworzeniu anglikanizmu Henryk VIII doszedł do wniosku, że kult Wirakoczy jest tym, co mu odpowiada? A 96 tez Lutra napisał ktoś inny, udowadniając  w wielu obszarach zgodność kultu Słońca z chrześcijaństwem? O czym wtedy pisali by w swoich listach Tomasz Morus i Erazm z Rotterdamu? Gdyby Żydzi i potomkowie Maurów w Hiszpanii opowiedzieli się po stronie Inków i usuniętoby z równania Święte Oficjum? A gdyby pojawili się jeszcze na scenie okrutni wojownicy Azteków (z uporem godnym lepszej sprawy nazywani w powieści z niewidomych powodów Meksykanami) i zawarli sojusze z europejskimi władcami? 

Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w powieści „Cywilizacje” Laurenta Bineta, która została nagrodzona Grand Prix Akademii Francuskiej w 2019 roku.

cywilizacje-laurent-binet

Tytuł: Cywilizacje 
Autor: Laurent Binet 
Przekład: Wiktor Dłuski 
Oryginalny tytuł: Civilizations 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie 
Data wydania: listopad 2020 
Oprawa: broszurowa ze skrzydłami 
Liczba stron: 360

4/16/2018 09:48:00 AM

Radykalni Rebelia - Przemysław Piotrowski

Radykalni Rebelia - Przemysław Piotrowski
Drugi tom tego świetnego cyklu zaczyna się praktycznie w tym samym miejscu, w którym skończył się pierwszy. Po udanej akcji odbicia Moniki w Paryżu naszym bohaterom udało się wrócić do Zielonej Góry.

Jednak nie w komplecie. Owszem, ilość osób, które wróciły się zgadza, ale zamiast „Afgana” do Polski, jako w pewnym sensie zakładnik, dotarł Amir- syn psychopatycznego wroga naszych przyjaciół Abi-Rabi’ego. Michał z kolei pozostał w jego rękach. Planowana jest wymiana Amira na „Afgana”, a na jej miejsce wyznaczono Berlin, obecnie równie niebezpieczny jak Paryż, gdyż władze Niemiec w dalszym ciągu nie są w stanie przełamać ciężkiej choroby, zwanej "poprawnością polityczną" która lata temu dotknęła europejskich polityków. Zamiast spacyfikować bandy agresywnych bojówkarzy skrajnych islamistów czekają, bogowie raczą widzieć, na co. Choć z drugiej strony – Bundeswehrę byłaby w stanie pokonać drużyna młodszo harcerska, a za islamistami stanął murem prezydent Turcji,  kraju o najpotężniejszej armii na naszym kontynencie, który „wypisał się" z NATO.
Nasi bohaterowie próbują zwiększyć swoje szanse w starciu z ludźmi Abi-Rabi’ego i werbują sojuszników z grona wiernych kompanów Krzyśka z bojówki Falubazu. Nie wiedzą jednak, że w skład ekipy włączony zostaje zdrajca.
W "Rebelii", podobnie, jak w tomie pierwszym, występuje podział na opis wydarzeń jakie mają miejsce w 2023 roku oraz wstawki z pamiętnika Kuby i Moniki z roku 2033 – już po wojnie atomowej. To daje nam gwarancję, że ta dwójka bohaterów przeżyje to, co Autor dla nich zaplanował przez kolejne dziesięciolecie. Trzecim pamiętnikiem są notatki „Niewiernego”, którego niejako z automatu utożsamiamy z Samirem. Ja bym jednak nie ryzykował takiej tezy, bo Autor przewrotnym jest i z pewnych fragmentów owego pamiętnika można wnioskować, że to wcale nie Samir jest jego autorem.
Książka równie mocna, jak tom pierwszy,  wymiękają przy niej nawet scenariusze najbardziej znanych wizji postapokaliptycznych czyli” Mad Maxa”.
Zastanawiacie się pewnie, czy ta wizja jest w ogóle możliwa?
To popatrzcie, na sytuację na świecie.
Niemcy, pod wpływem kanclerz Angeli Merkel sprowadziły setki tysięcy imigrantów z Syrii, Iraku, Afganistanu, Erytrei, Iranu, Turcji, Nigerii i Somalii. W założeniu mieli oni wesprzeć gospodarkę niemiecką, jako siła robocza, w dodatku wykwalifikowana. Powszechnie przecież wiadomo, że sławetni nobliści z zakresu nauk ścisłych z Erytrei, somalijscy inżynierowie czy afgańscy profesorowie medycyny są ogólnie pożądani na świecie, a Niemcy dzięki sprytnemu ruchowi wyprzedzającemu przejęli owe elity intelektualne do siebie.
Wywołali oni tak ogromny „ferment intelektualny” w Niemczech, że kanclerz Merkel bardzo chętnie podzieli się owym „dobrem dla gospodarki” jaki napłynął z falą masowej imigracji na terytorium RFN i jest niesamowicie zdziwiona, że część krajów - w tym Polska czy Węgry za cholerę nie chcą być „ubogacani kulturowo”.
Na razie jednak głównie „ubogacają się kulturowo” kraje Starej Unii, a „islam jest elementem kultury Niemiec” według byłego prezydenta RFN Christiana Wulffa.
Opowieści dziwnej treści o syryjskich uchodźcach, którzy przybędą masowo budować europejską gospodarkę można włożyć między bajki. Ci, którzy faktycznie są w stanie coś wnieść do rozwoju kraju goszczącego są w krajach Zatoki Perskiej. Skąd to wiem? Bo mieszkam w Zatoce, z przerwami,  ponad trzy lata.
Z raportów Bundesnachrichtendienst (BND, Federalna Służba Wywiadowcza) ujawnianych przez dziennikarzy wynika, że obecnie w Niemczech może znajdować się ok. 800 czynnych terrorystów islamskich. Z innego raportu wynikało, że niemiecki Bundesamt für Verfassungsschutz (BfV, Federalny Urząd Ochrony Konstytucji) nie jest w stanie zabezpieczyć kraju przed agenturą turecką.
Luftwaffe nie posiada wystarczającej ilości samolotów bojowych wyposażonych w systemy umożliwiające współdziałanie z jednostkami NATO, jednostki pancerne to żart, a Marine (albo Kriegsmarine jak kto woli) ma na swym stanie aż… cztery okręty podwodne.
Wystarczy Wam argumentów?



Tytuł: Radykalni. Rebelia

Autor: Przemysław Piotrowski
Wydawnictwo: Videograf SA
Liczba stron: 400
Data wydania: kwiecień 2018

12/18/2017 09:52:00 AM

Radykalni. Terror - Przemysław Piotrowski

Radykalni. Terror - Przemysław Piotrowski
„Rok 2023 to był dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia"
- że tak sobie pozwolę sparafrazować pierwsze zdanie z sienkiewiczowskiego „Ogniem i mieczem”.

Jakub Polak i jego przyjaciele – Monika Figurska i jej chłopak Michał znany jako „Afgan” (bynajmniej nie ze względu na udział w wojnie afgańskiej, tylko typ urody) spędzają beztroskie chwile na hiszpańskim wybrzeżu jako studenci Erasmusa. Bawią się przednio, studiując przy okazji.
Europa jest zalewana przez  imigrację, głownie muzułmańską, której początek na tak masową skalę dała inteligentna inaczej decyzja Kanclerz Niemiec - Angeli Merkel w 2016 roku.
Poziom rozwydrzenia owych przybyszów sięga w Europie Zachodniej szczytów. Po mającej dwa lata wcześniej rebelii fanatycznych muzułmanów w Paryżu, francuski rząd, zgodnie z wieloletnią tradycją  ugiął się przed terrorystami i cześć dzielnic tego pięknego miasta przeszła pod władzę mułłów i wprowadziła prawo szariatu.
W Skandynawii jest jeszcze gorzej, ale tamtejsze rządy są jak orkiestra na „Titanicu”

Kuba poznaje przepiękną dziewczynę – Nawal, która jest Marokanką. Zakochują się w sobie bez pamięci. Jednak Nawal ma mroczną tajemnicę – jest poszukiwana przez swoją rodzinę za ucieczkę przed ślubem z wyjątkowo obleśnym typem. Ojciec Nawal,  Muhammad Chalill Abi Rabia, który jest „szanowanym” terrorystą, podobnie jak i jego synowie. dzięki „uprzejmości” jednego z muzułmańskich znajomych odnajduje uciekinierkę.
Kuba i „Afgan” zostają ciężko pobici, a najmłodszy syn Muhammada Chalila Abi Rabia, Amir próbuje poderżnąć Kubie gardło.Za „zdradę małżeńską” Nawal została oblana kwasem, Monika zostaje porwana.

Działania hiszpańskie Policji nie gwarantują sukcesu w odnalezieniu i uwolnieniu Moniki. Jedynym ratunkiem jest jej brat Krzysztof pseudonim „Figur”, sierżant Legii Cudzoziemskiej.
Kuba i Michał wzywają „Figura” na pomoc. Kończy się beztroski okres ich życia,  muszą przekroczyć granice pomiędzy byciem chłopcami a mężczyznami, zwierzyną a łowcami, miłymi studentami a bezwzględnymi wojownikami.

Czy uda się ta przemiana? Co dzieje się z Moniką? Tego dowiadujemy się z kart tej książki, która pisana jest jako opis wydarzeń z roku 2023 oraz tych, mających miejsce 10 lat później – podczas wojny, przy której dotychczasowe konflikty wydają się banalną igraszką – tak potrafi ona przyćmić nawet horror II Wojny światowej.
Pozycja napisana niezmiernie sugestywnie, polecam jedynie czytelnikom o mocnych nerwach.
Ja natomiast niecierpliwie wyczekuję tomu drugiego.

Tytuł: Radykalni. Terror


Autor: Przemysław Piotrowski
Wydawnictwo: Videograf SA
Liczba stron: 400
Data wydania:  2017






4/19/2017 09:35:00 AM

Polska 2.0 - Jacek Inglot

Polska 2.0 - Jacek Inglot
Bardzo lubię political fiction i zawsze mnie cieszy pojawienie się na półkach księgarskich kolejnych pozycji tego gatunku, a „Polska 2.0” Jacka Inglota jest moim zdaniem fenomenalna. Autor zastosował niezmiernie rzadki zabieg, czyli przedstawienie w jednej książce... dwóch alternatywnych historii jednego dnia, dokładnie 14 kwietnia 2037 roku.
Dodatkowym smaczkiem jest to, że opowieści dotyczą przyszłości Polski, czego oczywiście sami się domyśliliście z tytułu :-)
W opowiadaniu „Wojna dronów” poznacie świat, w którym Polska stała się oświeconą dyktaturą. Po rządach, jakie w latach 20 obecnego stulecia sprawowała Partia Przyjaciół Ludu, rządzą pogrobowcy PiS-u i kukizowców.  Program, jak najbardziej narodowo-katolicki, bogoojczyźniany, a w sferze gospodarczej – bolszewicko-narodowy. I jak to w przypadku tego typu partii bywa, mnóstwo demagogii, odwoływań do tradycji typu „tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska będzie Polską, a Polak Polakiem” i bardzo mikra wiedza na temat ekonomii. Etatyzm, podwyżki „bo tak chce Lud” doprowadzają do upadku gospodarki i hiperinflacji.
Przełomowym momentem jest decyzja, aby wyprzedać zasoby polskiej armii, w celu „złapania oddechu” finansowego przez partię rządzącą, bo same dotacje z UE, rzucane jak psu kość na niewiele wystarczają.
Na scenie pojawia się człowiek, wykształcony na zachodnich uczelniach, który na szczęście jest kolegą z klasy Dowódcy Sił Zbrojnych i przeprowadza zamach stanu. Fakt, że pomysłodawca demilitaryzacji polskiej armii okazuje się być rosyjskim agentem, pewnie nikogo z Was nie dziwi.

Władysław Sidorski, bo tak nazywa się nowy polski jednowładca wymusza zmiany, które mają ożywić Polskę i wyciągnąć Polaków z marazmu. Po rozwiązaniu Parlamentu, usunięcia spolegliwego partyjnym interesom Prezydenta oraz zawieszeniu Konstytucji wdraża reformy, które w nadspodziewanie krótkim czasie prowadzą do odrodzenia najlepszych polskich cech – przedsiębiorczości, innowacyjności i pracowitości.  W późniejszym okresie korzysta z publikacji „Projekt Jagiellonia 2.0” Adama Tarkowskiego – skromnego nauczyciela historii z Nowego Sącza.
Adam Tarkowski jest wizjonerem, który w swej pracy ukazuje szanse na sukcesy porównywalne z osiągnięciami Jagiellonów. Położenie na drodze wojennej pomiędzy Wschodem i Zachodem nie musi być przekleństwem, a może stać się atutem.
Koncepcja budowy Międzymorza na zasadach partnerskiej współpracy, a nie polskiej dominacji, przyjazne stosunki ze spacyfikowanymi po II Wojnie Światowej Niemcami oraz utworzenie sojuszu z państwami regionu, które tylko zjednoczone mogą nie obawiać się rosyjskiego niedźwiedzia w połączeniu z realnymi, a nie klientystycznymi relacjami z USA są drogą do sukcesu. Schowanie wielkomocarstwowych ambicji, które stały się przyczyną końca I Rzeczpospolitej, system wyborczy oparty na osobach, posiadających kwalifikacje do sprawowania władzy, a także „karty elektorskie”, ponieważ wyborca też musi umieć odróżnić rzeczy możliwe do realizacji od partyjnego bełkotu stanowią podstawę do przywrócenia demokracji.
Zacne to i w pełni pokrywa się z moimi własnymi przemyśleniami oraz głęboką wiarą w to, że Józef Piłsudski nie dotrzymał słowa: „…Lecz gdy po śmierci stanę przed Bogiem, będę go prosił, aby nie przysyłał Polsce wielkich ludzi…”.

Część druga „Burza planetarna” to już zdecydowanie czarny scenariusz.
Partia Przyjaciół Ludu trzyma się krzepko. Gospodarki nie ma, nawet montowni nikt tu nie chce utrzymywać, bo albo dało się to już zautomatyzować, albo gdzie indziej jest jeszcze taniej. Kto mógł – uciekł. Teraz już się nie da, bo granice z Unią zaminowane. W Polsce żyją 23 mln. ludzi, ci najstarsi powyżej 75 roku życia umierają na ulicach z głodu, bo nie ma z czego wypłacać emerytur, pensji zresztą też nie. Inflacja jak za „najlepszych czasów” w Zimbabwe, ale spełniło się marzenie Henryka Goryszewskiego „Nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka”.
Bunty głodowe, powstania i rabacje są pacyfikowane, uczelnie zamknięte, a nauka i innowacyjność praktycznie nie istnieje.
W tej wersji rzeczywistości Tarkowski jest multimiliarderem, który wykorzystał szansę wykupu udziałów polskich i całego byłego Bloku Wschodniego na eksplorację dna oceanów i tam utworzył na głębokości kilkuset metrów pod dnem morza habitaty, w których mieszkają wyselekcjonowani Polacy zajmujący się wydobywaniem minerałów z dna oceanu. Sidorski jest politykiem, który zbiegł za granicę i podjął współpracę z Tarkowskim. Władza chce „ocieplenia" stosunków z tą podmorską kolonią znaną jako „Polska2” i wysyła tam dziennikarza, który jednocześnie ma być szpiegiem.

Książka, jak dowiadujemy się w posłowiu, ma wstrząsnąć Polakami. Auror niejako zmusza czytelników do zadania sobie pytania czy chcemy, w całkiem niedalekiej przyszłości, żyć w skansenie, gdzie pozostaną tylko ci, którzy nie zdążyli uciec lub ci, którym z nową „władzą narodowokatolicką” jest po drodze jako agentom bezpieki lub funkcjonariuszom  służącym w odpowiednikach Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Zmotoryzowanych Oddziałów Milicji Obywatelskiej.  Drugą opcją jest życie poza granicami prawa w bandyckich enklawach, których państwo „taktownie” stara się nie zauważać

Najbardziej przerażający jest fakt, że sama fabuła powstała w... 2012 roku.

Tytuł: Polska 2.0


Autorzy: Jacek Inglot
Wydawnictwo: W.A.B. 
Data wydania: czerwiec  2016
Liczba stron: 320

2/09/2017 02:17:00 PM

Dzieci Abrahama - Robert Littell

Dzieci Abrahama - Robert Littell
"Dzieci Abrahama" to lektura z gatunku political-fiction, a jej akcja rozgrywa się, jak to określa Autor, „w niedalekiej przyszłości”.
Patrząc na obecne realia polityczne ta przyszłość raczej nie jest najbliższa, bo póki co prezydentem USA nie jest kobieta, a i priorytety Donalda Trumpa są dość odległe od priorytetów polityki amerykańskiej wynikającej z treści książki.  W „Dzieciach Abrahama” bowiem celem administracji nie wymienionej z nazwiska pani prezydent jest doprowadzenie do osiągnięcia pokoju pomiędzy Izraelem i Palestyną.
Wspólnie z głównymi partnerami USA – Wielką Brytanią i Francją poprzez długotrwałe negocjacje, wzmocnione sankcjami nałożonymi zarówno na Izrael, jak i na część państw arabskich, przy wydatnym wsparciu Arabii Saudyjskiej udaje się zmusić obie zwaśnione strony nie tylko do zajęcia miejsc przy stole rokowań pokojowych (bo to już było m.in. w Camp David i Oslo, jednak nigdy nic z tego na dłuższą metę nie wynikało), ale i do osiągnięcia porozumienia.
Taki kompromis, choć nie satysfakcjonował w pełni żadnej ze stron, to był akceptowalny zarówno dla Izraela, jak i Palestyny. Za kilka dni ma zostać podpisany traktat pokojowy i powstać Państwo Palestyńskie. Jednak w obu krajach są siły, dla których jakikolwiek układ pokojowy jest nie możliwy do przyjęcia z powodów religijnych. Ze strony izraelskiej przedstawicielem najbardziej twardogłowych przeciwników powstania Palestyny jest rabin Izaak Apfulbaum, duchowy przywódca żydowskiego podziemia zbrojnego „Keszet Jonatan” którema swoim koncie zabójstwa palestyńskich polityków oraz nieudaną próbę zamachu na Kopułę na Skale.
Po drugiej stronie jest przywódca palestyńskich bojowników (nazwanie ich terrorystami, a użycie innego określenia wobec „Keszet Jonatan” byłoby niesprawiedliwe) ugrupowania o nazwie Islamska Brygada Abu Bakra. Ismail al.- Szaat.
Brygada dokonuje udanego porwania rabina, czym chce wpłynąć na wstrzymanie procesu pokojowego, żądając oczywiście uwolnienia ponad 100 swoich towarzyszy walki z więzień na całym Bliskim Wschodzie.
Jest to oczywiście niezgodne z izraelską polityką nienegocjowania z porywaczami. Do akcji wkraczają więc izraelskie służby specjalne.
Sama fabuła jest dość marnej jakości, bo przewidzenie zakończenia oraz to, kto jest kim również nie nastręczy wątpliwości po kilkudziesięciu kartkach powieści.
Jednak jest kilka elementów, które skłaniają do przeczytania tej ksiązki.
Okazuje się bowiem, co również dla ludzi o pewnym poziomie zrozumienia świata zaskakujące nie jest, że tak naprawdę i Żydzi i Palestyńczycy to ten sam wektor, tylko zwroty przeciwne.
Opierają się w znacznej części na tych samych teksach i w przeciwieństwie do znakomitej większości chrześcijan dowolnej proweniencji, to co czytają odnoszą do swojej własnej historii, ziemi i tradycji.
Nie muszą się zastanawiać o co właściwie chodzi z tym dobrym Samarytaninem, bo spora część Palestyńczyków pochodzi z Samarii :-D
Fanatycy po obu stronach też niczym się od siebie nie różnią, tylko powołują się na inne fragmenty wspólnych świętych ksiąg.
A do tego wisienka – Żydowi w przypadku zagrożenia życia wolno przejść na islam, ale nie na chrześcijaństwo. Bo dla ortodoksyjnych Żydów chrześcijanie to politeiści :-D

 Tytuł: Dzieci Abrahama
Tytuł oryginału: Vicious Circle
Autor:
Jan Kraśko
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Data wydania polskiego: marzec 2016
Liczba stron: 260

12/21/2016 09:57:00 AM

2017: Wojna z Rosją - Richard Shirreff

2017: Wojna z Rosją - Richard Shirreff
Bardzo realistyczna powieść political fiction. Jej autorem jest emerytowany brytyjski oficer, który karierę wojskową zakończył w stopniu generalskim, a ostatnią funkcją, jaką pełnił było stanowisko Dowódcy Korpusu Sojuszniczych Sił Szybkiego Reagowania oraz zastępcy naczelnego dowódcy Sojuszniczych Sił Zbrojnych w Europie w strukturach NATO. Te dwa fakty – czyli to, że sir Richard jest już poza służbą oraz jego dogłębna wiedza co do tego, jak wygląda realny poziom przygotowania do ewentualnego konfliktu zbrojnego sił Sojuszu Północnoatlantyckiego widziany od środka oczyma jednej z najważniejszych osób w strukturach europejskiego komponentu tej organizacji dają szansę na rzetelną analizę rzeczywistości pod płaszczykiem zwyczajnej powieści.
Pierwszy fakt, czyli to, że powiedzenie tego co się myśli i czuje nie ma wpływu na karierę znakomicie wpływa na uczciwość oceny. Fakt drugi – to wiedza praktyczna na temat tego czym obecnie stał się najpotężniejszy sojusz wojskowy na Ziemi.
Znajomość sił i środków własnych oraz wojsk Federacji Rosyjskiej, wiele godzin spędzonych na grach decyzyjnych opartych o potencjalne scenariusze wypadków oraz dogłębna znajomość politycznych układów wewnątrz NATO pokazuje mało przyjemny obraz tego, co mogłoby się wydarzyć w obecnej sytuacji geopolitycznej. Były wojskowy, który proch wąchał niejednokrotnie podczas 38 lat służby m.in. w Iraku, Bośni czy Kosowie zna wszelkie tajniki i kulisy operacji wojskowych. Pozbawiony złudzeń, co do obecnej kondycji NATO, które co raz bardziej przypomina klub dyskusyjny niż cokolwiek innego.
Przeciwnicy silnej armii, będącej gwarantem pokoju (których Rosjanie zawsze uważali za pożytecznych idiotów i chętnie wykorzystywali do swoich celów) są na bakier z rzymskimi sentencjami Liwiusza: „Bellum parate, quoniam pace pati non potuistis”(Gotujcie się do wojny, skoroście pokoju ścierpieć nie potrafili) lub jego innej interpretacji znacznie bardziej popularnej - „Si vis pacem, para bellum” (Jeśli chcesz pokoju, gotuj się do wojny).
O znajomość najpopularniejszego cytatu z Carla Phillipa Gottlieba von Clausewitza „Wojna jest jedynie kontynuacją polityki innymi środkami” też ich nie podejrzewam :-D
A dobrze wykształcony brytyjski generał zna je z całą pewnością i ma świadomość ich prawdziwości.
To politycy decydują o wojnach, żołnierze wykonują tylko brudną robotę.
Ale jeżeli politycy też zapominają o tym, że bezpieczeństwo nie jest dane raz na zawsze i upadały imperia, które nie tylko deklaratywnie trwały prze tysiąclecia?
Czym  obecny najazd tak zwanych „uchodźców” różni się od naporu Germanów na Rzym?
Utracenie umiejętności obrony własnych granic jest widocznym symptomem początku upadku cywilizacji. I nie jest to czarnowidztwo człowieka niechętnego imigrantom, ale umiejętność wyciągania wniosków z historii, co nie jest zbyt popularne wśród coraz marniejszej jakości polityków.
Rosjanie umieją takie sygnały odczytywać, a rosyjska szkoła dyplomacji – od wieków taką wiedzę wykorzystywać.
Scenariusz zdarzeń przedstawionych w książce jest jak najbardziej realny, a co za tym idzie – należy się nań przygotować. Jednak poczucie bezpieczeństwa, płynące z posiadania najbardziej śmiercionośnej broni w dziejach daje politykom, szczególnie głównych państw europejskich złudną nadzieję, że nikt w obecnej sytuacji zmian na mapach Europy nie może planować. A jeżeli jest ktoś, kto wie, że użycie strategicznej broni jądrowej jest praktycznie nierealne ?
Że tak naprawdę stanowi ona jedynie straszak, a lokalne konflikty będą rozgrywane w sposób od stu lat klasyczny – za pomocą czołgów, samolotów i innej broni konwencjonalnej ?
Nienaruszalność granic i papierowe gwarancje płynące z Memorandum Budapeszteńskiego z 1994 roku Ukraińcy już przetestowali na własnej skórze.
Wiem, że Ukraina, nie jest członkiem NATO. Zgoda, ale Pribaltica czyli Łotwa, Litwa i Estonia już tak.
Generał Shirreff, obserwując to, co działo się i dzieje nadal w europejskiej Kwaterze Głównej NATO uważa, że  atak na któreś z tych państw (lub na wszystkie razem) również będzie miał zbyt małe znaczenie dla części państw wchodzących w skład NATO i politycy nie będą chętni do uruchomienia artykułu piątego będącego tak naprawdę kluczowym dla sensu istnienia tego Paktu
„Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, uznanego na mocy artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie, jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działania jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego.”
Rolę „koni trojańskich” Rosji w tej powieści stanowią Grecy i Węgrzy, którzy są silnie powiązani ekonomicznie z Rosją, a Niemcy ze względu na swoje zaszłości historyczne boją się używać czołgów z czarnymi krzyżami na pancerzach podczas wojen w Europie.
Silnymi osobowościami są Sekretarz Generalny NATO – były polski premier, którego postać wzorowana jest na Radku Sikorskim, pani prezydent USA, nieco podobna to niedoszłej 45 osoby na tym stanowisku Hilary Clinton.
Tylko takich postaci w rzeczywistości nie ma, a te osoby, które aktualnie zajmują stanowiska, nie podejmą decyzji, jakie byłyby niezbędne w przypadku potencjalnego konfliktu z Federacją Rosyjską. Europa Zachodnia nie chciała ginąć za Gdańsk, więc i chęci wysłania „naszych chłopców” do walk za Tallin, Rygę czy Wilno też trudno oczekiwać.
Tylko wtedy znowu trzeba będzie umierać za Gdańsk, Berlin, Paryż i Moskwę.
 







Tytuł: 2017: Wojna z Rosją
Tytuł oryginału: 2017: The War with Russia
Autorki: Richard Shirreff
Tłumaczenie: Jarosław Kot
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 448
Data wydania polskiego: październik 2016
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 To czytają Saudyjskie Wielbłądy , Blogger