11/06/2018 12:24:00 PM

Proxima - Stephen Baxter

Proxima - Stephen Baxter
Wieki mijają, a ludzkość nie specjalnie ma ochotę się zmienić. To, że jest wiek XXVII wcale nie wpłynęło na rozwiązanie problemów, z jakimi borykamy się w czasach współczesnych.

Poszukiwanie surowców mineralnych oczywiście już wyszło poza Ziemię, skolonizowany jest Mars, Merkury o Księżycu nie wspominając. Jednak podbój kosmosu zamiast łączyć w dalszym ciągu dzieli ludzkość – w tym przypadku na dwa bloki – Chiny i resztę świata, choć pojęcie „Chiny” obejmuje dość sporą cześć Układu Słonecznego.
Odkryte przez społeczność działającą pod egidą ONZ „ziarna” umożliwiają podróże daleko poza nasz system planetarny. Dzięki temu mogły powstać statki załogowe, umożliwiające kolonizację planet wokół Proxima Centaurii – czerwonego karła znajdującego się około 4,24 lat świetlnych (40 bilionów km) od Ziemi. Jednak do zasiedlenia brakowało ochotników, dlatego w zespołach osadników znajdują się ludzie, którzy w jakiś sposób popadli w konflikt z prawem. Przypomina to kolonizację Australii, bo tam pojawili się zarówno zwyczajni przestępcy kryminalni, jak i osoby, które z racji swoich działań politycznych (jak np. walczący o niepodległość Irlandczycy) były niepożądana na terenie Zjednoczonego Królestwa.

Wielowątkowa powieść, gdzie losy dość licznej grupy bohaterów będą splatać się zarówno w czasie, jak i przestrzeni jest w mojej opinii w znacznie mniejszym stopniu książką z gatunku S-F a bardziej traktatem filozoficznym o pewnym uporze ludzkości w trwaniu przez wieki powielania tych samych błędów. A jak dodać do tego obce inteligencje - wynik może być dość nieprzyjemny.

 Tytuł: Proxima
Autor: Stephen Baxter
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: wrzesień 2018
Ilość stron: 560

11/05/2018 03:02:00 PM

Śledztwo ostatniej szansy - Grzegorz Kalinowski

Śledztwo ostatniej szansy - Grzegorz Kalinowski
Rok 1931, Warszawa. W wypadkach lotniczych giną polscy piloci,w tym znakomity inżynier, zajmujący się nowoczesnymi konstrukcjami samolotów – Zygmunt Puławski. Te katastrofy lotnicze mogą być konsekwencją brawury lotników, niesprawdzonymi prototypami lub marnymi samolotami sprowadzanymi przez „Francopol” - firmie niesławnego generała Włodzimierza Zagórskiego, który dla zysków sprowadzał maszyny będące wyjątkowo nieudanymi konstrukcjami.

Jednak pożaru, w którym giną inż. Radecki i majster Karolkiewicz nie da się wytłumaczyć inaczej, jak podpaleniem. Czyli jest poważne podejrzenie działalności obcych wywiadów – niemieckiego, radzieckiego lub.... litewskiego, ponieważ wszystkie te trzy nacje nie są przyjaźnie nastawione do Polski. Sławna polska „Dwójka” jest mocno zinfiltrowana przez agenturę wroga, dlatego na scenę wchodzi podkomisarz Kornel Strasburger - dowódca XI Brygady Specjalnej warszawskiej Policji Państwowej.
Pan Kornel jest jednak w słabej kondycji zarówno fizycznej, jak i psychicznej, wynikającej z rozstania z ukochaną kobietą. Topi gorycz rozstania w morzu alkoholu, a jego akcje wśród wyższych oficerów Policji pikują niczym kursy akcji na amerykańskiej giełdzie w 1929. Jego Brygada ma być rozwiązana, a on sam ma trafić na prowincję i to głęboką. Wsparcie dochodzenia prowadzonego przez kontrwywiad jest jedyną szansą na uratowanie reputacji i stanowiska.

Znakomita, wciągająca opowieść, w atmosferze międzywojennej Warszawy. Nie może w niej zabraknąć ówczesnych sław, takich jak Dodek Dymsza, Eugeniusz Bodo czy Mieczysław Fogg, prywatnie kolega Kornela Strasburgera. A i „Doktor Łokietek” się przez ową historię przewinie.  Wplecione w narracje najsławniejsze knajpy Warszawy, takie jak „Oaza” czy „ U Grubego Joska” wciągają Czytelników w ów mocno zmitologizowany świat 20-lecia międzywojennego. W powieści pokazane są również ciemne strony tamtych czasów, z którymi piórem i czynem walczył Tadeusz Boy-Żeleński. A i zabawnych nawiązań do czasów współczesnych nie zabraknie.  Bo to i „leć, Adam, leć” albo „Pan Naczelnik kazał się wieźć na Nowogrodzką” to tylko dwa przykłady oka puszczonego przez Autora do Czytelników.
Serdecznie polecam i zabieram się za poszukiwanie wcześniejszego tomu trylogii Grzegorza Kalinowskiego z tego samego okresu oraz z tymi samymi postaciami  które występują w „Śledztwie ostatniej szansy” czyli „Śmierć frajerom”.

Tytuł: Śledztwo ostatniej szansy
Autor: Grzegorz Kalinowski
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: październik 2018
Ilość stron: 448

11/05/2018 02:32:00 PM

Sekretna wojna tom III. Z dziejów kontrwywiadu II RP - red. Zbigniew Nawrocki

Sekretna wojna tom III. Z dziejów kontrwywiadu II RP -  red. Zbigniew Nawrocki
Bardzo ciekawa, licząca sobie ponad 650 stron książka, będąca efektem pracy wielu znamienitych ekspertów zajmujących się historią służb specjalnych w Polsce. Zawarte w niej materiały pokonferencyjne miłośnikom czasów Drugiej Rzeczpospolitej przybliżają działania słynnej „Dwójki” czyli Oddziału II i Wydziału III czyli sekcji kontrwywiadowczej.

Ci, którym walka wywiadów w owym czasie kojarzy się ze świetnym, w mojej opinii, serialem „Pogranicze w ogniu” mogą być mocno zaskoczeni przedstawionymi faktami. O ile bohaterskim Poznaniakom, stanowiącym trzon polskich służb z rzadka coś się nie udawało, to większość akcji podjętych przeciwko Abwehrze kończąca się w serialu spektakularnymi sukcesami nie znajduje, niestety, odzwierciedlenia w dokumentach i przedstawionych faktach. To raczej dość długa lista problemów i zadań stawianych przed polskim kontrwywiadem bez zapewnienia mu podstawowego zaplecza i środków finansowych niezbędnych do kosztownych zmagań  nie tylko ze służbami niemieckimi, ale również świetnie opłacanymi agencjami wywiadowczymi ZSRR. Trudno sobie bowiem wyobrazić, że jedna z siedzib kontrwywiadu wojskowego mieściła się w pomieszczeniach przerobionych z... toalet, gdzie jakakolwiek dyskrecja związana z kontaktami z agentami nie istniała. Budżet mizerny, brak etatów, gadulstwo i gigantyczna wręcz w niektórych przypadkach niefrasobliwość osób mających dostęp do tajnych dokumentów czy prac badawczych dosłownie poraża czytelnika.
Świetnie wykorzystywane przez wrogów słabości, takie jak brak granic opartych na naturalnych przeszkodach, olbrzymie rozwarstwienie społeczne, wielonarodowość, atrakcyjny sposób przedstawiania idei komunistycznych były wielkim utrudnieniem pracy kontrwywiadu. Do tego przez długi czas prawo karne było niezmiernie łagodne dla potencjalnych szpiegów. To, że w ogóle udawało się cokolwiek wynikało z tytanicznej pracy i ofiarności oficerów służących w tej formacji. Jak bowiem skomentować fakt, że „Dwójka” nie posiadała... kontrwywiadu wewnętrznego, umożliwiającego zapobieganie przenikaniu obcych agentów do własnego środowiska oraz wykrywanie i przeciwdziałanie werbunkowi własnych pracowników przez wrogie mocarstwa?
Lektura może nie prosta, taka na leniwe niedzielne popołudnie, ale dla pasjonatów historii tego okresu wręcz obowiązkowa w domowej biblioteczce.

 Tytuł: Sekretna wojna tom III. Z dziejów kontrwywiadu II RP
Redakcja:. Zbigniew Nawrocki
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: wrzesień 2018

11/05/2018 01:49:00 PM

Woda na sicie - Anna Brzezińska

Woda na sicie - Anna Brzezińska
Przed trybunałem inkwizycyjnym staje stara (jak na ówczesne czasy) kobieta zwana La Vecchia, oskarżona, jak to w przypadkach takich trybunałów bywa, o: czary, sabaty, złe oko, pakt z diabłem,demonami i wszystko inne,co sąsiadom z wioski wpadnie do głowy.

Sama książka jest zapisem zeznań, które La Vecchia składa w odpowiedzi na zarzuty. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że dotyczy również morderstwa popełnionego na inkwizytorze, który przybył do wsi skąd wywodzi się główna bohaterka, zamieszkałych przez „oświeconych” , którzy dla oficjalnego nurtu kościelnego są heretykami. Nie uznają na przykład kultu świętych. To, że nie zostali sprawiedliwie osądzeni wcześniej, a później wysłani na stosy wynika z jednego, istotnego faktu. Oświeceni, jako jedyni znają tajemnice wydobywania vermiglio – minerału zwanego „smoczą krwią” mającego wielką wartość dla alchemików i będącego źródłem niebagatelnych dochodów dla lokalnego władcy.
La Vecchcia jest córką lokalnej dziewczyny, która powiła troje bękartów w związku z czym została usunięta na margines tej świątobliwej sekty.

Niebanalna bohaterka "Wody na sicie", podróż w czasie do wieków renesansu i barwny język, to niewątpliwie ogromne zalety tej książki. Mroczne sekrety zarówno samych „oświeconych” jak i historia życia, którą snuje La Vecchcia są niezmiernie wciągające, a zmiany w narracji prowadzą do coraz większej konfuzji czytelnika.  Dopiero dobrnięcie do ostatniej strony umożliwi zrozumienie całej intrygi.
Powieść nietypowa i warta poświęconego czasu.

Tytuł: Woda na sicie. Apokryfy czarownic
Autor: Anna Brzezińska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: wrzesień 2018
Ilość stron: 352

10/18/2018 09:42:00 AM

Karamoja ostatni wojownicy - Robert Ziółkowski

Karamoja ostatni wojownicy - Robert Ziółkowski
Autor to postać nietuzinkowa, zarówno jako pisarz, jak i podróżnik. Były policjant, który przez 16 lat służył Ojczyźnie od prostego „krawężnika” po członka elitarnego Zespołu Poszukiwań Celowych, zajmującego się sprawcami najcięższych przestępstw, którzy wymykają się wymiarowi sprawiedliwości.
Praca ta jest jednak obciążona gigantycznym stresem, który w większości przypadków ma niszczący wpływ nie tylko na psychikę „łowcy głów”, ale również na relacje rodzinne. Często ucieczką przed wspomnieniami z czasu służby jest alkohol, a nałogowe palenie to pewnie norma. I takich problemów z samym sobą Robert Ziółkowski nie ukrywa – między wierszami sygnalizując problemy z wódą i całkiem otwarcie uzależnienie od fajek. Stosunki rodzinne też przechodziły lub przechodzą znaczne perturbacje, będące konsekwencją wybranego życia zawodowego.
Aby ratować samego siebie przez demonami przeszłości autor poszukuje innych źródeł adrenaliny – jednym z nich jest wyprawa do jednego z ostatnich na Ziemi plemion, żyjących poza oficjalnym systemem, podległym filozofii czy religii białego człowieka. Ich diametralnie inny system wartości, opierający się na dumie z bycia wojownikiem, odporności na ból, a za „sport narodowy” uważający najazdy na sąsiadów w celu rabunków jedynego,co ma dla nich jakąś realną wartość czyli stad bydła musi przyciągać faceta, którego kodeks wojownika również wymyka się ogólnie przyjętym standardom. Lojalność wobec członków klanu, braterstwo oraz wyalienowanie wobec innych członków społeczności jest niczym światło dla ćmy. Pozory całkowitego pójścia „na żywioł” podczas wypraw nieco kłócą mi się z wyszkoleniem, doświadczeniem oraz typem mentalności, który umożliwił autorowi przeżycie w tak skrajnych warunkach służby są pewną kanwą opowieści o przeżyciach „muzungu” (czyli białego człowieka, ale takiego lekkiego pierdoły) wśród afrykańskich „ostatnich Mohikanów”.
Walka ze swoimi słabościami, oraz całkowity brak uprzedzeń wobec ludzi, których postanowił uznać za przyjaciół, bez moralizowania, mądrzenia się czy wydziwiania, że robią wszystko inaczej niż reszta to świetnie napisana i wyglądająca na całkowicie szczerą historia.

Polecam, bo i książka i sam Autor są niesamowici.  To jeden z tych ludzi, którego większość z nas z dumą nazwałaby przyjacielem, pomimo wad, których nawet specjalnie nie ukrywa. Bo Mu się po prostu nie chce...

Tytuł: Karamoja ostatni wojownicy
Autor: Robert Ziółkowski
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: wrzesień 2018
Ilość stron: 460

10/17/2018 08:34:00 PM

Głupcy, oszuści i podżegacze. Myśliciele nowej lewicy - Roger Scruton

Głupcy, oszuści i podżegacze. Myśliciele nowej lewicy - Roger Scruton
Zacznę od cytatu, który niezmiernie przypadł mi do gustu:
„ ...nowomowa nie tylko narzuca plan, ale również eliminuje debatę, dzięki której ludzie są w stanie poradzić sobie bez takowego. Jeśli nowomowa wspomina o sprawiedliwości, nie jest to sprawiedliwość dotycząca poczynań jednostki, lecz „sprawiedliwość społeczna”, „sprawiedliwość” narzucona przez plan, która niezmiennie pozbawia własności uzyskanej poprzez uczciwe działania rynkowe. (…) Rolą rządu jest uprawianie sztuki konfiskowania, a następnie redystrybucji rzeczy, do których wszyscy obywatele mają rzekomo prawo. Rząd nie jest wyrażeniem odwiecznego porządku społecznego kształtowanego przez zawierane między ludźmi umowy oraz naszą naturalną dyspozycję do pociągania tak siebie samych, jak i naszych sąsiadów do odpowiedzialności. Jest twórcą i zarządcą porządku społecznego stworzonego zgodnie z konceptem „sprawiedliwości społecznej” i narzuconego ludziom poprzez niezliczone, odgórne rozporządzenia” 
– napisał Roger Scruton w wydanej niedawno książce „Głupcy, oszuści i podżegacze. Myśliciele nowej lewicy”. I wbrew pozorom autor nie ocenia programu oraz działań jednej z wiodących w Polsce partii nazywającej siebie „prawicową”.
To solidne i czasami brutalne rozprawianie się z filozofią różnych „guru” współczesnej lewicy takich jak Hobsbawm, Thomson, Sartre, Foucault, Żiźek, Dworkin czy Habermas, gdzie troskę o robotnika zastąpiono troską o mniejszości wszelkiego typu i maści oraz walką o takie czy inne prawa.
W kwestiach ekonomicznych populizm nadal ma się świetnie. Wszelkiego typu „daniny solidarnościowe”, „fundusze stabilizacyjne” wprowadzane np. gdy ropa naftowa jest tania i służące pobieraniu kolejnego haraczu, nie działają na korzyść obywateli przy zwyżce cen ropy na światowych rynkach. Ta część lewicowej spuścizny, dla niepoznaki przykryta sprzeciwem co do specjalnego traktowania np. mniejszości albo imigrantów i wzbogacona serwilizmem do instytucji kościelnych nie przestaje być socjalizmem sensu stricte. Ot, kolejna hybryda w świecie myśli lewicowej lub… odwrócenie pojęć. Przykładowo – „bolszewików” było mniej niż „mieńszewików” ,więc dlaczego nie nazywać socjalizmu „prawicą”? Konserwatyzm to nie tylko religijna obrządkowość, bez głębszego zrozumienia sensu klepanych mechanicznie formułek podczas coniedzielnych wizyt w świątyniach, ale zdecydowanie bardziej złożony system wartości. Tak to postrzega brytyjski konserwatysta, który za swoje poglądy zdrowo oberwał na lewicujących uczelniach w Wielkiej Brytanii. I trudno się z nim nie zgodzić, jeśli spojrzymy na to przez pryzmat Polski. Okazuje się, że Marks i jego apologeci nadal mają się świetnie.

 *** Termin „nowomowa” (ang. newspeak) został wprowadzony przez George’a Orwella w wydanej w 1949 roku powieści „Rok 1984” i dotyczył języka obowiązującego w fikcyjnym, totalitarnym państwie Oceania

Tytuł: Głupcy, oszuści i podżegacze. Myśliciele nowej lewicy
Autor: Roger Scruton
Tłumacz:Filip Filipowski
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: wrzesień 2018
Ilość stron: 400

10/17/2018 08:09:00 PM

Coraz lepiej - Mark Juddery

Coraz lepiej - Mark Juddery
„O tempora, o mores!” - zdanie Cycerona z mowy przeciwko Katylinie znają wszyscy. Najczęściej jest stosowane w połączeniu z polskim ”…za moich czasów to było.. .lepiej, mądrzej, szybciej i generalnie lepiej rosły ziemniaki, a dziki w szkodę nie wchodziły, a młodzież był miła, grzeczna i sympatyczna ,a tera, panie, to normalnie koniec świata...”

Okazuje się, że takie narzekanie na to, że kiedyś było generalnie lepiej nie jest tylko polską tradycją, ale dotarło również do Australii, gdzie Mark Juddery postarał się zweryfikować owe obiegowe prawdy. I okazało się, że cześć z nich (dla mnie) lub większość (dla Autora) są trzecią z prawd góralskich wg nieodżałowanego ks. Tischnera.
”...Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda...”.
Dlaczego uważam, inaczej niż autor, że wszystko, co było kiedyś nie jest wcale lepsze, niż obecnie? Może dlatego, że jestem wielkim przeciwnikiem „polit. poprawności” i w przeciwieństwie do autora nie oceniam pewnych zmian za zmiany pożądane i właściwe.
O jakiw zmiany chodzi? Jakie? A to już sami musicie ocenić :-D
Jest w tym tylko jedna ironia – mimo, że z poziomem medycyny jest znacznie wyższy niż jeszcze nie tyle 100 lat temu co powiedzmy 20, to Mark Juddery zmarł na nowotwór w wieku lat 44.

Tytuł: Coraz lepiej. Dlaczego świat nie schodzi na psy
Autor: Mark Juddery Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
Data wydania: wrzesień 2018
Ilość stron: 336
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 To czytają Saudyjskie Wielbłądy , Blogger