Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty

4/23/2017 05:30:00 PM

Więźniowie geografii, czyli wszystko, co chciałbyś wiedzieć o globalnej polityce - Tim Marshall

Więźniowie geografii, czyli wszystko, co chciałbyś wiedzieć o globalnej polityce -  Tim Marshall

Geografia i podążająca w ślad za nią geopolityka od zarania dziejów stanowią wyznacznik tego, czy dany kraj będzie biedny, bogaty, potężny czy wręcz przeciwnie.
Ta zasada nie zmieniła się do dzisiaj i znajduje odwzorowanie w obecnej sytuacji na wszelkich kontynentach. Człowiek wywodzi się podobno z Afryki, to tam były najlepsze warunki do rozwoju naszego gatunku. I na tym rola Afryki właściwie się zakończyła, bo obecnie nie odgrywała ona żadnej istotnej roli w dziejach świata.
Dlaczego tak się stało? Tim Marshall próbuje to tłumaczyć brakiem możliwości komunikacji i wymiany idei pomiędzy poszczególnymi grupami ludzi . W procesie kształtowania się państw miały znaczenie, a co udowadnia Tim – mają je do tej pory, nie tylko ukształtowanie terenu, zasoby naturalne, ale też ilość spławnych rzek i dająca poczucie bezpieczeństwa „głębia strategiczna”. Ten ostatni czynnik pomógł Rosjanom przetrwać inwazje napoleońską i hitlerowską. Duże odległości od granic państwa do jego centrów kulturalno-przemysłowych umożliwiły ochronę miejsc najbardziej żywotnych z punktu widzenia zdolności państwa do przetrwania. Brak takiej głębi wymaga dużo większych nakładów na obronę, co doskonale widać na przykładzie Izraela, który aby przetrwać , musi poświęcać zawrotne sumy pieniędzy na utrzymanie przewagi technologicznej nad potencjalnymi wrogami  oraz dbać o zapewnienie sobie potężnych sojuszników.
Także klimat jest niezmiernie istotnym czynnikiem wpływającym na bezpieczeństwo - tutaj niech za  przykład posłuży najpotężniejszy rosyjski wódz wszech czasów- „generał Zima”. Ten sam, który pomógł przetrwać Finom atak potężnej Armii Czerwonej.
Działania wbrew płynącej z uwarunkowań geograficznych logice, polegające jedynie na rysowaniu  linii na mało precyzyjnych mapach mają i jeszcze długo będzie mieć konsekwencje – tak jak w przypadku Bliskiego Wschodu czy Afryki.
Dokonując przeglądu światowych potęg Tim Marshall ponad wszelką wątpliwość udowodnił swoje racje.

Dzięki tej lekturze zdecydowanie łatwiej będzie Wam zrozumieć nie tylko pewne działania wielkich graczy światowej polityki, ale również to, dlaczego tak się dzieje i dziać będzie. Dlaczego tak istotnym czynnikiem stabilizującym Europę jest Unia Europejska i dlaczego jest ona tak ważna dla pokoju na naszym kontynencie. Co powoduje, że Stany Zjednoczone raczej nie czeka los Imperium Rzymskiego i że mimo pewnego osłabienia tego kraju jest i pozostanie on światową potęgą. Dowiecie się co motywuje Chińczyków to budowy floty „blue marine” czyli takiej, która w przeciwieństwie do „green marine” nie zajmuje się obroną własnego wybrzeża, a ma za zadanie budować potęgę gospodarczą, zabezpieczając interesy Państwa Środka na światowej scenie.
Co, poza różnicami kulturowym wywołuje i będzie wywoływać napięcia pomiędzy Indami a Pakistanem, a znacznie większe różnice pomiędzy Indiami a Chinami takich napięć generują znacznie mniej.

Znakomita pozycja dla tych, którzy chcą zrozumieć, to co obecnie dzieje się na świecie oraz poznać kontekst historyczny tych wydarzeń. Dzięki tej lekturze staje się to prostsze, bo wiedza którą macie na temat geografii i polityki jest świetnie usystematyzowania i precyzyjnie wyjaśniona przez Autora.

Tytuł: Więźniowie geografii, czyli wszystko, co chciałbyś wiedzieć o globalnej polityce
Tytuł oryginału: Prisoners of Geography: Ten Maps That Tell You Everything You Need To Know About Global Politics

Autor: Tim Marshall
Tłumaczenie: Filip Filipowski 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania polskiego: kwiecień 2017
Liczba stron: 376

2/03/2017 11:30:00 AM

Porządek światowy - Henry Kissinger

Porządek światowy - Henry Kissinger
Osobom, które choćby w minimalnym stopniu interesowały się historią XX wieku, autora przedstawiać nie trzeba. W mojej opinii to najbardziej makiaweliczna postać drugiej połowy ubiegłego stulecia, człowiek, który mistrza z Florencji przerósł, jeżeli chodzi o skalę i rozmach działań.
Nie było bowiem w powojennej historii USA postaci, która jeżeli nie była twórcą najbardziej nieprawdopodobnych wolt, jakich dokonywała waszyngtońska administracja, to na pewno albo je wspierała, albo przynajmniej firmowała własnym nazwiskiem.

Sama historia życia Henry'ego Kissingera – od emigranta z hitlerowskich Niemiec, poprzez tłumacza w 970 Korpusie Kontrwywiadu Stanów Zjednoczonych, doradcę ds. bezpieczeństwa po stanowiska sekretarza stanu za prezydentur Richarda Nixona oraz Geralda Forda, a także przewodniczącego prezydenckiej komisji ds. zbadania przyczyn zamachów z 11 września 2001 mogłaby być kanwą scenariusza filmu sensacyjnego.
Obecnie w wieku lat 94 Henry Kissinger objął stanowisko doradcy o specjalnym charakterze w gabinecie prezydenta Donalda Trumpa.
W swej karierze zawodowej nie unikał działań, delikatnie rzecz ujmując, kontrowersyjnych.  Podejrzewany jest o udział w zleceniu zamordowania legalnie wybranego prezydenta Chile Salvadora Allende i wyniesienie do władzy generała Augusto Pinocheta, przypisuje mu się także współodpowiedzialność za całkowicie nielegalne bombardowanie Kambodży podczas wojny wietnamskiej.

Henry Kissinger uzyskał tytuł doktora nauk politycznych Harvardu. Rozprawa dotyczyła innego wybitnego polityka – (również urodzonego w Niemczech) austriackiego dyplomaty księcia von Metternicha-Winneburg-Ochsenhauzen).
Jest także laureatem.... Pokojowej Nagrody Nobla za negocjacje, które doprowadziły do zakończenia wojny w Wietnamie.
Negocjator w tajnych początkowo rozmowach pomiędzy USA a Chińską Republiką Ludową, podczas których zastosowano metodę nazywaną „dyplomacją pingpongową”, osłabiając blok państw socjalistycznych, co mocno pokrzyżowało szyki ZSRR.

Jeżeli więc Henry Kissinger pisze na temat tego, jak świat jest w jego pojęciu urządzony należy takową książkę przeczytać z należytą uwagą. Szczególnie warto czytać między wierszami oraz wyciągać z wnioski z tego, o czym nie napisał, choć logicznym byłoby, aby to uczynił.
Zdaniem Kissingera nie ma czegoś takiego jak jeden porządek światowy, wg Autora funkcjonują trzy, mające swoje korzenie w całkowicie różnych kulturach i sposobie postrzegania świata.
Pierwszym z racji swego historycznego zaistnienia był pokój westfalski i jego późniejsze konsekwencje.
Była to forma porozumienia pomiędzy państwami o różnych priorytetach, które całkiem niedawno toczyły pierwszą z bardzo krwawych i długotrwałych wojen nowoczesnej Europy czyli wojnę trzydziestoletnią .
Mocno osłabione gospodarczo oraz populacyjnie strony konfliktu podpisały pokój westfalski, który do tej pory jest traktowany jako sposób na utrzymywanie pokoju (bo kiedy zatraca się priorytety kończy się to kolejnymi, gigantycznymi konfliktami, jak obie wojny światowe)
Metoda ta polega z grubsza na równowadze sił przeciwstawnych bloków państw bądź sojuszy.
W Europie, w której o dominację walczyły głównie Francja, Austria i Niemcy pod czujnym okiem Brytyjczyków, gdzie do tego ekskluzywnego klubu „rozdających karty” po wojnie siedmioletniej dołączyła Rosja należało wypracować mechanizmy uniemożliwiające osiągnięcie którejkolwiek ze stron na tyle dużej przewagi nad innymi „klubowiczami”, aby zagrozić interesom pozostałych.
Fakt, że odbywało się to kosztem innych, mniejszych graczy dla Kissingera ma raczej niewielkie znaczenie.
Świetnie to obrazuje jego sposób postrzegania Europy. Dla Kissingera Europa Środkowa, do której aspirujemy, ogranicza się do terytorium Francji, Niemiec i północnych Włoch. Co dalej na wschód to po prostu Wschód i tyle.
Całkowite pominięcie roli państwa Jagiellonów w historii Europy boli jako Polaka i historyka –amatora, ale dzięki temu możemy pozbyć się złudzeń co o nas naprawdę sądzi guru amerykańskiej dyplomacji.

Drugim z porządków światowych jest porządek świata islamu, który neguje sposób zwany westfalskim i za jedyny słuszny, w jakim powinno wszystko funkcjonować uznaje utworzenie powszechnego kalifatu.
Model trzeci to model azjatycki, a właściwie chiński.
Co ciekawe, w ujęciu Autora do Azji nie należą tylko państwa tradycyjne za azjatyckie uważane, ale także Rosja oraz.... Australia i Nowa Zelandia.

Szalenie ciekawe jest uzasadnienie takiego a nie innego postępowania Stanów Zjednoczonych w okresie ostatnich kilkudziesięciu lat, a także to jak zdaniem autora powinien wyglądać nowy model funkcjonowania światowego ładu.

"Porządek światowy" warto przeczytać, bo jak już nadmieniałem,  Henry Kissinger to człowiek instytucja. W amerykańskiej dyplomacji od dziesięcioleci służący do zadań specjalnych, a obecnie nie jest szarą eminencją Waszyngtonu, lecz oficjalnym członkiem administracji Donalda Trumpa.
A jak pokazuje historia nikt nie uruchamia Kissingera dla rzeczy błahych, dlatego z wielką uwagą będę obserwował to, co w niedalekiej przyszłości wyjdzie z Białego Domu.


Tytuł: Porządek światowy
Autor: Henry Kissinger
Maciej Antosiewicz
Wydawnictwo:  Czarne
Data wydania polskiego: styczeń 2017
Liczba stron: 400
https://platon24.pl/ksiazki/porzadek-swiatowy-116039/

11/04/2016 10:43:00 AM

Nafta znowu zmieni świat - Tadeusz A. Kisielewski

Nafta znowu zmieni świat - Tadeusz A. Kisielewski
Myślę, że części z Was nie jest obce stwierdzenie, które niezwykle trafnie ujął w swojej wypowiedzi z 1950r. funkcjonariusz CIA Sherman Kent „Prognozowanie to coś, co robisz, gdy czegoś nie wiesz”.
Lektura książki „Nafta znowu zmieni świat” może drastycznie skorygować Wasz punkt widzenia.
Tytuł jest znaczący, nawiązuje do wydanej w 1936 r publikacji „Nafta rządzi światem” austriackiego pisarza i dziennikarza Antona Zischki, w której autor opisał przemiany, jakie ze sobą niosło przejście wieku „węgla i pary” w erę ropy naftowej.  
Jednak Anton Zischka skoncentrował się na zmianach, które już nastąpiły i nie pokusił się o prognozowanie tego co może nastąpić.
Doktor Tadeusz A. Kisielewski przedstawia najbardziej prawdopodobny rozwój wydarzeń w najbliższym 20-leciu. W swojej książce opiera się na takich publikacjach jak Global Trends 2030: Alternative Worlds wydanej przez Office of the Director of National Intelligence Council, Arab Human Development Reports z 2002 roku (Opportunities – czyli o perspektywach i szansach państw arabskich autorstwa arabskich naukowców) a także na rosyjskich raportach i książkach takich znawców tematu jak Samuel Phillips Huntington czy George Friedman (założyciel i dyrektor generalny Stratfor - prywatnej agencji wywiadu, zwanej „cieniem CIA”, często lepiej analizującej dane i wysnuwającej trafniejsze wnioski niż Central Intelligence Agency).
Prognozowanie wydarzeń w oparciu o wyniki rzetelnych długoletnich badań trendów nie jest bynajmniej wróżeniem z fusów, jak już wcześniej pisałem. Mam trochę inne skojarzenie. Może nie specjalnie naukowe, ale dość wiernie oddające to, jak takie analizy są prowadzone.  Przypomina mi to sytuację, kiedy jakiś człowiek, nie patrząc pod nogi, zbliża do rzuconej na podłoże skórki od banana.
Z dotychczasowych obserwacji wynika, że w większości przypadków, nadepnięcie na wyżej wymienianą skórkę skutkuje spektakularnym upadkiem, rodem ze slapstickowych komedii.
Oczywiście, nie każdy i nie za każdym razem upadnie, ale prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest dość wysokie.
Osobną kwestią jest wyciąganie wniosków z poprzednich poślizgnięć i upadków.
A z tym, szczególnie w Europie,  za dobrze nie jest.  
Książka została napisana trzy lata temu, a już widać, że analizy przeprowadzone przez Autora w oparciu o badania trendów wykonywane przez wymienione powyżej instytuty czy firmy się sprawdzają.
Migracja do Europy na masową skalę czy drastyczny spadek cen ropy naftowej na światowych rynkach oraz ich wpływ na gospodarki zwane przez Autora „naftowymi monokulturami” są już widoczne i w 100% zgodne z przewidywaniami. Łącznie z decyzją o „wojnie cenowej” pomiędzy OPEC a USA, którą Autor uznał za prawie niemożliwą, bo zdecydowanie bardziej szkodzi ona tradycyjnym dostawcom ropy na światowe rynki, niż wydobywającym ropę z łupków Amerykanom, mimo znacznie wyższych cen eksploatacji.
Wynika to z bardzo prostej zależności – dla Stanów Zjednoczonych ropa naftowa jest jednym z licznych dóbr, które produkują i nawet chwilowa nieopłacalność jednej z gałęzi gospodarki nie spowoduje krachu finansowego. Natomiast dla krajów, których głównym źródłem dochodów budżetowych jest sprzedaż kopalin, niekiedy nieprzetworzonych (tak jest np. w przypadku Iranu – jednego z wiodących producentów surowej ropy naftowej, który w wyniku zapóźnienia technologicznego wywołanego embargiem jest….  importerem benzyny) niskie ceny surowca prowadzą do bardzo poważnych konsekwencji. Tutaj za przykład może posłużyć Arabia Saudyjska, która przez lata była  czwartą siłą na świecie. Po konferencji jałtańskiej przez 45 lat monarchia saudyjska była poza USA, ZSRR i Wielką Brytanią najmniej eksponowanym, ale niezmiernie istotnym graczem. Według Autora, to ustalenia poczynione pomiędzy Ronaldem Reaganem a saudyjskim królem Fajsalem doprowadziły do upadku ZSRR, poprzez obniżenie cen ropy naftowej, która w 1980 roku  kosztowała 36$, a dzięki radykalnemu zwiększeniu produkcji przez Arabię Saudyjską spadła do 10$ w 1986 roku.
Saudyjczycy próbują obecnie, również na prośbę Amerykanów, doprowadzić do znaczącego osłabienia Federacji Rosyjskiej. Jednak sytuacja zmieniła się drastycznie na niekorzyść Rijadu, bo tak jak już wspominałem –  w równaniu pojawili się Amerykanie z własną ropą naftową oraz gazem z łupków. Pomimo zdecydowanie wyższych kosztów wydobycia metodą szczelinowania Amerykanie pozostają w grze i są po raz pierwszy od długiego czasu w dużym stopniu samowystarczalni, jeżeli chodzi o źródła energii.
Ta sytuacja, niezmiernie korzystna z punktu widzenia USA, po raz kolejny potwierdziła słuszność sławnej wypowiedzi Henry”ego John”a Temple III,  wicehrabiego Palmerstona: 
 „…To krótkowzroczna polityka przypuszczać, że ten czy inny kraj będzie wiecznym przyjacielem Anglii lub jej wiecznym wrogiem. Nie mamy wiecznych przyjaciół ani wiecznych wrogów. To nasze interesy są wieczne, a naszym obowiązkiem  jest o nie dbać…”.
Z lektury dowiedziałem się, że do wygłoszenia takiej opinii wicehrabiego Palmerstona zainspirował inny polityk – amerykański prezydent George Washington.
Angielski arystokrata odniósł się do słów, których użył Washington w swojej mowie końcowej, po zakończeniu drugiej kadencji na stanowisku prezydenta w 1776 roku 
„…Wielka zasada, którą powinniśmy się kierować, wobec państw obcych polega na rozszerzaniu naszych związków handlowych i utrzymywaniu ich przy minimalnych związkach politycznych.[…] Kraj, który okazuje wobec innego zwyczajową nienawiść lub zwyczajową sympatię jest do pewnego stopnia zniewolony. Jest niewolnikiem swojej wrogości lub sympatii, a każda z nich wystarczy, by sprowadzić go z drogi obowiązków i własnych interesów”.
Uważam, że ten tekst powinien być wygłaszany przed każdym posiedzeniem Sejmu w Rzeczpospolitej, płynie z niego wielka mądrość gwarantująca długotrwały dobrobyt Stanów Zjednoczonych. Każdy kto o tym zapomina, lub co gorsza, jako polityk nie wie o tej filozofii, której USA hołdują po dzień dzisiejszy, jest zwyczajnym amatorem i nie dorósł do pełnienia jakiejkolwiek roli w strukturach decydujących o losach państwa.
Nie korzystając z tej wiedzy Saudyjczycy, wierni sojusznicy USA, znaleźli się obecnie w poważnych tarapatach finansowych, a Amerykanie jakoś nie spieszą się aby w sensowny i konkretny sposób wesprzeć swojego długoletniego partnera. Być może Saudowie nie wiedzieli lub zlekceważyli tę amerykańską filozofię, bo przecież przez ostatnie 45 lat realizowali wspólną politykę, która miała niebagatelny, a właściwie kluczowy,  wpływ na zmiany zachodzące w świecie.
Mimo tak korzystnej dla Stanów Zjednoczonych sytuacji, USA też ma swoją „skórkę od banana” pod nogami. To odejście od „American Creed” (czyli wartości takich jak wolność, demokracja, indywidualizm, równość wobec prawa, konstytucjonalizm oraz własność prywatna) na rzecz ”wielokulturowości” .
Może to doprowadzić do znacznego osłabienia pozycji USA, poprzez brak wspólnego mianownika oraz atomizację społeczeństwa i dryfowanie w kierunku mogącym doprowadzić nawet do rozpadu tego kraju. Przykładem może być ruch Chicano (Amerykanów pochodzenia meksykańskiego) którzy w obecnej sytuacji dążą do „rekolonizacji Ameryki” i oderwanie stanów należących wcześniej do Meksyku.
W ten sposób są również przedstawione problemy, z którymi w konsekwencji globalizacji oraz drastycznych zmian, które zdecydowanie zmieniły globalny układ sił, będą musiały się zmierzyć kraje arabskie, wschodzące gospodarki należące do BRICS  (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny oraz Republika Południowej Afryki), Unia Europejska oraz kraje afrykańskie.
Czy potwierdzą się wszystkie przewidywania?
Oby nie, bo perspektywy dla świata, przedstawione przez doktora Tadeusza A. Kisielewskiego optymistyczne nie są i jeżeli nie nastąpią sugerowane zmiany, to zaczniemy żyć w czasach jeszcze ciekawszych od tych, w których żyjemy.
A jak pewnie wiecie, dla Chińczyków sformułowanie  obyś żył w ciekawych czasach” to nie przysłowie, tylko ciężkie przekleństwo.

Tytuł: Nafta znowu zmieni świat

Autor:
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania polskiego: październik 2013
Liczba stron: 272

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 To czytają Saudyjskie Wielbłądy , Blogger